Księża-homoseksualiści, księża-cudzołożnicy, księża-pedofile, księża-bezbożnicy
– to obraz Kościoła katolickiego, jaki usiłują nam wmówić mainstreamowe media.
Wmówić i wbić mocno do głów, byśmy na każdego duchownego patrzyli podejrzliwym
wzrokiem, a najlepiej – żebyśmy w ogóle zrezygnowali z udziału w dziele i życiu
Kościoła. Wyolbrzymianie wad duchownych, odzieranie z godności ich kapłaństwa i
tworzenie z marginesu grupy reprezentatywnej to zaledwie kilka z wachlarza
stosowanych narzędzi perfidnej manipulacji, których głównym zadaniem jest
odsunięcie Polaków od Kościoła katolickiego, zohydzenie im wszystkiego, co się
wiąże z religią, a nawet podważenie fundamentów wiary. To wszystko nie dzieje
się w jakimś totalitarnym kraju Trzeciego Świata, ale w demokratycznej podobno
Polsce, która chlubi się tym, że ma wolne media. Na czym polega ta wolność? –
chciałoby się zapytać. Na znieważaniu i desakryfikowaniu osób wyświęconych dla
służby Panu Bogu? – Wolność prowadzenia intensywnej kampanii antykościelnej
indoktrynacji bez dania możliwości obrony.
Świetnym przykładem jest wydanie tygodnika “Newsweek” 39/2012 [24-30.09.2012],
na okładce którego możemy zobaczyć obrzydliwą scenę z udziałem dwóch panów
przebranych za katolickich duchownych, opatrzoną wielkim tytułem “SEKS PO
BOŻEMU”. Już sama okładka nie tylko że przekracza wszelkie granice dobrego
smaku, ale przede wszystkim łamie podstawowe normy etyki dziennikarskiej i
zwyczajnie ludzkiej – nie jest to bowiem zdjęcie prawdziwych księży, a to w tych
ostatnich uderza, szkalując ich cześć i dobre imię. Manipulacja obrazem ma swoje
przełożenie na manipulację w tekście. Autorom artykułu udało się bowiem dotrzeć
do zaledwie kilku księży, którym zdarzyło się bardzo pobłądzić w swoim
kapłańskim życiu, natomiast wydźwięk całości (wspartej wywiadem z Carmelo
Abbatem) ma skłonić do uznania przez czytelnika, że całość kleru katolickiego
jest moralnie zepsuta.
Założenie tego typu publikacji, których niestety pojawia się w przestrzeni
medialnej coraz więcej, ma prowadzić do zdeprecjonowania osoby duchownej jako
autorytetu moralnego, przewodnika duchowego czy wzoru do naśladowania. Ma wbić
klin między wiernych a ich duszpasterzy. Nie jest prawdą, co usiłują nam wmówić
niektóre pseudoautorytety, że celem tego typu publikacji jest walka z
patologiami w Kościele katolickim, gdyż jeżeli by tak rzeczywiście było, nie
tworzono by otoczki powszechności poszczególnych procederów, ograniczając się do
uwagi, iż patologie, jeżeli występują, stanowią margines, z którym Kościół
intensywnie walczy. Tymczasem jesteśmy świadkami poważnego zaburzenia proporcji
w tej sprawie.
Polscy księża katoliccy czują się zapewne po obejrzeniu wspomnianej ilustracji i
przeczytaniu zapowiadanego przez nią tekstu nie tylko żywo dotknięci, lecz
również znieważeni. I trudno im się dziwić, sprowadzono bowiem ich dobre imię do
rynsztoka, ich, którzy swoją codzienną posługą służą ludziom. Swoją drogą jestem
niezmiernie ciekawa, czy wydawcy wspomnianego periodyku równie ochoczo ukazaliby
w ten haniebny sposób żydowskich rabinów, lub duchownych islamskich? Osobiście
wątpię.
Zobacz, co jeszcze piszemy w dziale Polska…
Anna Wiejak
Autorka jest przewodniczącą Oddziału Polonijnego Katolickiego Stowarzyszenia
Dziennikarzy
Artykuł ukazał się w najnowszym numerze tygodnika „Nasza Polska” Nr 40 (883) z 3
października 2012 r.
Fot. za wp.pl



