Pomysły rządu oszałamiają

6 min. czytania

Redakcja

12 listopada 2012 r.

6 min. czytania

Redakcja

12 listopada 2012 r.

Hitem przyszłorocznych planów MSP ma być prywatyzacja Agencji Rozwoju Przemysłu.
Niewykluczone – mówią złośliwi – że resort skarbu niedługo będzie chciał
sprzedać sam siebie.

Czegóż oni nie zamierzają sprzedać? Doszło do takiego absurdu, że prawie chcą
sprzedać samych siebie. Głowy wysokich urzędników państwowych nie próżnują. Tym
razem planują zbyć Agencję Rozwoju Przemysłu SA, co może wprawić człowieka w
osłupienie. ARP jest agendą rządową, która tak blisko, jak tylko można
współpracuje z Ministerstwem Skarbu Państwa w sferze prywatyzacji i sanacji
(uzdrawiania) przedsiębiorstw. Zarówno MSP, jak i ARP realizują misję wyprzedaży
polskiego majątku i pracują od lat nad strategią prywatyzacji, “żeby nam się
żyło lepiej”. Dowiadujemy się w ministerstwie skarbu, że debiut ARP na giełdzie
zjedna dla niej przychylność instytucji finansowych i umożliwi wyższy poziom
finansowania, więcej otrzyma środków z zewnątrz.

Coś kombinują…

Paweł Brzezicki, prezes ARP w latach 2006-2007, zwraca uwagę, że minister skarbu
reprezentuje Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy, ale wskutek uregulowań
statutowych sprawuje także ścisły i osobisty nadzór nad wszystkimi działaniami
zarządu ARP.. Złośliwi pytają, czy nie warto od razu sprywatyzować Ministerstwa
Skarbu Państwa, potem finansów i w ogóle całego rządu? Gdy zajrzymy do papierów,
okaże się, że Agencja w grudniu 1990 r. została powołana ustawą o zniesieniu i
likwidacji niektórych funduszy – dodajmy w zamyśle, totalnej prywatyzacji, w
taki sposób, w jaki się tylko da. Zlikwidowany został Fundusz Zmian
Strukturalnych w Przemyśle, powołano ARP SA. Powstała, z jednej strony agencja
rządowa, z drugiej – spółka prawa handlowego, ubezwłasnowolniona i niemal
wtopiona w ministerstwo skarbu, służąca do w lwiej części marnego albo wręcz
żadnego “uzdrawiania” i prywatyzacji dużych przedsiębiorstw, przykładem w
ubiegłej kadencji tego rządu mogą być stocznie. Wynik parasola ARP nad
stoczniami okazał się taki, że przemysłu stoczniowego już nie mamy. ARP
zajmowała się wcześniej restrukturyzacją i prywatyzacją, całych sektorów
przemysłu kluczowych dla gospodarki, takich jak np. hutnictwo działając wespół –
zespół z innymi, nie wyłączając lobbystów. Hut też już nie mamy. Agencja się
przydawała, coś kombinują, że chcą ją sprzedać.

Wartość duża, trudna do zliczenia

Niby co to nas obchodzi, że, sprzedając agendę rządową, resort odcina sobie
rękę, chociaż zapowiadają, że zmieni się jej rola. Ale “skarb” obficie przecież
ARP dokapitalizował, “by wspierać podmioty gospodarcze, zapewniając im
dynamiczny rozwój, wzrost, innowacyjności i konkurencyjności”. Agencja kupuje i
sprzedaje spółki, ma ich ok. stu. Jest właścicielem i nadzoruje Specjalne Strefy
Ekonomiczne – trudno przemilczeć, że gdy w lipcu br. pracownicy fabryki Chung
Hong Electronics Poland ze SSE przyjechali do Warszawy z żalami, że pracodawca
nie przestrzega u nich prawa pracy, Roma Sarzyńska, rzeczniczka ARP,
poinformowała wyniośle, że Agencja nie może być adresatem żadnych żali i tak
zdenerwowała przybyłych, że przez kilka godzin okupowali siedzibę pani
Sarzyńskiej. Dodajmy, że zasiedziała rzeczniczka – jak mówią – od pewnego czasu
ma więcej do powiedzenia w ARP niż sam prezes. Nie od dziś w Agencji jej się
boją. ARP, w stu procentach spółka skarbu państwa, posiada aktywa warte 5 mld zł
– ustalił “Dziennik Gazeta Prawna”, jednak analitycy, w tym analitycy giełdowi,
są zdania, że wartość spółki trudno będzie im wycenić.

