Z dyżuru prosto na materace – protest głodowy w sanockim szpitalu przybiera na sile

6 min. czytania

Maciej Chrościelewski

13 października 2026 r.

6 min. czytania

Maciej Chrościelewski

13 października 2026 r.

Prosto z wycieńczającego dyżuru na oddziale wracają na materace w związkowych salach, by dalej pić tylko wodę. W Samodzielnym Publicznym Zespole Opieki Zdrowotnej w Sanoku już ponad 50 pracowników prowadzi dramatyczny protest głodowy. Choć zdesperowany personel medyczny z dnia na dzień słabnie w oczach, a pierwsi protestujący trafiają pod kroplówki, zarząd powiatu wciąż zwleka z decyzją dotyczącą przyszłości dyrektorki placówki.

Pracują, ale piją tylko wodę

Uchwałą z 8 października połączone związki zawodowe SP ZOZ w Sanoku ogłosiły protest głodowy. Tego samego dnia po południu głodówkę rozpoczęły cztery osoby. W sobotę 10 października było ich 15, a Sawicka poinformowała, że od tego dnia protestujący piją wyłącznie wodę. W niedzielę głodowało 20 osób, a na miejsce przyjechali związkowcy z Lublina i Leska.

Głodujący nie opuszczają swoich stanowisk pracy. Osoby z dyżurem idą do pracy, a po jej zakończeniu wracają do pomieszczeń związkowych, gdzie nocują na materacach. Kilka osób głoduje pod kroplówkami, jak podało radio.

Na Szpitalny Oddział Ratunkowy (SOR) trafiła co najmniej jedna osoba, a Polskie Radio Rzeszów podało, że pomoc otrzymało tam kilkoro protestujących. Na Brzozów Info pojawiło się nagranie z jednej z takich interwencji.

Formuła protestu zmieniła się po tym, jak dyrekcja wysłała dwa pisma z prośbą o listę osób, które głodują, uzasadniając to bezpieczeństwem pacjentów. Jak przekazała Sawicka, pracownicy obawiają się konsekwencji, więc przejęli kontrolę nad protestem i prowadzą go rotacyjnie. Każdy, kto przystępuje do głodówki, podpisuje oświadczenie, że bierze odpowiedzialność za swoje działania.

W październiku 2018 r. pielęgniarki sanockiego SP ZOZ prowadziły już protest głodowy, a szpital wstrzymał wtedy przyjęcia planowe, o czym poinformował na swojej stronie. Związkiem pielęgniarek kierowała wtedy również Sawicka.

Związkowcy: Dyrektor musi odejść

Choć oficjalnym i bezkompromisowym żądaniem protestujących jest w tej chwili wyłącznie natychmiastowe odwołanie dyrektorki Wioletty Kacperskiej, która kieruje placówką od końca sierpnia, to podłożem buntu są drastyczne cięcia.

Jak podkreślają związkowcy, czarę goryczy przelało obcięcie od sierpnia pensji do zaledwie 70 procent oraz kontrowersyjne plany restrukturyzacji zadłużonego szpitala.

Ewelina Machnica, przewodnicząca Regionu Podkarpackiego OZZPiP, zaznacza, że to właśnie autorytarny sposób wprowadzania tych zmian zmusił załogę do postawienia twardego ultimatum. Z kolei Małgorzata Sawicka z sanockiego sporu ucina wszelkie spekulacje o kompromisie, oceniając wprost, że na ten moment nie widzi już żadnego potencjału do dialogu z obecną dyrekcją.

Związkowcy zarzucają Kacperskiej działania bez konsultacji z załogą. Zaznaczają, że nie sprzeciwiają się samym zmianom ani redukcji zatrudnienia, lecz sposobowi ich wprowadzania.

Powody protestu mają źródło w finansach placówki. Zadłużenie SP ZOZ przekracza 200 mln zł, a od sierpnia pracownicy otrzymują 70 proc. wynagrodzenia.

Związkowców niepokoją także krążące informacje o planach przekazania kontraktu na oddział kardiologiczny prywatnej firmie, która działa obok szpitala. Sawicka zwróciła uwagę, że taka cesja nie oznaczałaby automatycznie przejęcia pracowników, a dyrekcja i Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) nie odpowiedziały na pytania związku w tej sprawie.

OZZPiP twierdzi, że odpowiedzialność za kryzys w sanockim szpitalu ponoszą władze powiatu sanockiego. Związek wezwał jego władze do reakcji i podjęcia natychmiastowych działań.

Zarząd powiatu zdecyduje co dalej

Posiedzenie bez związkowców

W poniedziałek 12 października Zarząd Powiatu Sanockiego zebrał się w sprawie szpitala. Na godz. 9.00 zaproszono związkowców i dyrekcję, ale przyszła tylko dyrektorka z kadrą zarządzającą. Starosta sanocki Robert Pieszczoch powiedział, że chciał skonfrontować obie strony w obecności zarządu, i że nie zna powodu nieobecności związkowców. Zaproszenie wysłano pisemnie oraz mailem do obu stron.

Zarząd nie podjął decyzji o odwołaniu Kacperskiej. Pieszczoch zaznaczył, że nie wyklucza spełnienia postulatu, ale jego zdaniem częste zmiany na stanowisku dyrektora utrudniłyby restrukturyzację. Machnica oceniła, że związkowcy postąpili słusznie, bo kilka wcześniejszych spotkań nie przyniosło rezultatu, a każda ze stron zostawała przy swoim.

