Największe zagrożenie dla pokoju na świecie to według globalnego sondażu WIN/Gallup International, przeprowadzonego pod koniec 2013 r. wspólnie z BBC w 65 państwach, nie Rosja, Iran czy Korea Północna, ale Stany Zjednoczone. USA wskazało 24 proc. badanych na świecie, a Rosję za główne zagrożenie uznano w wyraźnym stopniu tylko w dwóch krajach: w Gruzji i w Polsce. Zaskakujące są zwłaszcza wyniki z Ukrainy, pogrążonej w kryzysie Euromajdanu: tam USA wskazała co trzecia osoba, a Rosję zaledwie co dwudziesta. Michał Soska analizuje dane z Niemiec, Łotwy, Rosji, Chin i samych Stanów Zjednoczonych, wyciąga z nich cztery wnioski i stawia tezę, że ukraińscy politycy straszący Zachód Rosją robią to raczej z doraźnych powodów niż z przekonania społeczeństwa. To ciekawy zapis nastrojów świata na kilka tygodni przed rozstrzygnięciami na Majdanie.
Międzynarodowe konsorcjum badań rynku i opinii publicznej Worldwide Independent Network/ Gallup International Association jest największym i najbardziej znaczącym w świecie instytutem badań opinii. Na początku lutego WIN/GIA opublikował wyniki przeprowadzanych od ponad 30 lat pod koniec roku kalendarzowego, wspólnie z brytyjskim nadawcą BBC, badań opinii publicznej na świecie. Badania prowadzone są w 65 państwach. Jedno z ośmiu postawionych pytań brzmi: „Które państwo jest, Pana/Pani zdaniem, obecnie największym zagrożeniem dla pokoju na świecie?”.
USA największym zagrożeniem dla pokoju według sondażu WIN/Gallup
Globalnie najwięcej badanych za główne zagrożenie dla światowego pokoju wymieniło… USA. W porównaniu do 24 proc. „za” tym krajem, Rosję jako największe zagrożenie określono w znaczącym stopniu jedynie w dwóch krajach. W samych Stanach jako największe zagrożenie postrzegany jest Iran (20 proc. badanych); jednakże własny kraj za takie uznaje aż 13 proc. badanych, a Rosję – co zadziwia tym bardziej – jedynie 3 proc. Jako największe zagrożenie dla pokoju na świecie Amerykę uważa największy odsetek badanych w Niemczech (17 proc.) – na kolejnym miejscu znalazł się w tym kraju Iran, Rosja z 4-proc. wynikiem zajęła dopiero 8. miejsce. Ciekawe są wyniki w krajach, które, jak może się wydawać, wyjątkowo obawiają się Rosji: na Łotwie także „zwyciężyła” Ameryka, otrzymując aż 39 proc. (Rosję za największe zagrożenie dla światowego pokoju postrzega tam 14 proc. badanych); natomiast na pogrążonej w głębokim kryzysie i – jak może się wydawać – prozachodniej i antyrosyjskiej Ukrainie aż 33 proc. badanych postrzega za największe zagrożenie dla pokoju Stany, a jedynie 5 proc. – Rosję. Zdecydowanie i ze znaczącą przewagą USA uważane jest za największe zagrożenie dla pokoju w (co nie dziwi) Rosji (54 proc.), Chinach (49 proc.), Bośni (49 proc.) i Argentynie (46 proc.).
Tylko w dwóch z 65 badanych państw za największe zagrożenie uznano Rosję, ale i tutaj przewaga tego kraju nie była miażdżąca: w Gruzji 33 proc. badanych najbardziej obawia się Rosji, w Polsce 18 proc.
Ukraina, Rosja i Polska w badaniu
Obserwując te wyniki, można dojść do kilku interesujących wniosków: na Ukrainie, która od listopada ubiegłego roku pogrążona jest w głębokim kryzysie, protestach, demonstracjach czy nawet w wojnie domowej, obywatele wcale nie obawiają się Rosji! W medialnym przekazie dominuje tendencja do antagonizowania Ukrainy i Rosji, przedstawiania większości społeczeństwa jako prozachodniego i antyrosyjskiego. Tymczasem jest zupełnie odwrotnie: co dwudziesty badany Ukrainiec za największe globalnie zagrożenie dla pokoju uznaje Rosję, a co trzeci – Stany Zjednoczone. Takie wyniki utrzymują się na Ukrainie od lat. Stąd wniosek, że ukraińscy politycy, którzy alarmują na zachodzie, że Ukrainie zagraża Rosja, nie czynią tego z własnego przekonania, a dla doraźnych, własnych interesów politycznych.
Przeczytaj również: Śmierć „Buldożera”. Ariel Szaron, bohater dla jednych, „Rzeźnik Libanu” dla drugich
Po drugie: wielu komentatorów i dziennikarzy podkreśla, że w Rosji społeczeństwo ma do czynienia z intensywną, państwową propagandą antyamerykańską w różnych mediach. Przeczą temu jednak jednoznacznie wyniki badań, które ukazują, iż im wyższy jest u badanych poziom wykształcenia i dochodów, tym większy odsetek wybiera właśnie Amerykę. Gdyby wytłumaczeniem miała być propaganda medialna władzy, powinno być przecież zupełnie na odwrót.
Przeczytaj również: Quo vadis, Ukraino? Trzy scenariusze końca Euromajdanu
Po trzecie: w obydwu globalnych antagonistach, w USA i Rosji, dokładnie 3 proc. badanych za największe zagrożenie postrzega Rosję. To minimalny odsetek. Wynika z tego, że sami Amerykanie nie wierzą w antyrosyjskie uzasadnienie niektórych posunięć Waszyngtonu. W Rosji można zaobserwować jeszcze następujące ciekawe zjawisko: odsetek badanych, deklarujących, iż uważa własny kraj za największe zagrożenie dla świata, jest odwrotnie proporcjonalny do poziomu wykształcenia. Czyli: im niższy poziom edukacji, tym większy procentowy udział tych, którzy najbardziej obawiają się Rosji.
I po czwarte wreszcie: nie zmieniają się dwa państwa, które tradycyjnie uznają Rosję za największe zagrożenie. Są to Gruzja, która w swej najnowszej przeszłości znajdowała się w stanie wojny z Rosją, i Polska, od lat wspierająca wszystkie prozachodnie i antyrosyjskie protesty na obszarze byłego ZSRR.
Michał Soska
ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Michała Soski pt. „Kto zagraża pokojowi na świecie?” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 7 (954) z dnia 11 lutego 2014 roku, s. 12. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Michał Soska / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 7 (954)/2014, s. 12.