Polecamy także: Od 206 tys. zł za spacery dendrologiczne po KPO dla kultury. Wokół minister Cienkowskiej znów gorąco

Właściciel obiektów muzealnych

ARP jest właścicielem dwóch obiektów muzealnych w Baranowie Sandomierskim i
Krasiczynie dużej wartości materialnej, historycznej, muzealnej. To właśnie w
scenerii sal muzeum w Baranowie Sandomierskim przedstawiciele ARP podpisywali w
końcu grudnia ub. roku tekst umowy sprzedaży cywilnej części Huty Stalowa Wola
SA chińskiej firmie Guagxi Liu Gong Machinery Co. Ltd. Czyj po prywatyzacji
będzie ten obiekt, może chiński? A czyj w Krasiczynie? ARP wraz z Ministerstwem
Skarbu Państwa była właścicielem 87,63 proc. HSW SA Agencja posiada pieniądze na
kontach gromadzone przez wiele lat – to część środków z prywatyzacji
przekazywana ustawowo ARP. Do końca przyszłego roku Agencja ma spełniać kryteria
spółki publicznej w przyszłym roku – mówią w ministerstwie i nieoficjalnie
informują, że może sprzedany zostanie na giełdzie pakiet większościowy ARP. Może
to jednak będzie jakiś inwestor strategiczny? Pomysły urzędników resortu i
samego ministra są takie zmienne… Sprywatyzowana Agencja już nie będzie
ratować żadnych firm, zajmie się Doliną Lotniczą, a nawet kosmosem.

Pomysł bzdurny

Paweł Brzezicki zapytany o to, co myśli o “hicie prywatyzacyjnym w 2013 r.”,
odpowiedział z sarkazmem, że właściwie wszystko można sprywatyzować, tak jak
wszystko można znacjonalizować. Pomysł uznał za bzdurny. Wcześniej nie chciał
wierzyć, że propozycja prywatyzacji ARP wypływa z kręgów rządowych, od ludzi
poważnych. – To ma być prywatyzacyjny hit? – zapytał. – Owszem, jeśli to w ogóle
jest prawda, szykuje się kolejne mocne uderzenie. Zastanawiał się, co urzędników
ministerstwa skarbu mogło nakłonić do planowania tej sprzedaży: brak pieniędzy w
kasie – pustki w niej są permanentne, a rządowi – mówił – potrzebne jest coraz
więcej pieniędzy choćby na rozrastającą się administrację rządową. W rządowych
strukturach funkcjonuje już 92 pełnomocników komisji, komitetów, rad i zespołów
powołanych do załatwiania spraw bardziej lub mniej ważnych albo zupełnie
nieważnych. Ci liczni pełnomocnicy i komitety nie mają narzędzi do podejmowania
konkretnych działań – czytamy w “Polityce”. Mimo to, wiedząc jak działa rząd,
“Nasza Polska” uważa, że struktur “bezmocnych pełnomocnych” premier jest w
stanie namnożyć, toż w nich będą zasiadać sami swoi ludzie!

Przeczytaj artykuł o tym, Ustawa o najmie krótkoterminowym pisana przez właściciela mikrokawalerek? Wiceminister Ireneusz Raś tłumaczy się z inwestycji

Co tkwi w szafie?

Były szef ARP, który sprzedał upadające Polskie Zakłady Lotnicze w Mielcu w
marcu 2007 r. – sytuacja tej fabryce była taka, że już nie było na pensje
amerykańskiej firmie United Technology Holdings z firmy Sikorsky Aircraft
Corporation (Amerykanie zabiegają właśnie, żeby śmigłowce Black Hawk z Mielca
sprzedać polskiej armii) uważa, że mogą być i “jakieś trupy trzymane w szafie”,
w sensie niedokończonych lub wadliwie przeprowadzonych prywatyzacji, które jakoś
trzeba przykryć. Przypomniał, że ARP nie tylko nie uzdrowiła wielu
przedsiębiorstw, ale spowodowała całkowite “wyłożenie” niektórych z nich ważnych
dla gospodarki. Prezes ARP Wojciech Dąbrowski doskonale wie, jakie tajemnice
tkwią poupychane w agencyjnych kątach, odkąd objął stanowisko, wtłoczono ich tam
przecież niemało. Lubi porównywać przedsiębiorstwa pod pieczą ARP do pacjenta
leżącego w szpitalu na oddziale intensywnej terapii, z wiarą, że wszystko dobrze
się skończy. W przypadku stoczni wiara niestety okazała się matką głupich. Tak
uważają byli pracownicy stoczni w Szczecinie i Gdyni.

