Liczba Ukraińców objętych w Polsce tymczasową ochroną spadła we wrześniu o prawie 81 tys. To niemal sześć razy więcej niż miesiąc wcześniej, co stanowi zarazem największy spadek w całej Unii Europejskiej. W tym samym czasie w Niemczech uchodźców z Ukrainy przybywa. Eksperci zastrzegają, że część spadku w naszym kraju wynika ze zmian w przepisach, a nie masowych wyjazdów. Jeśli jednak te dane zostaną potwierdzone przez ZUS, będzie to „krytyczny sygnał” dla polskiej gospodarki, w której już dziś brakuje rąk do pracy.
Ilu Ukraińców ubyło w Polsce?
Z najnowszych danych Eurostatu wynika, że na koniec września 2026 r. w Polsce ochroną tymczasową było objętych 858 545 osób, z czego większość stanowili obywatele Ukrainy. Dla kontrastu, miesiąc wcześniej liczba ta wynosiła 939 395. Oznacza to spadek o 80 850 osób, czyli o ok. 8,6 proc. w ciągu zaledwie jednego miesiąca.
Skala tych spadków jest o tyle zaskakująca, że w sierpniu liczba uchodźców w Polsce zmniejszyła się „tylko” o 13 665 osób. Już wtedy ta zmiana stanowiła największy spadek w UE, natomiast wrześniowy wynik okazał się niemal sześciokrotnie wyższy. Mimo tego Polska w dalszym ciągu jest drugim krajem w Unii pod względem liczby osób z ochroną tymczasową. Na koniec sierpnia w całej UE było ich 4,43 mln, z czego najwięcej, bo ok. 1,29 mln, w Niemczech. Na trzecim miejscu są Czechy z wynikiem ok. 398 tys. osób.
Dlaczego w Polsce spada liczba Ukraińców?
Część spadku liczby osób z ochroną tymczasową wynika ze zmian administracyjnych. Chodzi bowiem o to, że od 1 września 2026 r. osoby, które otrzymały numer PESEL bez ważnego paszportu lub innego dokumentu podróży i nie potwierdziły na czas swojej tożsamości, straciły status UKR. W tej sytuacji osoby te zniknęły ze statystyk, choć niekoniecznie oznacza to, że wyjechały z Polski. Część Ukraińców zmienia też status pobytu, np. na kartę pobytu, i przestaje być liczona wśród osób z ochroną tymczasową.
To jednak tylko częściowe wyjaśnienie, bowiem zmiany w przepisach nie tłumaczą wszystkiego. Zauważmy, że skala spadku jest naprawdę duża. Prawdą jest również, że coraz więcej Ukraińców wybiera inne kraje UE, przede wszystkim Niemcy, gdzie w tym samym okresie przybyło prawie 15 tys. osób z ochroną tymczasową. Dlaczego przenoszą się akurat tam? Zachód kusi Ukraińców wyższymi zarobkami, a także hojniejszymi świadczeniami socjalnymi. Jakiś czas temu pisaliśmy także o Ukrainkach, które coraz gorzej czują się w Polsce i rozważają wyjazd, choć badania nie potwierdzały przy tym zjawiska masowego exodusu.
Ochrona tymczasowa dla uchodźców z Ukrainy została przedłużona do 4 marca 2028 r. Od marca 2026 r. rząd stopniowo przenosi jednak nadzwyczajne rozwiązania do ogólnego systemu ochrony cudzoziemców.
Ekspert ostrzega przed skutkami zmian
Zaskakujące dane skomentował Artur Gregorczyk, szef działu prawnego EWL Group i prezes Legalito. Jak wskazuje, sam spadek liczby osób z ochroną tymczasową nie oznacza jeszcze masowego odpływu pracowników ze wschodu. Część zmian może wynikać z aktualizacji rejestrów lub zmiany statusu pobytu. Jego zdaniem więcej światła na całą sytuację rzucą wrześniowe dane z ZUS.
„Jeszcze pod koniec sierpnia ubezpieczonych było ponad 911 tys. obywateli Ukrainy, czyli więcej niż dwa miesiące wcześniej. Dlatego tak ważne będą dane ZUS za wrzesień. Jeśli okaże się, że liczba ubezpieczonych obywateli Ukrainy rzeczywiście zaczęła wyraźnie maleć, będzie to krytyczny sygnał dla naszej gospodarki”
– Artur Gregorczyk, EWL Group, dla WP Finanse
Jak odpływ Ukraińców może uderzyć w gospodarkę?
Gregorczyk nie bez powodu wskazuje na potencjalny problem gospodarczy, jeżeli okaże się, że liczba Ukraińców w Polsce faktycznie spada. Polski rynek pracy już obecnie zmaga się z niedoborem pracowników. GUS podaje, że na koniec II kwartału 2026 r. pracodawcy mieli do obsadzenia 98,7 tys. wolnych miejsc pracy, co oznacza wynik o 3,1 proc. wyższy niż rok wcześniej. Wielu Ukraińców pracuje m.in. w budownictwie, transporcie, logistyce, przemyśle i usługach, czyli sektorach, gdzie trudno znaleźć chętnych do pracy.
Ekonomiści mBanku już wcześniej policzyli, co by się stało, gdyby z Polski nagle wyjechało pół miliona pracowników z Ukrainy. W takim scenariuszu tempo wzrostu PKB mogłoby spaść w krótkim okresie nawet o 0,8 pkt proc., a w kolejnych latach średnio o ok. 0,2 pkt proc. rocznie. Odpływ pracowników oznaczałby też większą presję na wzrost płac, a w efekcie również cen. Na razie to jednak hipotetyczny scenariusz, a odpowiedź na pytanie, czy Ukraińcy rzeczywiście wyjeżdżają, przyniosą dopiero dane z ZUS.



