Leszek Balcerowicz zlikwidowałby 800 plus. Ojciec polskiej terapii szokowej stwierdził w Radiu ZET, że to świadczenie było „czysto populistycznym ruchem PiS-u”, a skoro istnieją zasiłki rodzinne, to dodatkowe pieniądze dla rodzin nie są potrzebne. Co więcej, jego zdaniem należy zlikwidować także 13. i 14. emerytury. Podkreślił, że dziś powinno się ratować Polskę przed rosnącym długiem poprzez cięcia wydatków socjalnych, a nie podnoszenie podatków.
Co Balcerowicz powiedział o 800 plus?
Wypowiedź kluczowego w latach 90. polityka padła we wtorek, 6 października, gdy ten pojawił się w audycji „Gość Radia ZET”. Prowadzący rozmowę Bogdan Rymanowski zapytał wprost: „Pan by kasował 800 plus?”. Były wicepremier odpowiedział twierdząco bez wahania.
Tak, dlatego że mamy zasiłki rodzinne przecież, więc po co jeszcze do tego? To był czysto populistyczny ruch PiS-u, podtrzymany przez drugą partię
Leszek Balcerowicz, Radio ZET
Balcerowicz zwrócił uwagę, że świadczenie jest przyznawane bez względu na dochód rodziców, a tam, gdzie jest bieda, nie pomaga bardziej niż zasiłki rodzinne. Jego zdaniem 800 plus nie wpływa na to, czy Polacy decydują się na większą liczbę dzieci. Argument o przywracaniu godności, którym często posługują się zwolennicy programu, to jego zdaniem tylko slogan. Podsumował go stwierdzeniem, że jest „godność za cenę zadłużenia kraju”.
Dlaczego Balcerowicz chce cięć wydatków socjalnych?
Weźmy pod uwagę, że program 800 plus to nie jedyny wydatek, który ekonomista chciałby ograniczyć. Na pytanie o 13. i 14. emeryturę także odpowiedział twierdząco. Przekonywał przy tym, że część wydatków socjalnych nie ma ani sensu pod kątem społecznym, ani ekonomicznym. Jego zdaniem takie praktyki zamiast wspierać gospodarkę, raczej ją hamują.
Jako alternatywę proponuje ograniczanie deficytu w budżecie państwa poprzez cięcie wydatków, a nie wprowadzanie kolejnych podatków, które jego zdaniem w Polsce są i tak już wysokie. Balcerowicz przypominał, że w 2001 r. koszty obsługi długu publicznego wynosiły 29,1 mld zł, natomiast w tym roku mają przekroczyć 106 mld zł. Wskazał również, że Polska ma największy deficyt w Europie i należy do czołówki państw z najwyższymi wydatkami socjalnymi. Według niego pod tym względem wyprzedzają nas jedynie Włochy, Austria i Belgia, a za nami są m.in. Niemcy, Holandia i Szwecja. Co prawda były szef NBP uważa, że nie grozi nam katastrofa finansowa, ale też nie ukrywał, że bardzo negatywnie ocenia obecny stan polskich finansów.
Kim jest Leszek Balcerowicz?
Leszek Balcerowicz urodził się w 1947 r. Jest ekonomistą i profesorem Szkoły Głównej Handlowej, która w czasach PRL nosiła nazwę SGPiS. W latach 1989-1991 był wicepremierem i ministrem finansów w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. To on jest autorem tzw. planu Balcerowicza, który oznaczał uwolnienie cen, koniec dotacji dla nierentownych przedsiębiorstw, otwarcie gospodarki na handel zagraniczny i wymienialność złotego.
Na stanowiska wicepremiera i ministra finansów wrócił, gdy premierem był Jerzy Buzek, w którego rządzie zasiadał w latach 1997-2000. Był także przewodniczącym Unii Wolności. W latach 2001-2007 pełnił funkcję prezesa Narodowego Banku Polskiego.
Skąd wzięło się hasło „Balcerowicz musi odejść”?
Słynne hasło „Balcerowicz musi odejść” było okrzykiem jego przeciwników. Narodziło się podczas protestów związkowców i środowisk lewicowych po terapii szokowej, która przyniosła w Polsce wysokie bezrobocie, upadek wielu zakładów pracy i drożyznę.
Najgłośniej skandowano je w latach 90. i ponownie w czasie drugiej kadencji Balcerowicza w resorcie finansów. Do dziś to kultowe już hasło jest skrótem sporu o to, kto tak naprawdę poniósł koszty polskiej transformacji ustrojowej.
Czym zajmuje się obecnie Balcerowicz?
Od 2007 r. Balcerowicz jest przewodniczącym Rady Forum Obywatelskiego Rozwoju, czyli założonego przez siebie think tanku. W 2023 r. przez kilka miesięcy pełnił obowiązki prezesa FOR, po czym wrócił do rady fundacji. W latach 2016-2017 był przedstawicielem prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki i współprzewodniczącym grupy doradców ds. reform.
Do dziś regularnie zabiera głos w debacie publicznej i komentuje takie kwestie, jak budżet, zadłużenie państwa oraz wydatki socjalne. Jego ostatnia wypowiedź o 800 plus wpisuje się w spór o finanse publiczne, który trwa przy kolejnych zmianach podatkowych obecnego rządu. Pisaliśmy o nich w tekście o zmianach w podatkach Tuska.




