Ideologia gender stała się w styczniu 2014 r. jednym z najgorętszych tematów w Polsce. List pasterski biskupów przestrzegający przed jej skutkami obudził rodziców, nauczycieli i katechetów; odbywają się konferencje i akcje protestacyjne. Prof. Piotr Jaroszyński ostrzega jednak, że sukces nie oznacza jeszcze zwycięstwa. W felietonie „Gender – walka trwa” opisuje metody, którymi zwolennicy tej ideologii mogą próbować rozbić jednolity głos Kościoła: od starannie dobranych debat telewizyjnych po szukanie duchownych gotowych zdystansować się od biskupów. Przywołuje przykład katolickiego University of Notre Dame i pyta, co ten przykład oznacza dla Polski, gdzie gender w szkole i w przedszkolu wciąż jest przedmiotem sporu. Autor wskazuje też, gdzie jego zdaniem przeciwnicy gender powinni szukać siły: w jednoznaczności przekazu i w jedności katolików wokół nauczania biskupów.
List biskupów o gender przynosi owoce
Znakomity list biskupów polskich ostrzegających przed zgubnymi skutkami ideologii gender przynosi już zdrowe owoce. Budzą się rodzice, nauczyciele, katecheci, organizowane są liczne konferencje i akcje protestacyjne. Przeciwnicy tej groźnej ideologii nie boją się konfrontacji medialnych, ponieważ nie tylko mają rację, ale są po prostu dobrze przygotowani merytorycznie i potrafią jasno wyartykułować swoje poglądy. Ten sukces nie oznacza jednak zwycięstwa, ponieważ rządowi propagatorzy gender nie zmieniają planów genderyzacji naszych dzieci: mają na to środki finansowe, medialne, propagandowe, no i odpowiednie rozkazy płynące z góry.
Przy czym chodzi tu nie o pagórek, jakim jest rząd w Polsce, ale o górę w Unii Europejskiej i szczyt w instytucjach globalistycznych. Genderyzacja społeczeństw to ideologia i plan narzucany przez globalistów. Trzeba to wiedzieć, żeby działać skutecznie i wytrwale, ponieważ tamte ośrodki tak łatwo nie ustąpią, a jeśli ustąpią, to tylko z racji taktycznych, żeby jeszcze mocniej zaatakować. Obecnie jednak nadal, łamiąc prawa rodziców zapisane w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i w Konstytucji RP, starają się genderyzować kolejne przedszkola.
Jak rozmydlić stanowisko Kościoła
W związku z taką sytuacją warto sobie uświadomić, jakie metody są i będą stosowane. Armia urzędników, łącznie z ministrami jest całkowicie dyspozycyjna, musi słuchać dyrektyw niczym rozkazów w wojsku. Jeśli komuś z urzędników to się nie podoba, to czuje nad sobą miecz – groźbę utraty pracy, co jest dość mocnym argumentem. Po stronie władz nie ma więc problemu. Problem jest po stronie społeczeństwa, które kieruje się autorytetem Kościoła. W takim razie rządzący będą stosować różne sztuczki, żeby osłabić jednoznaczną i stanowczą wymowę listu polskich biskupów.
Chodzi o to, że w skali masowej tylko jednoznaczny komunikat pociąga za sobą przyjęcie wspólnej postawy i działanie w jednym kierunku do wspólnego celu. Genderyści będą wobec tego kombinować, aby przede wszystkim rozmydlić stanowisko polskiego Kościoła. Wtedy bowiem pójdą w świat różne, nawet sprzeczne komunikaty, i ta potężna siła oporu wobec genderyzmu nie tylko osłabnie, ale powstaną frakcje, które będą się zwalczać. Jak to będą robić? Metoda jest wypróbowana i stosowano ją już wielokrotnie. Będą szukać takich katolików, a najlepiej duchownych, którzy ośmielą się wysunąć swoje zastrzeżenia wobec stanowiska biskupów albo którzy ogłoszą, że trzeba być tolerancyjnym, albo którzy z poczuciem wyższości skrytykują naszych hierarchów, jako osoby mało kompetentne lub nie nowoczesne.
Będą też prowokować do dialogu przeciwników i zwolenników, ale w taki sposób, żeby np. w czasie debaty telewizyjnej na dziesięciu uczestników ośmiu było genderystami, a na dwóch przeciwników jeden był pozorowanym przeciwnikiem, oswojonym wcześniej przez lewicę. Dla widzów komunikat będzie taki: przeciwnicy gender osłabli, a nawet już się wycofują. Jeśli celem ataków jest Kościół, to penetrowane będą różne instytucje kościelne i katolickie w celu odnalezienia osób, które albo są ukrytymi zwolennikami gender, albo mają różne wątpliwości.
Okazja wystąpienia w telewizji może być przynętą, na którą niejeden dał się już złapać. Dlatego osoby takie mogą chętnie zabrać głos, nie zdając sobie sprawy z tego, że są poddawane manipulacji, ponieważ ogólnie chodzi tu o to, by rozbić wrażenie jednolitego stanowiska kościoła w tej sprawie.
Ideologia gender na uniwersytetach katolickich
Wyjątkowo podatne na manipulacje są, niestety, środowiska akademickie. Lewica od lat pracuje nad tym, żeby te środowiska przenikać, rozbijać i kontrolować od wewnątrz. Również środowiska katolickie. Całkiem niedawno opublikowany został (IFI News, 13.01.2014) list otwarty do rektora jednego z bardziej prestiżowych katolickich uniwersytetów amerykańskich, University of Notre Dame, czyli Uniwersytetu Naszej Pani, Matki Boskiej. W liście podpisanym przez działaczkę Instytutu Rodziny na stan Illinois czytamy, że tenże uniwersytet uznał za legalne organizacje studenckie promujące homoseksualizm i gender.
A więc na amerykańskim uniwersytecie katolickim gender jest jak najbardziej do przyjęcia jako postawa moralna. Można przypuszczać, że podobne kroki będą podejmowane w Polsce. Rozdyskutować, rozmiękczyć, rozmydlić, aż Dekalog przestanie być Dekalogiem, a Urząd Nauczycielski Kościoła będzie tylko jedną z opinii.
Jednoznaczność i stanowczość
Pułapek jest wiele, a będzie coraz więcej. Dlatego tak ważna jest jednoznaczność i stanowczość. Gdy wiemy, co jest złe, nie ma już co dalej deliberować, trzeba się natomiast skupić na tym, jak skutecznie bronić dobro, jak chronić nasze dzieci i młodzież. Niebezpieczeństwo jest olbrzymie, ale zjednoczeni zatrzymamy je i pokonamy.
Piotr Jaroszyński
W tym samym numerze: Wywiad z dr Moniką Kacprzak: Ciało nie jest dodatkiem do człowieka
ⓘ Informacja o publikacji
Felieton Piotra Jaroszyńskiego pt. „Gender – walka trwa” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 5 (952) z dnia 28 stycznia 2014 roku, s. 17. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Piotr Jaroszyński / „Nasza Polska”. Ilustracja: grafika poglądowa, redakcja naszapolska.pl.


