Rok dwóch okupacji

7 min. czytania

Redakcja

15 grudnia 2015 r.

Dawna siedziba PUBP w Grójcu (koloryzowane)

7 min. czytania

Redakcja

15 grudnia 2015 r.

Koniec 1945 r. zapisał się w Grójcu trzema datami: 21 listopada nieudany atak Ruchu Oporu Armii Krajowej na siedzibę UB w dawnym Caritasie, 1 grudnia – egzekucja w Budkach Petrykowskich, gdzie funkcjonariusze UB pod dowództwem Władysława Rypińskiego „Rypy” zamordowali trzech działaczy PSL i AK z miejscowej elity. Tomasz Plaskota przypomina nierozliczoną zbrodnię, która znalazła odzew w poufnych raportach ambasadorów USA Arthura Blissa Lane’a i Wielkiej Brytanii Victora Cavendisha-Bentincka.

Koniec 1945 roku mocno zapisał się w historii Grójca. 21 listopada doszło do drugiej akcji na Caritas, gdzie Urząd Bezpieczeństwa, kierowany przez Sowietów, torturował żołnierzy AK. 1 grudnia komunistyczny szwadron śmierci zamordował trzech mieszkańców miasta. Tej zbrodni nigdy nie rozliczono.

Więcej na ten temat w tekście: „Chłopcy silni jak stal”

Kiedy w styczniu 1945 roku do opuszczonego przez Niemców Grójca wkraczały wojska sowieckie wraz z oddziałami armii Berlinga, część miejscowej ludności z radością witała „wyzwolicieli”. Ich radość szybko rozwiał jeden z polskich żołnierzy, który powiedział, żeby się nie cieszyli, bo z jednej okupacji trafili pod drugą. Miał rację. Funkcjonariusze UB, jak określił ich Ryszard Pietras, rekrutowali się z „najgorszych mętów społecznych”. Ludzie, którzy w czasie wojny działali w podziemiu, byli więzieni i katowani w miejscowej siedzibie UB, mieszczącej się w dawnej siedzibie Gestapo. Prześladowania nie ominęły działaczy Polskiego Stronnictwa Ludowego i rolników. Bicie, łamanie kości, miażdżenie jąder, wyrywanie paznokci podczas przesłuchań było codziennością.

ROAK kpt. Głogowskiego – konspiracja powstaje na nowo

Na takie działania władz nie mogło być zgody. Część młodzieży, która podczas okupacji niemieckiej działała w konspiracji, postanowiła walczyć z nowym okupantem. W marcu 1945 roku zwrócili się do kapitana Głogowskiego, który zorganizował i jako komendant stanął na czele Ruchu Oporu Armii Krajowej (ROAK). W skład komendy weszli: podporucznicy Jerzy Łuczyński „Kruk”, „Biały” i Stanisław Wiśniewski „Morski” oraz żona Głogowskiego, Krystyna „Lena”, pełniąca funkcję łączniczki. Zorganizowano placówki miejskie i gminne, a w nich drużyny liczące od 10 do 15 osób. Jedną z drużyn w Grójcu dowodził Zbigniew Maliszewski „Rwal”, drugą – Tadeusz Waśniewski „Bończa”. Na czele Placówki Goszczyn stał Józef Maciak „Cedro”, „Stopka”, Jasieniec – Wacław Piwowarski „Wicher”, Konie – Władysław Kasprzak „Artur”, Przybyszew – Kazimierz Dzierzbicki „Topór”, Warka – Józef Piłat „Żmija”. W placówkach, których nie udało się zidentyfikować, dowodzili Feliks Pacho „Gałąź” i Bolesław Siek „Sosna”.

ROAK gromadził broń i amunicję. Magazyn znajdował się na Kępinie, w gospodarstwie Stanisława Pietrzaka „Stanisław”. Część broni zdobyto na Niemcach wycofujących się pośpiesznie w styczniu 1945 roku, część – na funkcjonariuszach Milicji Obywatelskiej i Urzędu Bezpieczeństwa. Partyzanci stworzyli wywiad i umieścili agenturę w UB, zdobywali fundusze na swoją działalność, rozbrajali posterunki MO. Za brutalne traktowanie więźniów, po wcześniejszych ostrzeżeniach, w maju 1945 roku zastrzelono szefa PUBP w Warce, Ryszarda Gołębiowskiego, a dwa miesiące później szefa PUBP w Grójcu, Ładysława Inowolskiego.

