Premier Donald Tusk zaproponował Agnieszkę Bartol na stanowisko ministra funduszy i polityki regionalnej. Zastąpi ona Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, która niedawno odeszła z rządu. Bartol to dyplomatka, która od dwóch lat kieruje polskim przedstawicielstwem przy Unii Europejskiej, a wcześniej przez ponad 20 lat pracowała w unijnych instytucjach. Nigdy nie startowała w żadnych wyborach. Sprawdzamy, co wiadomo o nowej kandydatce Tuska.
Kim jest Agnieszka Bartol?
Donald Tusk na posiedzeniu Rady Ministrów 27 października ogłosił kandydaturę Agnieszki Bartol na stanowisko nowej szefowej resortu funduszy i polityki regionalnej. Jak przekazał, decyzja ta zapadła po rozmowach z Szymonem Hołownią. Tusk określił głośną rezygnację Pełczyńskiej-Nałęcz jako „dość niespodziewaną”, natomiast nie szczędził komplementów jej następczyni.
„Być może w Europie jedna z najwybitniejszych specjalistek w kwestiach europejskich, w tym także dla funduszy europejskich”
– Donald Tusk, premier
Teraz jej nominację musi formalnie zatwierdzić Karol Nawrocki. Jak przekazał rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, w trakcie tej samej uroczystości na stanowisko wicepremiera ma zostać powołany minister finansów Andrzej Domański.
Dlaczego Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odeszła z rządu?
Nominacja Bartol następuje krótko po tym, jak z funkcji ministra funduszy i polityki regionalnej zrezygnowała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Wydarzyło się to niedługo po głosowaniu w sprawie dwukadencyjności władz samorządowych. Posłowie Polski 2050 poparli wtedy projekt PSL, z którym była minister się nie zgadzała. Po jej dymisji z rządu odszedł także wiceminister Szyszko. Oboje przy okazji postanowili uderzyć w obecną koalicję i mocno skrytykowali działania rządu Donalda Tuska.
Ile lat ma Agnieszka Bartol?
Agnieszka Bartol urodziła się 10 lipca 1972 r. w Warszawie. Ma więc 54 lata. Jest mężatką i ma dwie córki.
Wykształcenie Agnieszki Bartol
Bartol ukończyła studia na Uniwersytecie w Nancy we Francji oraz w Kolegium Europejskim w Natolinie. Biegle mówi po angielsku i francusku, zna też włoski i rosyjski.
Kariera w Brukseli. Ponad 20 lat w unijnych instytucjach
Niemal całe zawodowe życie Agnieszki Bartol dotychczas sprowadzało się do pracy przy integracji europejskiej i w unijnych strukturach. Po studiach pracowała w administracji Kolegium Europejskiego (1998-2000), a potem jako analityk w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej (2000-2002). W 2002 r. trafiła do Sekretariatu Konwentu Europejskiego, który był odpowiedzialny za napisanie projektu unijnej konstytucji. Bartol była tam jedyną przedstawicielką krajów, które dopiero wchodziły do UE. Później pracowała także przy Traktacie z Lizbony.
Od 2003 r. pracowała w Sekretariacie Generalnym Rady UE. Zajmowała się polityką spójności i usługami finansowymi, a od 2009 r. unijnym budżetem wieloletnim i sprawami instytucjonalnymi. Pracowała również przy konkluzjach szczytów Rady Europejskiej. W tym okresie współpracowała z Donaldem Tuskiem, który w latach 2014-2019 był przewodniczącym Rady Europejskiej. W 2016 r. została dyrektorką gabinetu sekretarza generalnego Rady UE, a w listopadzie 2022 r. dyrektorką generalną ds. komunikacji i informacji. W lutym 2024 r. Tusk ściągnął ją do swojej kancelarii jako sekretarza stanu. Była jego „szerpą”, czyli osobą, która przygotowywała unijne szczyty i odpowiadała za przygotowania do polskiej prezydencji w UE.
Agnieszka Bartol jako Stała Przedstawicielka przy UE
W październiku 2024 r. Bartol objęła kierownictwo Stałego Przedstawicielstwa RP przy Unii Europejskiej w Brukseli. Zastąpiła na tym stanowisku Piotra Serafina, który został unijnym komisarzem. Jej nominacja nie przeszła gładko. Była przez pewien czas blokowana ze względu na spór rządu z prezydentem Andrzejem Dudą o ambasadorów, który rozwiązano dopiero w kwietniu 2025 r. W tym czasie Bartol kierowała już placówką podczas polskiej prezydencji w Radzie UE. Rząd chwali się, że to właśnie wtedy w 71 dni wynegocjowano unijny program pożyczek na zbrojenia SAFE. Jak dziś wiemy, zaciągnięty dług budzi więcej obaw niż nadziei.
Technokratka z Brukseli bez mandatu wyborców
Na pierwszy rzut oka CV robi wrażenie. Problem w tym, że jest to życiorys urzędniczki z Brukseli, a nie polityka, który kiedykolwiek musiał przekonać do siebie wyborców. Bartol nie należy do żadnej partii i nigdy nie startowała w wyborach. Poza krótkimi epizodami w UKIE i Kancelarii Premiera nie pracowała w polskiej administracji. Karierę zaczynała przy unijnej konstytucji, którą w 2005 r. odrzucili w referendach Francuzi i Holendrzy. Później tę samą treść w dużej mierze przeniesiono do Traktatu z Lizbony, przy którym również pracowała.
Natomiast teraz ma zarządzać resortem, przez który przechodzą miliardy złotych z unijnych funduszy i KPO. Chodzi o ważne pieniądze dla polskich gmin i regionów. Jej zwolennicy zapewne powiedzą, że nikt nie zna unijnych procedur lepiej niż ona. Krytycy zaś mogą pytać, czy osoba, która przez dwie dekady budowała karierę w unijnych instytucjach, będzie stała po stronie polskich regionów w sporach z Brukselą. Mamy tu na myśli chociażby sprawy dotyczące warunkowości wypłat, czyli uzależniania pieniędzy od spełnienia stawianych przez Komisję Europejską warunków, albo o reguły podziału funduszy spójności. Czy na pierwszym miejscu faktycznie będą interesy polskich samorządów, czy raczej dobre relacje z Komisją?
Jedno jest pewne: Tusk w miejsce polityczki z koalicyjnej partii wstawia bezpartyjną, zaufaną współpracowniczkę z czasów, gdy kierował Radą Europejską. Resort, który jest kluczowy dla regionów i KPO, przechodzi więc spod wpływu koalicjanta pod bezpośrednią kontrolę premiera. To kolejny krok w stronę rządu, w którym coraz mniej zależy od koalicjantów, a coraz więcej od samego premiera.



