„NP” nr 49 Wywiad z Piotrem Pałysem z MSHE: „Archeologia śmierci”

4 min. czytania

Redakcja

20 grudnia 2010 r.

4 min. czytania

Redakcja

20 grudnia 2010 r.

Z Piotrem Pałysem, z Mazowieckiego Stowarzyszenia Historycznego „Exploratorzy.pl”, rozmawia Redakcja „Naszej Polski”:

Członkowie Mazowieckiego Stowarzyszenia Historycznego „Exploratorzy.pl” to nie
tylko pasjonaci, ale także specjaliści od poszukiwań za pomocą wykrywaczy
metali. Jak Pan ocenia efekty prac polskiej misji archeologicznej w Smoleńsku?

Archeologii smoleńskiej nie można nazwać przedsięwzięciem polskim. Przecież
prace naszych archeologów i wolontariuszy prowadzone były na potrzeby
rosyjskiej, a nie polskiej prokuratury, czyli każde znalezisko będące nie tylko
pewnego rodzaju relikwią narodową, ale także dowodem w śledztwie mającym ustalić
przyczyny katastrofy, było od razu oddawane Rosjanom. A jak wygląda rzetelność i
chęć wyjaśnienia przyczyn katastrofy przez Rosjan, wszyscy widzieliśmy chociażby
wtedy, gdy pocięto na części samolot. Dobrze, że archeolodzy pracowali pod wodzą
bardzo doświadczonego prof. Andrzeja Buko. Ta formuła działania była na pewno
lepsza niż nic. Ostatecznie trzeba pamiętać, że zachodni naukowcy badali kiedyś
mózg Lenina na zlecenie sowieckiego instytutu i wykradli przy okazji parę
plastrów tej mózgownicy, co pozwoliło na udokumentowanie zniszczenia organizmu
przez kiłę i następnie przemycili te dowody na Zachód. Może teraz okruchy prawdy
również do nas dotrą… Niemniej rola archeologów została zniwelowana przez
Rosjan. Prof. Buko przyznał, że na miejscu katastrofy warstwy zostały
przemieszczone podczas usuwania samolotu, a więc obecna lokalizacja przedmiotów
jest już przypadkowa. Pozostaje pytanie, czy ślady zatarto przez głupotę, czy
celowo?

Media jednak z dużym entuzjazmem odnosiły się do pracy polskich archeologów na
miejscu katastrofy Tu-154M.

To bezrefleksyjna euforia. Uznano za sukces to, że archeolodzy odnaleźli
najprawdopodobniej ludzkie kości. Co z tego, skoro jeszcze 23 września
uczestnicy X Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego również przywieźli
z miejsca katastrofy ludzkie szczątki. Znaleźli je bez żadnych przyrządów,
eksploracji, poszukiwań. Tam po prostu po katastrofie nie tylko nie wyzbierano
większości części samolotu, ale także pozostawiono kawałki ciał ofiar. Pani
minister zdrowia Ewa Kopacz najwyraźniej mijała się z prawdą, informując Polaków
o tym, że przesiano każde ziarnko piasku. Wszystkie przedmioty, o których piszą
media, to znaleziska powierzchniowe. Przez ponad pół roku nikt się tym nie
interesował! Zbierano tylko to, co było widoczne gołym okiem. Teraz wystarczy
wyobrazić sobie, jakie znaczenie dla bezpieczeństwa państwa może mieć
odnalezienie np. karty SIM czy kości pamięci z pen drive’a którejś z ofiar.
Takie obiekty jak łuski, elementy elektroniczne czy różnego rodzaju nośniki
pamięci nawet przy założeniu złej woli i tuszowania śledztwa ze strony Rosjan
nadal mogą leżeć w smoleńskiej ziemi, a polskie władze nie robią nic, aby wejść
w ich posiadanie. Przypomnę raz jeszcze, że przy obecnej formule prawnej np.
takie dane na nośniku elektronicznym, jeżeli zostały odnalezione przez
archeologów, to trafiły od razu w ręce Rosjan, czyli FSB. Ciekawe, co na to
polskie służby specjalne?

Więcej na ten temat w tekście: IPN wznowił ekshumacje na Wołyniu. W Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej odnaleziono szczątki kilkudziesięciu ofiar

Czemu misja archeologiczna, chociaż wpisana w śledztwo rosyjskie, doszła do
skutku dopiero teraz?