Zachęcamy do lektury: Marian Bernaciak „Orlik” – biografia majora Wyklętego

Atak na UB w Caritas, 21 listopada 1945

Najsłynniejszą akcją zbrojną była próba odbicia więźniów z siedziby UB w Grójcu. W nocy 21 listopada 1945 roku stuosobowy oddział ROAK pod wodzą „Józefa” dokonał nieudanego ataku na dawny budynek Caritasu przy ulicy Mogielnickiej. Mimo zmasowanego ognia partyzantom nie udało się zdobyć więzienia. – Akcja była źle przygotowana. Nie była przemyślana – wspomina jeden z jej uczestników, Henryk Kowalczyk z Bodzewa, który dowodził jednym z oddziałów.

W trakcie ataku na Caritas ranny został Leon Komorowski. Bezpieka trafiła na jego ślad i aresztowała go. Koledzy z konspiracji nie zapomnieli jednak o nim. 25 stycznia 1946 roku odbili Komorowskiego ze szpitala Przemienienia Pańskiego na Pradze. Kilku żołnierzy ROAK, m.in. Ryszard Pietras „Cygan”, Zbigniew Maliszewski „Rwal”, Wiesław Cabanowski „Ciemny”, w biały dzień, bez jednego wystrzału, odbiło swojego kolegę, strzeżonego przez uzbrojonych funkcjonariuszy UB.

W Grójcu rozpoczęły się aresztowania. Głogowski przeniósł się do stolicy. Utrzymywał stałe kontakty ze swoim oddziałem. Aresztowany 23 maja 1946 roku w okolicach Politechniki Warszawskiej, przeszedł ciężkie śledztwo. Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie skazał go na karę śmierci. Wyrok wykonano w więzieniu mokotowskim 6 lutego 1948 roku o godzinie 21.00. Ciała nie wydano rodzinie. 30 marca 1992 roku Sąd Wojewódzki w Warszawie uniewinnił dowódcę grójeckiej partyzantki i uznał wyrok komunistycznego sądu za nieważny.

Mord w Budkach Petrykowskich, 1 grudnia 1945

Prawdopodobnie w odwecie za atak na UB, a także, by złamać opór przeciwko nowej władzy, komuniści zamordowali trzech mieszkańców Grójca, których można zaliczyć do elity społecznej i politycznej miasta. 1 grudnia 1945 roku w Budkach Petrykowskich zamordowano działaczy PSL: Zbigniewa Tadeusza Hanke, sędziego Sądu Grodzkiego w Grójcu i delegata Rządu na Kraj, który miał być wojewodą warszawskim, Bolesława Łukowskiego, kierownika Spółdzielni Rolniczo-Handlowej „Rolnik”, i Tadeusza Liskiewicza, żołnierza AK i nauczyciela grójeckiego liceum. Czwarty z aresztowanych, rolnik z Kolonii Krobów, Józef Sikorski, przeżył. Kiedy usłyszał strzał, upadł, a później wygrzebał się z płytkiego grobu. To dzięki niemu prawda o zbrodni wyszła na jaw – zawiadomił władze PSL i złożył zeznanie przed sądem.

Zatrzymania i mordu dokonała grupa funkcjonariuszy UB dowodzonych przez Władysława Rypińskiego „Rypę”. Pomagał im Wacław Zawadzki, ubek z Grójca, który pełnił rolę przewodnika. Zbrodniarze działali na polecenie władz PPR, zamordowali na Mazowszu ponad stu działaczy PSL, PPS i członków podziemia niepodległościowego.

