Wirus Shamonda po raz pierwszy u człowieka. Pacjent we Francji nie żyje, GIS wydał komunikat

3 min. czytania

Filip Dzięciołowski

25 października 2026 r.

wirus Shamonda

3 min. czytania

Filip Dzięciołowski

25 października 2026 r.

We Francji potwierdzono pierwszy na świecie przypadek zakażenia człowieka wirusem Shamonda. Do tej pory patogen wykrywano wyłącznie u zwierząt, głównie u bydła. Zakażony pacjent zmarł na początku października. Główny Inspektorat Sanitarny uspokaja, że to pojedynczy przypadek, a ryzyko dla ogółu populacji jest niskie. Wirus jednak od czerwca rozprzestrzenia się wśród zwierząt hodowlanych w Europie Zachodniej.

Nie żyje człowiek zarażony wirusem Shamonda

Francuskie władze 22 października poinformowały o pierwszym odnotowanym przypadku zakażenia wirusem Shamonda u człowieka. Pacjent był leczony w Lyonie z powodu poważnej choroby i odnotowano u niego bardzo silne osłabienie układu odpornościowego. Zmarł na początku października. Według francuskich służb do zakażenia doszło najprawdopodobniej przez ukąszenie owada we wschodniej Francji, gdzie w czasie wiosny i lata wirus rozprzestrzeniał się wśród zwierząt.

Francuskie ministerstwo zdrowia podkreśla, że jest to sytuacja wyjątkowa. Śledczy wciąż ustalają, czy wirus faktycznie był bezpośrednią przyczyną śmierci, czy jedynie się do niej przyczynił. Według GIS pacjent zmarł prawdopodobnie na skutek powikłań wywołanych przez ten patogen.

Czym jest wirus Shamonda?

Wirus Shamonda (SHAV) należy do rodziny Peribunyaviridae i rodzaju Orthobunyavirus. Jest blisko spokrewniony z wirusem Schmallenberg, który atakuje wyłącznie zwierzęta i występuje także w Polsce. Po raz pierwszy wykryto go u bydła w Nigerii w 1965 roku. W następnych latach pojawiał się również w innych krajach Afryki oraz w Japonii.

Wirus przenoszą głównie kuczmany. To bardzo małe, krwiopijne owady przypominające meszki, które przenoszą patogen między zwierzętami. Do teraz nie wynaleziono szczepionki przeciwko niemu ani leku, który działałby bezpośrednio na wirusa, zarówno u ludzi, jak i u zwierząt. Leczenie polega wyłącznie na łagodzeniu objawów i podtrzymywaniu funkcji organizmu.

Wirus Shamonda w Europie

W Europie wirus pojawił się po raz pierwszy w czerwcu 2026 roku. Zakażenia wykryto wtedy u bydła w południowych Niemczech i w Szwajcarii. Od tego czasu potwierdzono go u krów mlecznych i koni w kolejnych krajach Europy Zachodniej, m.in. w Austrii, Belgii i Francji.

Czy wirus Shamonda jest groźny dla ludzi?

Główny Inspektor Sanitarny 23 października wydał komunikat w tej sprawie. Uspokaja w nim, że francuski przypadek jest odosobniony i dotyczy osoby przewlekle chorej z bardzo osłabioną odpornością.

„Zagrożenie rozprzestrzenianiem się choroby czy epidemią jest niskie”

– Główny Inspektorat Sanitarny

Nie stwierdzono przypadków przenoszenia wirusa między ludźmi. To pierwszy potwierdzony przypadek zakażenia człowieka tym wirusem. Francuzi i Światowa Organizacja Zdrowia traktują ten przypadek jako pojedynczy i izolowany. GIS zaznacza jednak, że wiedza na temat przebiegu zakażenia u ludzi jest wciąż znikoma.

Główny Inspektor Sanitarny razem z Głównym Lekarzem Weterynarii monitoruje sytuację w Polsce i na świecie. Pozostaje też w stałym kontakcie z WHO i Europejskim Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC). Komunikat ma być aktualizowany, gdy pojawią się nowe informacje.

Źródła: GIS, AP. Opracowanie: Nasza Polska.

Cykl

Osoby

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Nożownik z Jarosławia i fala hejtu w sieci. Psycholog wyjaśnia, dlaczego karzemy miliony za czyn jednego człowieka

Kiedy zmiana czasu 2026? Już w ten weekend przestawiamy zegarki. Jest harmonogram do 2031 roku

Z dyżuru prosto na materace – protest głodowy w sanockim szpitalu przybiera na sile

Dodatek pielęgnacyjny 2027 – ZUS sam wypłaci wyższą kwotę

Internet i AI odbierają dzieciom sen i relacje z bliskimi. Watykański szpital otwiera specjalną poradnię

Nie żyje profesor Andrzej Mackiewicz. Twórca polskiej szczepionki na czerniaka miał 72 lata

Płacili za leczenie, którego nie było. NFZ dał się oszukać w Garwolinie na ponad 700 tys. zł

Lekarz Arsalan Azzaddin zatwierdzał własne dyżury. Wykazano mu 7530 godzin pracy i ponad 2 mln zł

Inne kategorie

Czytaj także