Grzegorz Braun chce, żeby prokuratura zajęła się abortomatem, który od 29 września działa naprzeciw Sejmu. Jak wynika z pisma opublikowanego przez Konfederację Korony Polskiej, europoseł zawiadomił Prokuraturę Rejonową Warszawa-Śródmieście o możliwości popełnienia przestępstwa w sprawie sprawstwa, współsprawstwa lub pomocnictwa w zabójstwie dziecka poczętego. Wymienia przy tym z nazwiska cztery aktywistki, które publicznie występują w imieniu organizatorów i domaga się „niezwłocznego wszczęcia śledztwa”.
Grzegorz Braun idzie do prokuratury ws. abortomatu
Grzegorz Braun nie przeszedł obojętnie w sprawie niedawno otwartego w Warszawie punktu, który ma pośredniczyć w dostępie do aborcji farmakologicznej. Chodzi o głośną sprawę abortomatu, o który rozpisują się nawet zagraniczne media. Europoseł postanowił zawiadomić w tej sprawie prokuraturę, do której 5 października 2026 r. wysłał odpowiednie pismo. Jego ugrupowanie, czyli Konfederacja Korony Polskiej, dzień później opublikowało jego pełną treść w mediach społecznościowych. Zawiadomienie zostało zaadresowane do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście przy ul. Kruczej, a do wiadomości przekazano je również Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Braun podpisał się pod dokumentem jako europoseł i prezes KKP. Powołuje się w nim na art. 304 § 1 Kodeksu postępowania karnego, czyli społeczny obowiązek zawiadomienia o przestępstwie.
Wzywam Prokuraturę Rejonową Warszawa-Śródmieście do niezwłocznego wszczęcia śledztwa
Grzegorz Braun, pismo opublikowane przez KKP
Jako główną podstawę prawną pisma wskazuje art. 152 § 1-3 Kodeksu karnego, dotyczący przerwania ciąży z naruszeniem ustawy, w związku z art. 18 § 1 i § 3 k.k., czyli przepisami o sprawstwie, współsprawstwie i pomocnictwie. Dodatkowo przywołuje posiłkowo art. 148 k.k., czyli zabójstwo, a także art. 124 Prawa farmaceutycznego o obrocie produktami leczniczymi bez zezwolenia.
Kogo dotyczy zawiadomienie?
Zawiadomienie dotyczy osób, które odpowiadają za prowadzenie, zaopatrywanie i nadzór nad abortomatem, czyli automatem postawionym w lokalu nazywanym przychodnią Abotak, przy ul. Wiejskiej 9. W piśmie jako organizatorów wskazuje się Aborcyjny Dream Team oraz Women Help Women, które realizują wspólny projekt Feminist Abotech.
Co więcej, Braun wymienia z imienia i nazwiska Justynę Wydrzyńską, Kingę Jelińską, Natalię Broniarczyk i Lucię Berro Rosę, czyli osoby występujące publicznie w imieniu organizatorów. Sam jednak zastrzega, że dokładne ustalenie, kto napełnia skrytki tabletkami, wydaje kody i finansuje lokal, to zadanie należące już do prokuratury. Europoseł przytoczył również kontrowersyjne hasło „Hakujemy kodeks karny”, które pochodzi z komunikatu Aborcyjnego Dream Teamu. W jego ocenie jest to jawne przyznanie, że całe przedsięwzięcie ma obchodzić zakaz pomocy w aborcji.
Czym jest abortomat przy Wiejskiej?
Women Help Women przedstawia urządzenie jako pierwszy na świecie paczkomat do wydawania tabletek aborcyjnych. Abortomat otwarto 29 września w Abotaku, czyli w budynku naprzeciw parlamentu. Pisaliśmy o tym w dniu jego uruchomienia.
Nie jest to automat sprzedający tabletki poronne, tylko szafka z 22 skrytkami. Tabletki można odebrać sześciocyfrowym kodem PIN, który wcześniej otrzymuje się od Women Help Women, po konsultacji przez stronę organizacji. Justyna Wydrzyńska zapewniała, że przy odbiorze tabletek nie są zbierane żadne dane osobowe, a na miejscu dyżurują działaczki. Kinga Jelińska podczas otwarcia nie kryła się z tym, jak jest obecnie skala ich działalności.
Robimy 130 aborcji dziennie, jesteśmy największymi dostarczycielkami aborcji w Polsce
Kinga Jelińska, cyt. za Portalem Vendingowym
Według Women Help Women i Aborcyjnego Dream Teamu obie organizacje wspólnie obsługują około 130 aborcji dziennie, głównie farmakologicznych. Do abortomatu nawiązywaliśmy także w tekście o proteście w obronie dziczki Marlenki.
Co dalej z zawiadomieniem Brauna?
Na razie o sprawie wiadomo wyłącznie z materiałów KKP. Prokuratura nie poinformowała, czy pismo faktycznie do niej wpłynęło i czy zostało już zarejestrowane. Aborcyjny Dream Team oraz Women Help Women nie odniosły się dotąd publicznie do zawiadomienia.




