Państwowe spożywczaki, czyli jak się robi z igły widły 

3 min. czytania

Redakcja

28 maja 2020 r.

3 min. czytania

Redakcja

28 maja 2020 r.

Widzieliście już artykuły o tym, że państwo chce – jak za komuny – prowadzić sklepy spożywcze? Pewnie tak, bo już prawie każdy o tym pisał, a spora liczba polityków zdążyła się też podzielić już swoją opinią, od Giertycha do Kukiza. Co w tym dziwnego? Że wystarczyło obejrzeć źródłowy wywiad w money.pl i posłuchać, co naprawdę mówi minister Artur Soboń. To lipa. 

Jaka jest prawda? Ma powstać Polski Holding Spożywczy. Według deklaracji ministra Sobonia – na dzisiaj 17 firm państwowych jest branych pod uwagę. W kręgu zainteresowania są też podmioty prywatne. Państwo chce je kupić, skupić i wejść mocno na rynek. Wcześniej mówiło się o dwustu milionach złotych, jakie państwo przeznaczy na zbudowanie Holdingu „konsolidującego rolno-spożywcze aktywa państwa” – jak mówi minister Soboń. Dzisiaj jest już mowa o tym, że być może holding będzie musiał się samofinansować na bazie środków będących w posiadaniu podmiotów wchodzących w jego skład. 

„Nie wykluczam, że pokusimy się o rozmowy jakieś z siecią co do wspólnego projektu, wspólnego biznesu, nie wykluczam”. „Sieć sklepów kontrolowana przez państwo byłoby tym co by uzupełniało to nad czym dzisiaj pracujemy”. Tyle, dokładnie tyle powiedział minister Soboń.

Podsumujmy. Soboń nie ma w ręku tych dwustu milionów, które miał mieć. Przejmuje więc 17 podmiotów skarbu państwa i tworzy holding. Od razu jest szesnastu prezesów mniej do utrzymania. No dobra, piętnastu, bo pewnie któryś z nich jest pociotkiem jakiegoś ministra. Holding rusza najpierw w sektorze owoców miękkich. Oszczędza – i wchodzi na przykład w przetwórstwo mleka. Oszczędza – i rozgląda się za siecią handlową, która może być do kupienia. Biznesowo nie brzmi to źle. 

Czy powinno to budzić taki atak jaki obserwujemy? Z punktu widzenia niemieckich, francuskich i innych podmiotów grasujących w przetwórstwie i handlu – na pewno tak. Bo umówmy się: niewiele prywatyzacji przebiegało zgodnie z prawem i polską racją stanu. To była dzicz. Sprzedawaliśmy cukrownie, mleczarnie i wszystko inne za garść paciorków i reklamówki dolarów i marek dla prawdziwych decydentów. 

Najzabawniejsze, że na ekspansję państwa, która zresztą żadną ekspansją nie jest, bo to jedynie uporządkowanie tego co państwo i tak ma już w rękach, zżymają się ci, którym nie przeszkadza tak dominujaca obecność państwa w bankowości, w ubezpieczeniach i wielu innych sektorach rynku. 

Więcej tekstów w dziale Polska…

Tak, chciałbym wolnego rynku. Tylko wciąż mam przed oczami umowy, do jakich zmuszani są rolnicy „handlujący” z największymi, oczywiście zagranicznymi przetwórniami i sieciami handlowymi w Polsce. To nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem. Bardziej to przypomina bandyckie wymuszanie haraczy z początku lat 90. niż normalne relacje biznesowe dwóch pełnoprawnych podmiotów. 

I jeśli nawet deklaracja ministra Sobonia jest tyle samo warta co obietnice wszystkich kandydatów na prezydenta razem wzięte, to może wpłynie ona na jakieś otrzeźwienie u decydentów tych obcych sieci. Bo kiedyś polskie państwo naprawdę może się uwziąć i odzyskać sporą część tortu dla polskich rolników i konsumentów. 

Napisane przez

Cykl

Osoby

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Uratował 17 osób z płonącego bloku, sam stracił zdrowie. Rząd zareagował dopiero po reportażu

Ukraińscy żołnierze będą szkolić Polaków w prywatnej akademii dronowej. Drony lecą na Kreml w spocie promocyjnym

Pomysłodawca roku UPA z zakazem wjazdu do Polski. Szeremeta przez 5 lat nie wjedzie do strefy Schengen

8 lat więzienia za śmierć trzech osób. Sebastian Majtczak skazany, ale wyrok budzi oburzenie

Publikujemy nagranie z firmy od surogacji. Płeć dziecka w VIP, dopłata za bliźnięta, Black Friday. Europoseł Śmiszek: „Europa idzie do przodu”.

800 plus bez corocznych wniosków? Tusk ogłasza koniec biurokracji, ale jest haczyk

Żołnierz z ukraińskim obywatelstwem zatrzymany za szpiegostwo. Miał przy sobie telefony, pieczątki i złoto

Ukraińcy wyjeżdżają z Polski? Największy spadek w UE. Ekspert ostrzega przed skutkami dla gospodarki

Inne kategorie

Czytaj także