Zbieraczy dole i niedole

2 min. czytania

Zbigniew Żmigrodzki

13 maja 2018 r.

2 min. czytania

Zbigniew Żmigrodzki

13 maja 2018 r.

Komentarz Redakcji „Naszej Polski”

Zbigniew Żmigrodzki w refleksyjnym felietonie „Zbieraczy dole i niedole” z 13 maja 2018 r. omawia kulturę kolekcjonerstwa jako aktywności obserwatorskiej, badawczej i osobistej. Publicysta klasyfikuje: „zbieracz” – fachowe określenie kolekcjonerów: książek, nagrań dźwiękowych, znaczków pocztowych i wielu innych rzeczy. Żmigrodzki wskazuje na motywacje kolekcjonerskie: „gromadzić, aby mieć blisko siebie, oglądać i prezentować innym zbieraczom, chwalić się uzyskanymi rzadkościami”. Autor wspomina próby przekazywania osobistych zbiorów kolekcjonerskich – nagrań płytowych, kaset i CD – do polskich bibliotek naukowych i muzycznych oddziałów. Publicysta stwierdza z satysfakcją: „na szczęście zgodzono się dary przyjąć”. Felieton wpisuje się w polską konserwatywną tradycję refleksji nad zbieractwem jako formą kultury osobistej i nad transferem zbiorów prywatnych do przestrzeni publicznej – muzeów, archiwów, uniwersytetów.

„Zbieracz” – tak się dziś fachowo określa kolekcjonerów: najczęściej książek,
nagrań dźwiękowych, pocztowych znaczków, choć zbiera się też dużo więcej innych
rzeczy. Gromadzi się je, aby mieć blisko siebie, oglądać i prezentować innym
zbieraczom , chwalić się uzyskanymi rzadkościami.

Z reguły wybiera się jakąś specjalność zbierania i dąży do osiągnięcia w tym
kierunku najwyższych sukcesów. Kosztuje to wiele trudu i wysiłku oraz powoduje
ponoszenie kosztów, często wysokich.

Moją drugą pasją ( obok książek) było zbieranie płyt, a następnie kaset
magnetofonowych, z cennymi nagraniami utworów muzycznych, a szczególnie
prezentacji wokalnych, jak również interpretacji sławnych wykonawców.

Zapraszamy do działu Felietony…

Zanim nastała wolność podróży zagranicznych, odwiedzałem ośrodki kultury
węgierskiej, czechosłowackiej i niemieckiej (NRD) w Warszawie, gdzie sprzedawano
płyty z tych krajów. W późniejszych latach – wspaniały, dwukondygnacyjny sklep
we Frankfurcie nad Menem i wiele innych podobnych placówek w Austrii czy
Szwajcarii. Długo szukałem nagrań świetnego tenora, Miguela Flety; w końcu
znalazłem ich komplet w małym sklepiku na bocznej uliczce w Wiedniu – ach, co to
była za radość! Płyty i kasety sprzedawano też na stoiskach ulicznych – można
tam było znaleźć prawdziwe skarby.

Takich, jak ja zbieraczy, było więcej. Wymienialiśmy między sobą wiadomości,
chwalili się cennymi nabytkami. Ale lata mijały, sklepy z nagraniami zniknęły.
Moje zbiory wzbogaciły muzyczne oddziały wielkich bibliotek naukowych – na
szczęście zgodzono się dary przyjąć…

Zbigniew Żmigrodzki

 

 

Napisane przez

Cykl

Osoby

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Armia zawodowa czy poborowa? Polski dylemat obronny

Byłem pod Trybunałem Konstytucyjnym. Tego rządzący nie chcą zobaczyć

Żelazna Dama polskiej polityki

Rozwój Plus pod progiem. Ile mandatów prawica traci przez rozłam w PiS

Bolek bez długopisu. Jak prokuratura obroniła Wałęsę, robiąc z niego człowieka, który nie pisał

Amerykanie zostają na dłużej. Co Polska oddaje w zamian

Rażące błędy, podejrzenie o plagiat i „przypisy z przyszłości”. Ekspert miażdży doktorat Jakuba Wiecha

Pokój uśpił czujność. Polska płaci dziś cenę wieloletnich zaniedbań w obronności

Inne kategorie

Czytaj także