Czy za atakami w szkołach stoi Rosja? Rząd częściowo przyznaje rację Kaczyńskiemu, ale żąda dowodów

4 min. czytania

Filip Dzięciołowski

11 października 2026 r.

ataki w szkołach

4 min. czytania

Filip Dzięciołowski

11 października 2026 r.

Wszyscy zastanawiają się, kto sprowokował serię ataków nożowników w szkołach w Ostrołęce i pod Wyszkowem oraz falę alarmów o rzekomym „krwawym piątku”. Rząd zaczyna mówić otwarcie o rosyjskim tropie. Jarosław Kaczyński już w czwartek pytał o wojnę hybrydową. Ministrowie zaczęli mówić o rosyjskim śladzie dopiero po fali alarmów, w piątek i sobotę. Minister-koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak przyznaje, że Kreml faktycznie mógł „maczać palce” w podsycaniu paniki, jednakże zaznacza, że do potwierdzenia tej tezy potrzebne są niezbite dowody.

Co się wydarzyło w polskich szkołach?

Seria tragicznych ataków na polskie placówki edukacyjne rozpoczęła się w środę, 7 października, gdy 19-letni uczeń Zespołu Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce zaatakował nożem i ranił dziewięć osób. Dodatkowo zostawił również w szkole plecak z ładunkiem wybuchowym domowej roboty. Dzień później w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem 15-letni były uczeń doprowadził do śmierci 37-letniej woźnej oraz ranił dwie kolejne osoby. Natomiast w Sierpcu policja zatrzymała 17-latka, który zapowiadał, że „zrobi coś złego w szkole”.

Czym był „krwawy piątek”?

W czwartek wieczorem w sieci zaczęły krążyć informacje o „krwawym piątku”. Wstępnie zakładano, że chodzi o rzekomy internetowy challenge lub skoordynowane ataki wymierzone w szkoły, które zaplanowano na 9 października. Część placówek, głównie na Mazowszu, odwołała zajęcia albo prowadziła naukę w trybie zdalnym.

Policja nie potwierdziła jednak, jakoby taki challenge faktycznie krążył po sieci. Wiele zgłoszeń okazało się fałszywych lub efektem paniki. Mimo wszystko w piątek przy szkołach pełniło służbę około 24 tys. policjantów, a funkcjonariusze skontrolowali blisko 50 tys. placówek. W całej Polsce zatrzymano łącznie około 76 osób, głównie nastolatków, m.in. za groźby, posiadanie noży i petard. W poniedziałek ponownie przy szkołach pojawią się policyjne patrole.

Co mówią służby o rosyjskim tropie?

Minister-koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak przekazał w sobotę, że służby badają wszystkie wątki związane ze sprawą. Jego zdaniem w każdym takim przypadku, który wstrząsa polską opinią publiczną, Rosja wykorzystuje swoje zdolności w sieci, aby „dolewać oliwy do ognia” i utrwalać przekonanie, że Polska jest państwem niestabilnym, a jej władze i służby nie są w stanie zapanować nad sytuacją. Pisząc wprost, chodzi o jak największą destabilizację społeczeństwa.

Można się domyślać, że tu też palce mogły być maczane, ale najpierw dowody, konkrety, a potem będziemy kogokolwiek oskarżać

Tomasz Siemoniak, minister-koordynator służb specjalnych

Co mówią inni przedstawiciele rządu?

Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił w piątek, że czwartkowy wieczór stanowił bardzo poważną akcję dezinformacyjną, która miała na celu wywołanie jak największej paniki. Powołał się na informacje od Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni dotyczące aktywności „adwersarzy ze Wschodu”. Jak podkreślił, nawet jeśli same ataki nie miały bezpośredniego związku z Rosją, to wykorzystywanie tego typu sytuacji zdecydowanie leży w interesie Kremla.

Wiceminister spraw wewnętrznych Wiesław Szczepański w programie „Tłit” Wirtualnej Polski mówił, że policja analizuje wpisy nawołujące młodzież do przemocy. Podkreślił, że część z nich jest wysyłana spoza Polski, „być może z Białorusi i Rosji”. Rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński przekazał z kolei, że nie należy bagatelizować podejrzeń udziału rosyjskich podmiotów w całej sprawie.

Przedstawiciele rządu podkreślają więc, że Rosja regularnie wykorzystuje kryzysy w Polsce do szerzenia dezinformacji. Jednocześnie, jak zaznacza Siemoniak, na razie nie ma twardych dowodów, które pozwalałyby kogokolwiek oskarżać.

Jarosław Kaczyński komentuje sprawę

Do sprawy już w czwartek odniósł się prezes PiS, który wskazał na możliwy rosyjski ślad. Przypomniał wtedy, że podobne sytuacje miały miejsce na Litwie. W jego ocenie w sieci działa wiele rosyjskich portali, które nakłaniają młodych ludzi do tego typu działań. Zapytał też wprost, czy rząd Tuska panuje nad sytuacją, dodając, że ma co do tego „poważne wątpliwości”.

W piątek rano Kaczyński skomentował chaos wokół zamykania szkół. Napisał, że tysiące rodziców zastanawiają się, czy wysłać dzieci do szkoły, a zamiast politycznej wojny potrzebne są decyzje i dobre zarządzanie edukacją.

Czy Rosja stoi za atakami w szkołach?

Służby nie potwierdziły publicznie, że Rosja miała bezpośredni udział w samych atakach nożowników. Badają przede wszystkim dezinformację, podsycanie paniki w sieci i radykalizację młodzieży w internecie.

Portal o2.pl wskazuje, powołując się na źródła w służbach, ataki nie były klasycznym challenge’em. Ich sprawców miały inspirować treści ekstremistyczne, m.in. neonazistowskie, rozpowszechniane na Telegramie, Discordzie i w grach takich jak Roblox. Część wpisów była napisana łamaną polszczyzną, co może wskazywać na tłumaczenie z rosyjskiego. MSWiA potwierdza, że źródłem radykalizacji młodzieży są zamknięte grupy promujące przemoc. Środowiska te są już monitorowane przez ABW i Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości. Polskie władze już wcześniej oskarżały Rosję o działania hybrydowe wymierzone w Polskę, m.in. przy okazji rosyjskich dronów, które we wrześniu 2025 roku wleciały nad Polskę.

Źródła: Wirtualna Polska, o2.pl. Opracowanie: Nasza Polska.

Cykl

Tematy

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Ukrainki chcą wyjechać z Polski? Co naprawdę mówią badania

„Krwawy piątek” w szkołach: policja w 15 tys. placówek, są zatrzymania. Challenge nie istnieje?

Zdążyła pomachać dzieciom. Darię zabił 15-letni nożownik

Sejm przyjął ustawę o blokowaniu treści w sieci. Cenzura w internecie czy walka z hejtem?

Sejm uchwalił nocną prohibicję w całej Polsce. Największa rewolucja od czasów PRL

Emerytury dla artystów? Sejm przegłosował dopłaty do składek za 375 mln zł

Rosyjskie drony nad Polską. Prokuratura umorzyła śledztwo, w maszynach były polskie karty SIM

Zamknięte szkoły, policja w placówkach. Co wiadomo po atakach w Ostrołęce i pod Wyszkowem?

Inne kategorie

Czytaj także