Dobrowolny podatek na kościół w wysokości 2 proc. podatku dochodowego to jeden z czterech wariantów, które przeanalizował Międzyresortowy Zespół pracujący nad zastąpieniem Funduszu Kościelnego. Odpowiadając na petycję złożoną w Sejmie 20 września 2025 r., sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej Paweł Bejda napisał 10 czerwca 2026 r., że przy deklaracji połowy podatników rozwiązanie uszczupliłoby budżet o około 2 mld zł. Fundusz Kościelny kosztował w 2025 r. 275,71 mln zł, czyli ponad siedem razy mniej.
Petycja proponuje 2 proc. PIT zamiast Funduszu Kościelnego
Petycję obywatelską o numerze BKSP-155-X-704/25 wniesiono do Sejmu 20 września 2025 r. Postulat jest jeden: chodzi o to, żeby podatnik mógł zadeklarować w rocznym zeznaniu przekazanie 2 proc. swojego podatku dochodowego na rzecz kościoła lub związku wyznaniowego wpisanego do rejestru prowadzonego przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Rzecz dotyczy rozliczenia z podatku dochodowego od osób fizycznych, czyli PIT. Dotychczasowy Fundusz Kościelny miałby zniknąć.
Mechanizm jest dobrowolny w obie strony. Podatnik, który nie wskaże żadnego wyznania, nie przekazuje niczego, a jego pieniądze zostają w budżecie. Koszty obsługi systemu miałyby pokrywać same kościoły, płacąc urzędom skarbowym prowizję – podobnie jak dzieje się to przy odpisie 1,5 proc. na organizacje pożytku publicznego. Potoczna nazwa jest więc skrótem myślowym: nowej daniny w tym pomyśle nie ma, jest przekierowanie części podatku już zapłaconego.
Czym polski pomysł różni się od podatku kościelnego w Niemczech
Podatek kościelny w Niemczech, czyli Kirchensteuer, działa inaczej i to on stoi za większością obaw wpisywanych w wyszukiwarkę. Wynosi 8 proc. podatku dochodowego w Bawarii i Badenii-Wirtembergii oraz 9 proc. w pozostałych czternastu krajach związkowych. Jest proporcjonalny do zapłaconego podatku dochodowego, a nie do wynagrodzenia brutto, i pobiera go niemiecki urząd skarbowy razem z zaliczką potrącaną przez pracodawcę.
Podatek kościelny płaci wyłącznie ten obywatel, który przy meldunku zadeklarował przynależność do uznanej wspólnoty religijnej. Żeby przestać płacić, trzeba wystąpić z kościoła formalnie: złożyć oświadczenie w urzędzie stanu cywilnego albo w sądzie rejonowym, w zależności od landu, zapłacić od 0 do 30 euro i odebrać zaświadczenie. Skutek następuje zwykle od kolejnego miesiąca.
Polski wariant z petycji nie tworzy takiego rejestru ani takiej procedury. Podatnik deklaruje wybór raz w roku w zeznaniu, nie zapisuje nigdzie swojego wyznania i nie płaci ani złotówki więcej, niż płaci dziś. To różnica między nową daniną a przekierowaniem części tej, która już istnieje.
Petycje trafiają do sejmowej Komisji do Spraw Petycji, która zwraca się o stanowisko do właściwego resortu. Tą samą drogą poszła wcześniej propozycja ustanowienia nowego święta państwowego – Dnia Bitwy Warszawskiej.
Rząd wyliczył 2 mld zł przy połowie deklaracji
Odpowiedź na petycję podpisał 10 czerwca 2026 r. Paweł Bejda, sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej. Resortem obrony kieruje Władysław Kosiniak-Kamysz, który przewodniczy zarazem Międzyresortowemu Zespołowi zajmującemu się finansowaniem kościołów. Wyliczenie brzmi: gdyby odpis zadeklarowało 50 proc. podatników, budżet straciłby około 2 mld zł rocznie, a przy 25 proc. deklaracji – około 1 mld zł.