Raporty ambasadorów USA i Wielkiej Brytanii

Bestialska zbrodnia odbiła się szerokim echem nie tylko w kraju. Tak pisał o niej Arthur Bliss Lane, ambasador USA w Polsce w latach 1945–1947: „O wzroście napięcia politycznego w kraju zaświadczyć miały wypadki, których miejscem stał się 1 grudnia 1945 roku Grójec. Miejscowe więzienie zostało zaatakowane przez ludność, usiłującą odbić więźniów politycznych. Próba się nie powiodła, po czym UB aresztowało czterech wybitnych obywateli miasteczka, z których żaden nie był zamieszany w tę sprawę. Dwóch z nich należało do PSL. Całą czwórkę wywieziono do lasu, kilkanaście kilometrów na południe od Grójca, rozebrano i zastrzelono. Jeden z członków PSL, po doświadczeniach z metodami Gestapo, upadł w momencie oddawania strzałów, udając martwego. Kiedy oficerowie tajnej policji odjechali, wydostał się z płytkiego grobu, w którym go zasypano, a następnie dotarł do siedziby swej partii w Grójcu. Partia zażądała ukarania winnych tego zamachu. Rząd odmówił. W prasie nie ukazała się żadna wzmianka o tym wydarzeniu, chociaż głośno o nim było w całym kraju”.

Sprawą interesował się również brytyjski ambasador Victor Cavendish-Bentinck. 17 grudnia 1945 roku pisał w poufnym raporcie do swojego rządu: „Ostatnio zainteresowałem się wydarzeniem w Grójcu, gdzie władze bezpieczeństwa są szczególnie bezwzględne. Pod koniec listopada ludność, nie mogąc już znieść ustawicznego ucisku, gwałtów i korupcji, zaatakowała siedzibę UB i zabiła kilku ważniejszych funkcjonariuszy. Obecnie okazało się, że bez istotnego powodu 1 grudnia władze bezpieczeństwa aresztowały Bolesława Łukowskiego, dyrektora Powiatowej Spółdzielni Rolniczej, Zbigniewa Hanke, szefa Sądu Grodzkiego, Tadeusza Liszkiewicza, profesora gimnazjalnego oraz jednego chłopa nazwiskiem Sikorski. Wywieziono ich za miasto i bez sądu zastrzelono. Zbrodnia została zdemaskowana przypadkowo. Chłop był tylko ranny, wydostał się spod trupów i przy pomocy przyjaciół dotarł do Warszawy, gdzie zawiadomił władze PSL o zatajonej egzekucji UB”.

Zachęcamy do lektury: Stanisław Sojczyński „Warszyc” – twórca KWP, Żołnierz Wyklęty

Pogrzeb ofiar stał się manifestacją wobec komunistycznego terroru. Trumny z ciałami ofiar w milczeniu niesiono przez miasto. Wszyscy mieli świadomość, że za zbrodnię odpowiadają komuniści. Sprawcy zbrodni nie zostali ukarani, robili kariery w bezpiece i milicji. Śledztwo przeprowadzone zaraz po zbrodni nie przyniosło rezultatów, bo przecież nie taki był jego cel. W 1957 roku wniosek do grójeckiej prokuratury o wyjaśnienie sprawy złożyła Halina Hanke, żona sędziego. Jednak już w następnym roku Sąd Najwyższy umorzył sprawę. Podobnie było w 1990 roku, kiedy grójecka prokuratura umorzyła śledztwo.

Tomasz Plaskota


ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Tomasza Plaskoty pt. „Rok dwóch okupacji” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 50 (1048) z dnia 15 grudnia 2015 roku, s. 11. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Tomasz Plaskota / „Nasza Polska”. Zdjęcie: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 50 (1048)/2015, s. 11.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Wojskowe honory dla esesmana z SS Galizien. Ukraina pożegnała Zenona Wróblewskiego.

Ius primae noctis: prawo pierwszej nocy. Prawda czy mit

Porzucanie dzieci w starożytnym Rzymie. List Hilariona do żony

Kolejna rocznica na Reducie Ordona, która odbyła się na szczątkach jej obrońców.

Wolf Messing – jasnowidz Stalina, który przewidział klęskę Hitlera

Zmarła Danuta Szlajmer „Siódemka”. Powstanka miała 99 lat

Kłomino – opuszczone miasto widmo w Polsce. Zostały cztery budynki i garstka ludzi

Czy Muzeum Żydów Polskich „POLIN” chce wybielić komunistyczną prokurator?

Inne kategorie

Czytaj także