Dawne Polaków przygody

2 min. czytania

Zbigniew Żmigrodzki

12 grudnia 2017 r.

2 min. czytania

Zbigniew Żmigrodzki

12 grudnia 2017 r.

Komentarz Redakcji „Naszej Polski”

Zbigniew Żmigrodzki w nostalgicznym felietonie „Dawne Polaków przygody” z 12 grudnia 2017 r. wspomina wyprawę do Gdańska z 1950 r. – wspólnie z kolegą Jurkiem. Publicysta opisuje z detalem: z Warszawy pływał wtedy pasażerski statek żeglugi rzecznej „Generał Sikorski”. Po interesującej wyprawie i nocy w dwuosobowej kajucie autorzy zawitali na doszczętnie zrujnowane Długie Pobrzeże – z sterczącymi żałośnie ku niebu resztkami Wielkiego Żurawia i wysokich śląskich kamienic Głównego Miasta. Publicysta wspomina „przechowalnię pasażerów” w gdańskim mieszkaniu – kontakt na „tajny transport” do Szwecji, objęty ścisłą tajemnicą przed komunistami. Felieton daje unikatowy zapis prywatnej historii polskiej młodzieży antykomunistycznej w pierwszych latach po II wojnie światowej – z próbami emigracji nielegalnej drogą morską przez Bałtyk. Świadectwo osobiste o wysokiej wartości źródłowej.

W 1950 roku, wraz z kolegą Jurkiem, postanowiliśmy wybrać się do Gdańska. Z  Warszawy pływał wtedy pasażerski statek żeglugi rzecznej, „Generał Sikorski”. Odbyliśmy zatem na nim interesującą wyprawę i po noclegu w dwuosobowej kajucie, zawitaliśmy na doszczętnie zrujnowane Długie Pobrzeże, ze sterczącymi żałośnie ku niebu resztkami Wielkiego Żurawia.

Hotelu w Gdańsku nie było, nieliczne we Wrzeszczu nie miały wolnych miejsc. Pojechaliśmy więc do Sopotu najdłuższą linią tramwajową, zresztą wkrótce potem zlikwidowaną. Biegła wśród domów, między ogrodami, do skraju miasta – dzisiejszych Wyścigów. W Sopocie, u dalszej rodziny, znalazła azyl moja ciocia z Warszawy. Nasz  przyjazd oznaczał kłopot, ale mieszkanie było duże, a gospodarze życzliwi. Jeden pokój zajmował sublokator, Krystyn Plewko, powstaniec warszawski, student Gdańskiej Politechniki – użyczył nam swego lokum. Spotkaliśmy się wszyscy przy kolacji: oprócz Jurka i mnie, byli też inni goście – jacyś państwo z dwoma córkami. Spodobały nam się te dwie ładne i miłe  panienki – umówiliśmy się na jutro, na wspólny spacer po Gdańsku… Jednak gdy przyszła pora śniadania, gości już nie było. „Przyszedł telegram i musieli wyjechać” – powiedziała ciocia. Po latach poznaliśmy epilog tych dni.  Krystyn P. trafił do więzienia za autorstwo książki o Politechnice, w której przedstawił też jej niepożądaną niemiecką przeszłość, co się władzy nie spodobało. Natomiast nagły nocny wyjazd gości był spowodowany faktem, że cała rodzina popłynęła tajną drogą do Szwecji – mieszkanie służyło jako „przechowalnia” pasażerów. Z kontaktem na „tajny transport”, objęty ścisłą tajemnicą…

Więcej tekstów w dziale Felietony…

Zbigniew Żmigrodzki

Napisane przez

Cykl

Osoby

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Armia zawodowa czy poborowa? Polski dylemat obronny

Byłem pod Trybunałem Konstytucyjnym. Tego rządzący nie chcą zobaczyć

Żelazna Dama polskiej polityki

Rozwój Plus pod progiem. Ile mandatów prawica traci przez rozłam w PiS

Bolek bez długopisu. Jak prokuratura obroniła Wałęsę, robiąc z niego człowieka, który nie pisał

Amerykanie zostają na dłużej. Co Polska oddaje w zamian

Rażące błędy, podejrzenie o plagiat i „przypisy z przyszłości”. Ekspert miażdży doktorat Jakuba Wiecha

Pokój uśpił czujność. Polska płaci dziś cenę wieloletnich zaniedbań w obronności

Inne kategorie

Czytaj także