Ponad 100 tysięcy podpisów za rozpisaniem referendum w sprawie członkostwa
Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej zostało dostarczonych na Downing Street
10. Do biura brytyjskiego premiera udała się międzypartyjna grupa
parlamentarzystów i europarlamentarzystów z żądaniem rewizji związków między
Wielką Brytanią a wspólnotą. – To głos ponad 100 tysięcy ludzi, którzy chcą
referendum w kwestii przynależności do Unii Europejskiej – powiedział niezależny
eurodeputowany Nikki Sinclare, jeden z inicjatorów petycji. – Musimy mieć
referendum, a rząd musi uznać jego wynik – dodał. Z kolei przedstawicielka
laburzystów Kate Hoey stwierdziła, iż powszechne głosowanie w tej sprawie jest
nieuniknione. – Pytanie tylko, kiedy do niego dojdzie – zastanawiała się. –
Zdecydowana większość Brytyjczyków domaga się referendum w kwestii członkostwa w
UE i uważam, że powinno się zadośćuczynić temu żądaniu – mówił Kelvin Hopkins z
brytyjskiej Partii Pracy. – Europa przechodzi obecnie kryzys ekonomiczny, a UE
nie czyni dobrze ani strefie euro, ani nam – przekonywał. W podobnym tonie
wypowiadał się Nigel Dodds z Demokratycznej Partii Unionistycznej. – Ludzie mają
dość Unii Europejskiej i chcą, aby Wielka Brytania z niej wyszła – stwierdził. W
ten antyunijny głos wpisali się także przedstawiciele Partii Zjednoczonego
Królestwa (UKIP), Mike Nattras i Trevor Colman. Rewizji związków z UE domaga się
również coraz większa liczba rządzących konserwatystów.
AW
Artykuł ukazał się w najnowszym numerze tygodnika „Nasza Polska” Nr 38 (829) z
20 września 2011 r.
Zapraszamy do działu Świat…