Kiedy w maju pojawiła się informacja o pomyśle rządu na wysłanie misji
archeologicznej rzecznik prasowy UMCS, pani Katarzyna Mieczkowska-Czernik
poinformowała, zresztą właśnie „Naszą Polskę”, że z uczelni pojedzie tylko jeden
pracownik naukowy pracujący dla PAN i że pomysł zabezpieczenia i zbadania
miejsca katastrofy został zgłoszony przez archeologów tuż po katastrofie. Tak,
podkreślam, tuż po katastrofie. A więc strona polska przez dokładnie miesiąc nic
nie zrobiła z propozycją zabezpieczenia miejsca przez specjalistów. Następnie
przez pół roku wejście polskich naukowców blokowała strona rosyjska. Obecnie
pracowali oni na rzecz śledztwa rosyjskiego, a panowie Tusk i Komorowski dalej z
uporem maniaka przekonują, że współpraca polsko-rosyjska jest bardzo serdeczna i
efektywna (co więcej, Rosjanie zostali nagrodzeni przez polskie władze za swą
pomoc i to dwukrotnie).

Przeczytaj artykuł o tym, „Chłopcy silni jak stal”

Więcej na ten temat w tekście: Mieczysław Dziemieszkiewicz „Rój” odnaleziony. IPN zidentyfikował legendę Żołnierzy Wyklętych

Wasze Stowarzyszenie zajmuje się upamiętnianiem miejsc tragedii narodowych,
jednak zupełnie innych niż to w Smoleńsku.

Pasjonuje nas historia. Zainteresowaliśmy właśnie red. Adama Sikorskiego z
programu „Było… nie minęło”, aby przejrzał unikatową dokumentacją przygotowaną
przez Mazowieckie Stowarzyszenie Historyczne „Exploratorzy.pl”, dotyczącą
masowych pochowków polskich powstańców listopadowych poległych w lutym 1831 r. w
Olszynce Grochowskiej. Mamy nadzieję, że powstanie tam ścieżka pamięci i
zostanie przeprowadzona ekshumacja. Nota bene, według naszych ustaleń jedyny
pomnik w Olszynce Grochowskiej ustawiony jest na mogile carskich żołnierzy, a
nie – jak dotąd myślano – polskich.

Czy jest wola polityczna, by zrealizować ten projekt?

W PRL Olszynka była celowo zapomniana i marginalizowana, a dziś Andrzej Kunert,
sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, honoruje zabitych pod Ossowem
bolszewików, a kierowana przez niego instytucja, skompromitowała się przy
sprawie odkrytej właśnie masowej mogiły 56 powstańców listopadowych w Kopnej
Górze, stwierdzając, że pojedyncze pochówki powstańców byłyby za drogie, a poza
tym kości są przemieszane. Jednak archeolodzy i patomorfolodzy oddzielili ponad
50 szkieletów, a więc Rada kłamie albo brak jej kompetencji.

Wywiad ukazał się w tygodniku 'Nasza Polska’ nr 49 (788) z 7 grudnia 2010r.

Na zdjęciu Piotr Pałys podczas wystawy broni w Kampinosie zorganizowanej przez MSHE.

Napisane przez

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Sławomir Zapała z miłości do Warszawy nagrał „Syrenkę” z Powstańcami. Szczery wywiad udzielony Naszej Polsce o Kajrze, synu Kordianie, ojcostwie i rodzinie

Jacek Pulikowski: czym jest rodzina i co ją niszczy. Przez 40 lat nie spotkał pary bliskiej rozwodu, która codziennie się modli

Poseł Konfederacji w wywiadzie dla „Naszej Polski” o Gibale: majstersztyk wizerunkowy, ale to człowiek z Platformy i Ruchu Palikota

Film akcji napędzany ponadczasowymi wartościami – rozmowa z twórcami filmu „Sygnał”

[WYWIAD] Prezydent Przemyśla: ludzie są zszokowani naszą pomocą

Rosjanie myśleli, że to będzie blitzkrieg. Mylili się – rozmowa z red. Arturem Żakiem

Ukraińcy doceniają polską pomoc – rozmowa z red. Arturem Żakiem

ONZ jest po prostu potrzebne – rozmowa z Edgarem Kobosem

Inne kategorie

Czytaj także