Zwolnienia, dług i oszczędności

Szpital zatrudnia 886 osób, a docelowo zatrudnienie ma spaść o 160 do 200 etatów. Starosta mówił o 65 zwolnionych od objęcia funkcji przez Kacperską i około 20 wypowiedzeniach. Według danych dyrekcji przedstawionych na posiedzeniu 65 osób odeszło głównie na emeryturę. Wersje źródeł są rozbieżne co do powodów odejścia tych osób.

Pieszczoch podał, że ostatnia miesięczna strata wyniosła około 2,3 mln zł wobec około 4 mln zł w niektórych wcześniejszych miesiącach. Kacperska szacuje, że szpital potrzebuje 40 mln zł oszczędności rocznie, żeby odzyskać płynność finansową. Odpowiadając na zarzut braku konsultacji zwolnień ze związkami, wskazała na kontrolę Państwowej Inspekcji Pracy, która jej zdaniem potwierdziła prawidłowość procedur.

Starosta w rozkroku, problemy z kardiologią

Pieszczoch powołał się na opinie prawne, według których dopuszczanie do pracy personelu prowadzącego głodówkę może naruszać przepisy. Kacperska wyraziła zaniepokojenie stanem zdrowia pracowników, którzy łączą dyżury z protestem.

W rozmowach z WP abcZdrowie Pieszczoch przyznał, że ma zastrzeżenia do sposobu komunikacji dyrektorki z pracownikami, ale po dwóch miesiącach trudno mu ocenić jej pracę. Zapowiedział spotkanie z radnymi przed decyzją w jej sprawie. Wicestarosta Damian Biskup powiedział, że o cesji kontraktu kardiologii nie ma rozstrzygnięć, a trzech kardiologów złożyło wypowiedzenia, więc w listopadzie szpital może nie mieć kim obsadzić dyżurów.

Zapowiedź protestu ogólnopolskiego

Zarząd Krajowy OZZPiP skierował 23 września 2026 r. pismo do minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, z kopią do wojewody podkarpackiego i starosty sanockiego. Związek opisał w nim skalę problemów pracowników szpitala oraz działania wobec organizacji związkowych i wezwał do interwencji.

Wsparcie dla głodujących zadeklarowały struktury OZZPiP z kilku regionów, w tym ze Śląska. Machnica zapowiedziała, że jeśli sprawa nie rozwiąże się lokalnie, związek wkroczy do akcji i zorganizuje protest ogólnopolski.

Sawicka została w tym czasie wyróżniona Medalem 30-lecia OZZPiP podczas Krajowego Zjazdu Delegatów. Na galę nie pojechała, zdecydowała się zostać z głodującymi, a uczestnikom zjazdu przesłała nagranie z apelem o solidarność z Sanokiem.

Kolejne spotkanie w sprawie szpitala wyznaczono na środę 14 października na godz. 9:00. Sawicka zapowiedziała już swoją obecność. Czy tym razem uda się znaleźć rozwiązanie? Protestujący oczekują jednego – odejścia dyrektor placówki – i z ich obecnej perspektywy jakikolwiek inny kompromis jest niemożliwy. Z kolei asekuracyjne stanowisko zarządu powiatu z pewnością nie przybliża stron do wyjścia z kryzysu.

Przedłużający się impas w Sanoku niesie jednak ze sobą znacznie poważniejsze konsekwencje, wykraczające daleko poza granice Podkarpacia. Eskalacja tego konfliktu może stać się katalizatorem do zorganizowania strajku o zasięgu ogólnopolskim.

Zdeterminowana postawa sanockiego personelu wysyła jasny sygnał do innych placówek w kraju – dla wielu pogrążonych w problemach finansowych szpitali i ich pracowników może to być impuls do głośnego i otwartego wyartykułowania własnych, lokalnych bolączek. Jeśli Sanok nie wypracuje systemowego porozumienia, tutejszy protest może uruchomić efekt domina w całej polskiej ochronie zdrowia.

Źródła: Zarząd Powiatu Sanockiego, Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Sanoku, Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych, Polskie Radio Rzeszów, Brzozów Info, Korso Sanockie. Opracowanie: Nasza Polska.

Cykl

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Dodatek pielęgnacyjny 2027 – ZUS sam wypłaci wyższą kwotę

Internet i AI odbierają dzieciom sen i relacje z bliskimi. Watykański szpital otwiera specjalną poradnię

Nie żyje profesor Andrzej Mackiewicz. Twórca polskiej szczepionki na czerniaka miał 72 lata

Płacili za leczenie, którego nie było. NFZ dał się oszukać w Garwolinie na ponad 700 tys. zł

Lekarz Arsalan Azzaddin zatwierdzał własne dyżury. Wykazano mu 7530 godzin pracy i ponad 2 mln zł

Herbapol wycofuje znaną herbatę z pokrzywy. Toksyny groźne dla wątroby

Dieta planetarna weszła do szkolnych stołówek. Mięso ograniczone, obowiązkowy obiad ze strączków

Nie żyje lek. Tomasz Pawlikowski. Ceniony urolog z Rybnika miał 57 lat

Inne kategorie

Czytaj także