„Z dużym prawdopodobieństwem skutkowałoby wyższymi kosztami dla budżetu państwa niż wydatki ponoszone obecnie w ramach Funduszu Kościelnego”
Paweł Bejda, sekretarz stanu, Ministerstwo Obrony Narodowej
Te same liczby zestawione z budżetem Funduszu Kościelnego dają proporcję, której w depeszach nie widać. Fundusz pochłonął w 2025 r. 275,71 mln zł, a rok wcześniej 257 mln zł. Wariant odrzucony jako zbyt kosztowny oznaczałby przy jednej czwartej deklaracji około 3,6 razy więcej pieniędzy dla kościołów niż dzisiejsza dotacja, a przy połowie deklaracji ponad siedem razy więcej. Kryterium, którym posłużył się rząd, dotyczy więc wydatku budżetu, a nie wysokości wpływów kościelnych.
Ministerstwo Finansów odrzuciło wszystkie scenariusze przekraczające obecny poziom wydatków, powołując się na stan finansów publicznych. To ograniczenie przesądziło o losie odpisu, zanim jeszcze doszło do rozmów ze stroną kościelną.

95 proc. Funduszu Kościelnego to składki ZUS duchownych
Fundusz Kościelny nie jest przelewem na konto kurii. W latach 2021-2023 wydał łącznie 618 mln 433 tys. zł, a Najwyższa Izba Kontroli rozbiła tę kwotę na trzy pozycje. Na składki do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych poszło 585 mln 265 tys. zł, czyli 95 proc. całości. Na remonty zabytkowych obiektów sakralnych – 31 mln 728 tys. zł. Na działalność charytatywno-opiekuńczą – 1 mln 439 tys. zł, niecałe 0,25 proc.
Praktyczne znaczenie tej proporcji jest takie, że likwidacja Funduszu bez zastępczego rozwiązania nie zabiera pieniędzy instytucji, tylko przenosi obowiązek składkowy na duchownych i zakony. Fundusz pokrywa dziś 80 proc. składek za duchownego, a za członków zakonów klauzurowych i misjonarzy – 100 proc. Reszta pozycji jest niewielka: maksymalna dotacja na jeden remont wynosi w 2026 r. 200 tys. zł, z możliwością odstępstwa w wyjątkowych przypadkach.

Środkami zarządza minister spraw wewnętrznych i administracji jako minister właściwy do spraw wyznań religijnych oraz mniejszości narodowych i etnicznych. W ustawie budżetowej Fundusz stoi w części 43, dziale 758, rozdziale 75822.
Podstawą jest ustawa z 1950 roku o dobrach martwej ręki
Fundusz Kościelny powołał art. 8 ustawy z 20 marca 1950 r. o przejęciu przez Państwo dóbr martwej ręki, poręczeniu proboszczom posiadania gospodarstw rolnych i utworzeniu Funduszu Kościelnego, opublikowanej w Dzienniku Ustaw nr 9 pod pozycją 87. Ta sama ustawa, która nieruchomości ziemskie związkom wyznaniowym odebrała, ustanowiła świadczenie mające je zastąpić.
Konstrukcja prawna ma więc charakter rekompensaty, a nie przywileju czy dotacji celowej. Ten sam rok i ta sama technika legislacyjna wracają w innych rozwiązaniach tamtego okresu, choćby przy nakazie pracy w PRL. Fundusz finansuje wszystkie kościoły i związki wyznaniowe o uregulowanej sytuacji prawnej w Polsce, a nie sam Kościół katolicki.
Z tego wynika kwestia, której rządowe warianty nie rozstrzygają: jeżeli świadczenie było ekwiwalentem za przejęty majątek, jego likwidacja bez zamiennika oznacza wygaszenie zobowiązania, a nie oszczędność. Międzyresortowy Zespół oszacował skutek finansowy likwidacji na 3,2 mld zł w ciągu dziesięciu lat.
Komisja Konkordatowa powołana we wrześniu 2025 roku nie zebrała się ani razu
Strona kościelna postawiła warunek proceduralny: rozmowy o zmianie systemu mają się toczyć na forum Rządowej i Kościelnej Komisji Konkordatowej, zgodnie z art. 22 i 27 konkordatu z 1997 r. Komisję powołano 19 września 2025 r. Do sierpnia 2026 r. nie odbyła ona pierwszego posiedzenia.