Zapraszamy do przeczytania podobnego artykułu: Wyższy ryczałt dla przedsiębiorców od 2027 r. Kto zapłaci więcej?

Mamiono Katarem i Fonds Greenrights

To w Agencji, gdy ministrem skarbu był Aleksander Grad, a prezesem ARP Wojciech
Dąbrowski wymyślono “ustawę stoczniową”, która weszła w życie w styczniu 2009
r., potem Agencja nadzorowała jej wykonanie. Stocznie w Szczecinie i Gdyni
padły, pracę straciło ponad 9 tys. osób. Jednorazowe odszkodowanie wynosiło od
20 do 60 tys. zł w zależności od stażu i terminu przystąpienia do programu
odejść dobrowolnych. Wcześniej obie stocznie Agencja mamiła inwestorami. Niby ci
inwestorzy i ich pieniądze były pewne, jednym z potencjalnych kupców miał być
fundusz Stichting Particulier Fonds Green Rights, właściwie nie wiadomo skąd, to
znów palili się rzekomo ratować polskie stocznie przysłowiowi dziś szejkowie z
Kataru, którzy gdzieś się szybko rozwiali. Kompromitacja. Mało kto wie, że kilka
osób z ARP zaangażowanych w likwidację stoczni otrzymało bardzo wysokie
wynagrodzenia, nie tam jakieś 20 tys. czy 60 tys. złotych, ale naprawdę duże
pieniądze…

Nacjonalizacja PBG i gazoportu?

Były minister gospodarki Janusz Steinhoff powiedział dziennikarzowi “DGP”, że
prywatyzację ARP może zakwestionować Waldemar Pawlak, choć wcale nie wie, czy
jego następca to zrobi. Agencja może być Pawlakowi potrzebna do sanacji
pogrążonych w kłopotach finansowych spółek budowlanych. Trudno przypuszczać, czy
wicepremier i minister gospodarki rządu koalicyjnego w ogóle będzie się
zastanawiał nad prywatyzacją ARP. Nie to ma teraz na głowie. W każdym razie
publicznie uznał, że chciałby posłużyć się Agencją w celu… nacjonalizacji
m.in. upadających spółek budowlanych, jeśli jego propozycja przejdzie. Co na to
powie niepotrzebne nikomu ministerstwo skarbu? Wyszczególnia potrzebę szybkiego
ratowania przez przejęcie przez państwo Grupy PBG, która zajmuje się budową dróg
i autostrad, inwestycjami energetycznymi i paliwowymi. – To byłaby pierwsza
nacjonalizacja w przypadku prywatnej firmy – powiedział Polskiej Agencji
Prasowej. Sporym zaskoczeniem było dołączenie do firm potrzebujących
natychmiastowego wsparcia i nacjonalizacji gazoportu w Świnoujściu.

Wiesława Mazur
Artykuł ukazał się w najnowszym numerze tygodnika „Nasza Polska” Nr 37 (880) z
11 września 2012 r.

Napisane przez

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Zełenski wzywa Ukraińców do powrotu. „Potrzebujemy 9,5 miliona ludzi”

Ukraińscy żołnierze będą szkolić Polaków w prywatnej akademii dronowej. Drony lecą na Kreml w spocie promocyjnym

Pomysłodawca roku UPA z zakazem wjazdu do Polski. Szeremeta przez 5 lat nie wjedzie do strefy Schengen

8 lat więzienia za śmierć trzech osób. Sebastian Majtczak skazany, ale wyrok budzi oburzenie

Publikujemy nagranie z firmy od surogacji. Płeć dziecka w VIP, dopłata za bliźnięta, Black Friday. Europoseł Śmiszek: „Europa idzie do przodu”.

800 plus bez corocznych wniosków? Tusk ogłasza koniec biurokracji, ale jest haczyk

Żołnierz z ukraińskim obywatelstwem zatrzymany za szpiegostwo. Miał przy sobie telefony, pieczątki i złoto

Ukraińcy wyjeżdżają z Polski? Największy spadek w UE. Ekspert ostrzega przed skutkami dla gospodarki

Inne kategorie

Czytaj także