Siemoniak ogłosił koniec rosyjskich botów po atakach na centra Yandeksu. NASK: trolle działają dalej

4 min. czytania

Filip Dzięciołowski

15 października 2026 r.

rosyjskie boty

4 min. czytania

Filip Dzięciołowski

15 października 2026 r.

Tomasz Siemoniak ogłosił, że „ruch rosyjskich botów na świecie praktycznie ustał” po ukraińskich atakach na centra danych rosyjskiego Yandeksu. Problem w tym, że ani rządowy NASK, ani niezależni eksperci nie dostrzegają tej zmiany. Spadek, który faktycznie nastąpił, dotyczył robotów indeksujących strony internetowe, a nie kont szerzących propagandę Kremla.

Atak Ukrainy na serwerownie Yandeks

Między 8 a 11 października ukraińskie drony uderzyły w trzy centra danych należące do Yandeksu, czyli rosyjskiego giganta technologicznego, którego często nazywa się „rosyjskim Google”. Firma odpowiada m.in. za najpopularniejszą w Rosji wyszukiwarkę, a także usługi chmurowe, płatności i aplikacje transportowe.

Pierwszy atak, przeprowadzony 8 października, dotyczył centrum w Sasowie w obwodzie riazańskim, gdzie działały superkomputery Lapunow i Czerwonienkis. Następnie zaatakowano obiekt w obwodzie kałuskim, a 11 października centrum we Włodzimierzu, w którym pracował superkomputer Gałuszkin. Firma Yandex przyznała, że ośrodek we Włodzimierzu całkowicie wstrzymał pracę. Na stronie, na której można sprawdzać status chmury Yandeksu, pojawiły się problemy z co najmniej 84 usługami.

Ruch spada prawie do zera

Cloudflare to amerykańska firma, przez której serwery przechodzi lwia część światowego ruchu internetowego. Firma udostępnia publicznie między innymi dane o tym, co dzieje się w sieci. Z nich natomiast wynika, że już po pierwszym ataku ruch generowany przez automatyczne programy z serwerów Yandeksu zmniejszył się o mniej więcej 40 proc. Po trzecim uderzeniu spadł praktycznie do zera, bowiem do mniej niż 1 proc. tego, co notowano w poprzednich tygodniach.

Kluczowe jest jednak to, co Cloudflare uznaje za „boty”. Chodzi dokładnie o automatyczne programy, które samodzielnie łączą się ze stronami internetowymi. Największą ich część stanowią tzw. crawlery, czyli roboty wyszukiwarki, które przeglądają i indeksują strony, a także skanery i narzędzia do rozsyłania spamu. To zupełnie co innego niż fałszywe konta na X czy Facebooku, które piszą prokremlowskie komentarze.

Skąd wzięła się teza o „oczyszczeniu internetu”?

Wykresy Cloudflare szybko obiegły sieć, a wraz z nimi zaczęła krążyć teza, że ukraińskie drony „wyłączyły” rosyjskie farmy trolli. Podchwycił ją między innymi Wołodymyr Zełenski. Podczas swojego wystąpienia na Warsaw Security Forum, które miało miejsce 12 października, ukraiński prezydent przekonywał, że po atakach w mediach społecznościowych zrobiło się spokojniej.

„Było mniej nienawiści, mniej podziałów i mniej prowokacji, bo było mniej botów”

– Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy, podczas Warsaw Security Forum

W sieci można natrafić również na grafiki mające pokazywać nagły spadek aktywności kont wspierających m.in. niemiecką AfD czy brytyjską Reform UK. Warto jednak zaznaczyć, że do teraz nie ma żadnego niezależnego potwierdzenia tych danych, a część z nich nie miała nawet podanego źródła.

Co powiedział Tomasz Siemoniak?

Pod narrację o „zniszczeniu farm ruskich trolli” bardzo szybko podpiął się polski rząd. Tomasz Siemoniak, czyli minister koordynator służb specjalnych, stwierdził, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego odnotowała gwałtowny spadek działalności rosyjskich botów.

„ABW obserwuje znaczący, radykalny spadek działalności rosyjskich botów w sieci, to jest zjawisko światowe”

– Tomasz Siemoniak, minister koordynator służb specjalnych

Według relacji Wirtualnej Polski minister miał powiedzieć, że „praktycznie na świecie ustał ruch rosyjskich botów”. Na jego słowa zareagował Sławomir Mentzen, który zarzucił Siemoniakowi, że ten opiera swoje słowa na fałszywej grafice znalezionej w internecie.

Siemoniak odpowiedział, że nie korzystał z żadnych fałszywych grafik, a jedynie posługiwał się „informacjami otrzymanymi od ABW”. Gdy pytano go o szczegóły, przyznał, że nie jest w stanie ocenić technicznych niuansów. Wspomnianego raportu ABW, na który się powołuje, także nie opublikowano. To nie pierwszy raz, gdy przedstawiciele rządu Tuska powołują się na nieistniejące raporty. Analogiczna sytuacja miała niedawno miejsce w przypadku słów premiera o zagrożeniu ze strony Rosji, gdzie zarzekał się, że otrzymał w tej sprawie specjalny raport od szefa CIA. Jak się okazało, nawet amerykańska agencja nie miała o tym pojęcia.

Co na to NASK i eksperci?

Słów ministra nie potwierdził nawet NASK, czyli państwowy instytut badawczy, który w Polsce śledzi rozpowszechnianą dezinformację. Podlegający mu Ośrodek Analizy Dezinformacji sprawdził konta szerzące fałszywe treści w polskiej sieci. Wyniki jednak „nie wskazują na istotny spadek ogólnej aktywności monitorowanych kont”. Według NASK spadek ruchu dotyczył głównie robotów indeksujących strony.

Podobnie ocenia to Piotr Konieczny z serwisu Niebezpiecznik, który jako jeden z pierwszych zwrócił uwagę, że wykresy Cloudflare dotyczą crawlerów, a nie trolli. Dr Kamil Goryń z Uniwersytetu w Białymstoku tłumaczył Wirtualnej Polsce, że konta botów działają na platformach takich jak X czy Facebook, których serwery znajdują się poza Rosją. Wyłączenie rosyjskiego centrum danych nie sprawia więc, że te konta znikają. Ekspert wskazał również na dość istotny problem. Chodzi bowiem o to, że politycy, którzy wypowiadają się na tematy wykraczające poza ich kompetencje, podważają wiarygodność służb, na które się powołują.

Źródła: Wirtualna Polska, Niebezpiecznik. Opracowanie: Nasza Polska.

Cykl

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Piekło zamarzło! Demagog: Tusk zmanipulował słowa Nawrockiego o Rosji i Braunie

Poseł KO Robert Wardzała zatrzymany na rowerze za jazdę pod wpływem? Zasłonił się immunitetem i nie dał się przebadać.

Policja rozbiła blokadę pod TK, by wpuścić Berka. Adam Borowski stracił przytomność

Berek ślubował „wobec prezydenta”, ale bez Nawrockiego. Rząd powołuje się na Komisję Wenecką

Giertych straszy Kaczyńskiego w sprawie Zondacrypto. Sam broni prezesa upadłej giełdy

Rząd ma plan ewakuacji na wypadek wojny. Jakubiak ujawnia plany garnizonu warszawskiego

„Tego o Pegasusie jeszcze nie słyszeliście”. Klęska w Krakowie, afera Kołodziejczaka, a Tusk nagrywa film o sprawie znanej od lat

Glapiński i Trybunał Stanu. Spór o głosowanie w sprawie prezesa NBP

Inne kategorie

Czytaj także