Międzyresortowy Zespół działa od lutego 2024 r. W ciągu dwóch i pół roku zebrał się cztery razy, a zespół roboczy spotkał się osiem razy. Negocjacje ze stroną kościelną w tym czasie się nie zaczęły. Analizę czterech wariantów zespół przeprowadził bez udziału drugiej strony umowy.
Cztery rozważane scenariusze to:
- finansowanie składek na ubezpieczenie społeczne duchownych, czyli utrzymanie obecnej funkcji Funduszu pod inną nazwą
- finansowanie działalności społecznej prowadzonej przez kościoły i związki wyznaniowe
- finansowanie ochrony zabytkowych obiektów sakralnych
- dobrowolny odpis 2 proc. podatku dochodowego, czyli wariant z petycji
Co dalej z podatkiem na kościół
Projekt zmiany nie trafił dotąd do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów. Bez tego wpisu rząd nie może formalnie przyjąć projektu i skierować go do Sejmu, więc żaden termin wejścia przepisów w życie nie jest dziś wyznaczony.
„Projekt jest gotowy i czekamy na słynny wpis do Wykazu Prac Legislacyjnych Rządu”
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, minister rodziny, pracy i polityki społecznej
Ministerstwo Obrony Narodowej zastrzegło w odpowiedzi na petycję, że rekomendacje Międzyresortowego Zespołu są w przygotowaniu i nie można przesądzać o ostatecznym kierunku rozwiązań. Kolejność zdarzeń, którą wyznacza dziś procedura, jest następująca: pierwsze posiedzenie Komisji Konkordatowej, potem rekomendacje zespołu dla Rady Ministrów, potem wpis do wykazu prac legislacyjnych, dopiero potem projekt ustawy.
Fundusz Kościelny działa w tym czasie na dotychczasowych zasadach, a jego pozycja w ustawie budżetowej rośnie wraz z płacą minimalną, od której liczone są składki duchownych. Sprawa toczy się równolegle do innych zmian w daninach, wśród nich wchodzącej od 1 października odpowiedzialności solidarnej w VAT.
Najczęstsze pytania
Czy podatek na kościół będzie obowiązkowy?
Wariant opisany w petycji z 20 września 2025 r. jest dobrowolny. Podatnik sam decyduje w rocznym zeznaniu, czy wskazać kościół lub związek wyznaniowy z rejestru Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Brak wskazania oznacza, że 2 proc. zostaje w budżecie państwa. Żaden z czterech analizowanych scenariuszy nie zakłada obowiązkowej daniny na wzór niemiecki, którą fiskus pobiera od zadeklarowanych członków kościoła.
Od kiedy miałby obowiązywać podatek na kościół?
Terminu nie ma, bo nie ma projektu ustawy. Przepisy zaczęłyby obowiązywać najwcześniej po wpisaniu projektu do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów, przyjęciu go przez rząd, uchwaleniu przez Sejm, rozpatrzeniu przez Senat i podpisie prezydenta. Do sierpnia 2026 r. nie wykonano pierwszego z tych kroków.
Ile państwo daje dziś na Kościół?
Fundusz Kościelny wyniósł w 2025 r. 275 mln 710 tys. zł, a w 2024 r. 257 mln zł. Według kontroli Najwyższej Izby Kontroli w latach 2021-2023 z 618 mln 433 tys. zł wydanych z Funduszu 585 mln 265 tys. zł poszło na składki do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych za duchownych, 31 mln 728 tys. zł na remonty zabytków sakralnych, a 1 mln 439 tys. zł na działalność charytatywno-opiekuńczą.
Czy emeryci zapłacą 2 proc. na kościół?
Odpis dotyczyłby podatku dochodowego od osób fizycznych, a więc obejmowałby także emerytów rozliczających PIT od świadczenia. Nie byłaby to jednak dopłata: emeryt wskazywałby jedynie, gdzie ma trafić 2 proc. podatku, który i tak płaci. Emerytury zwolnione z podatku żadnej kwoty by nie generowały.

