Polska racja stanu to dla Aliny Czerniakowskiej, reżyserki filmów dokumentalnych, przede wszystkim walka o prawdę historyczną, którą trzeba umieć opowiedzieć światu. Autorka wspomina rozmowę z jednym z szefów BBC, który zazdrościł Polsce historii i dziwił się, że nie potrafimy jej promować. Wylicza tematy, które czekają na wielkie filmy: wojnę 1920 r., wrzesień 1939 i 17 września, gdy Armia Czerwona weszła do Polski, wywózki na Sybir, Tobruk, Monte Cassino, dywizję gen. Maczka, polskich lotników w obronie Anglii i 63 dni Powstania Warszawskiego. Zamiast tego, jak pisze, mamy filmy słabe i nieczytelne dla świata, a dziennikarzy nazywających bohaterstwo obłędem. Tekst zamykają słowa historyka Józefa Garlińskiego z Londynu, że Polska musi się bić o swoją prawdę środkami przekazu i ludźmi władzy, działającymi w imieniu polskiej racji stanu. Więcej o historii tamtych lat w zasobach Instytutu Pamięci Narodowej.
Kiedyś jeden z szefów BBC w Londynie, powiedział do mnie: „Gdybyśmy mieli taką historię jak Polska, zarobilibyśmy krocie, a cały świat by o nas wiedział. Dlaczego nie potraficie promować własnego kraju?”.
To był początek wolnej Polski. Wtedy myślałam, że teraz dopiero jest szansa, aby wyciągać na światło dzienne skrywaną historię Polski, mówić światu głośno o wspaniałych dokonaniach Polski i Polaków.
Miałam nadzieję, że reżyserzy filmów fabularnych, twórcy filmów dokumentalnych będą „bić się” o kolejne polskie tematy z historii XX wieku. Działy się przecież wydarzenia niezwykłe, określane czasami cudem, a były udziałem naszych dziadów, ojców.
Polska historia jako materiał na film
Polska zaistniała na mapie Europy i świata po 123 latach niewoli i zaraz potrafiła zebrać siły, toczyć boje o pradawne nasze ziemie. W 1920 r., w „decydującej bitwie świata”, osamotniona, stawiła czoła bolszewickiemu złu. Obroniła Europę i świat, ale już niecałe 20 lat później, w 1939 r. została zdradzona i samotnie walczyła z hitlerowskimi Niemcami – najdłużej ze wszystkich państw.
Jakże filmowe są walki, zachowania Polaków w czasie całej okupacji! Bili się przecież „za wolność naszą i waszą” w najdalszych zakątkach świata.
Brakuje dobrych, prawdziwych filmów o Tobruku, Monte Cassino, dywizji generała Maczka, obronie Anglii przez polskich lotników. Nie ma filmów o setkach tysięcy Polaków wywożonych w głąb Rosji po 17 września 1939 r. Co wiedzą współcześni Europejczycy o tej dacie, haniebnej dla jednych i drugich sąsiadów? Niedawni sojusznicy rozerwali Polskę, dopiero co powstałą, tak dumnie odrodzoną w niespełna 20 lat!
Przedwojenna Polska, przedwojenny Polak – z jaką dumą do dziś wypowiadamy te słowa!
17 września 1939 i Sybir
17 września, nóż w plecy i zginęła nadzieja na obronę. Kto dziś na świecie chce wiedzieć i mówić o waleczności, niewiarygodnie bohaterskich wyczynach polskiego żołnierza we wrześniu 1939 r.? Co wiedzą młodzi Niemcy o swoich przodkach, którzy napadli na Polskę, o tym, co robili z ludnością cywilną, z dziećmi, matkami? Niemcy, kraj chlubiący się wysokim stopniem cywilizacji, wchodzi w układ ze wschodnim barbarzyńcą, przesądzając o losach Polaków. Czy mają świadomość zbrodni na narodzie polskim?
Całe rodziny wyrzucane nocą z własnych domów, ziemi, w bydlęcych wagonach. Sponiewierani, odarci z godności, rzuceni na pastwę losu w śniegi, mrozy Sybiru, usłyszeli od niedawnego sojusznika: „My was tu priwiezli, sztoby wy podochli”. Ale ci niedawni nasi przodkowie nie dali się zgnieść. „Przez Sybir, przez piaski pustyni, pod Monte Cassino…”. Inni szli do Polski przez pola pod Lenino, okłamani, wysłani na pewną śmierć.
Przeczytaj również: W oczekiwaniu na „Kamienie na szaniec”. Film Roberta Glińskiego
Powstanie Warszawskie i polska racja stanu
A na koniec, w 1944 r. świat osłupiał i bezradnie rozłożył ręce. Warszawa walczy! Jej najlepsi synowie, chłopcy i dziewczęta, dzieci – wszyscy dają przykład niewiarygodnego bohaterstwa. 63 dni! Przecież o każdym dniu, o każdym warszawskim kamieniu, o każdym powstańcu można pisać książki, robić filmy i z dumą mówić światu o Polsce. A u nas, zamiast hołdu i dumy, wylansowani dziennikarze nazywają bohaterstwo obłędem, a genialnemu twórcy niepodległości i budowniczemu Polski przedwojennej, Józefowi Piłsudskiemu, nie potrafią nawet oddać oczywistych zasług.
Jeśli już powstają filmy, to na ogół słabe, nieczytelne dla światowego widza.
Dla obecnych pokoleń żyjących w Europie Polska to wizerunek zachowania obecnych polityków i określenia zaczerpnięte z prasy i mediów liberalnych. Józef Garliński, żyjący od wojny w Londynie historyk, profesor Harwardu, wykładowca renomowanych uczelni, powiedział mi w wywiadzie do filmu: „Polska musi się bić o swoją prawdę, należne miejsce na świecie. To najtrudniejsza walka do wygrania, trudniejsza niż orężna, bo trzeba mieć środki przekazu, prasę, film, historyków i ludzi władzy, działających w imieniu polskiej racji stanu”.
Alina Czerniakowska
ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Aliny Czerniakowskiej pt. „Działać w imieniu polskiej racji stanu!” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 7 (954) z dnia 11 lutego 2014 roku, s. 14. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Alina Czerniakowska / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 7 (954)/2014, s. 14.






