Powodzianin po latach obietnic. Grzegorz Woś z Zastowa Karczmiskiego

5 min. czytania

Redakcja

28 stycznia 2014 r.

Grzegorz Woś wręcza oprawiony obraz dyrektorowi szkoły w Rogowie, w tle sala gimnastyczna

5 min. czytania

Redakcja

28 stycznia 2014 r.

Maj 2010 r. przyniósł Lubelszczyźnie jedną z największych powodzi w jej historii, a zalana gmina Wilków na długo stała się symbolem tamtej tragedii. Prawie cztery lata później do redakcji „Naszej Polski” napisał Grzegorz Woś z Zastowa Karczmiskiego. Opisuje dzień, w którym woda zastała go w domu, ewakuację rodziców helikopterem z dachu i miesiące spędzone w stodole, gdy obiecany przez gminę kontener nie nadchodził. Przypominamy słowa wójta Grzegorza Teresińskiego z 2010 r. i zestawiamy je z tym, co powodzianin pisze dziś. Jest też wątek, który trudno pominąć: po katastrofie pan Grzegorz zaczął malować obrazki św. Jana Nepomucena, patrona chroniącego przed powodzią, i rozdawać je ludziom, którzy mu pomogli.

„Niech Polacy wrażliwi poznają prawdę o powodzi” – napisał do „Naszej Polski” Grzegorz Woś z gminy Wilków

Od wielkiej powodzi i zatopienia głośnej wsi Wilków minęły już niemal cztery lata. Rząd stawał na głowie by pokazać, że panuje nad sytuacją. Powódź w ponad miesiąc od katastrofy smoleńskiej pozwoliła zalać nie tylko domy, ale też zainteresowanie Polaków tragedią z 10 kwietnia. Obiecano poszkodowanym pomoc. Politycy w sportowych kurtkach paradowali przed „przyrządowymi mediami” jako ludzie pełni empatii i poświęcenia… Przykład Grzegorza Wosia z Zastowa Karczmiskiego w gminie Wilków pokazuje coś zupełnie innego. Wielkie poświęcenie Polaków-wolontariuszy i obiecanki-cacanki władz, także tych samorządowych. Jeszcze w 2010 r. „Kurier Lubelski” opisał sprawę rodziny Wosiów w artykule „W stodole zimy nie przeżyją”. Przeżyli, niejeden mróz i niejedną obojętność, ale głównie dzięki pomocy zwykłych ludzi.

21 maja 2010 r. Woda w Zastowie Karczmiskim

„21 maja 2010 r., kiedy poszedłem pracować przy wale przy zabezpieczaniu go piaskiem musiałem iść do domu przed wybuchem powodzi” – pisze w liście do redakcji „Naszej Polski” Grzegorz Woś z gminy Wilków. Na miejscu zastała go woda. „W domu człowiek był zobojętniały, nie spodziewał się powodzi i takiego stanu wody. Udało się wrzucić na strych obory telewizor, kołdrę, dokumenty” – relacjonuje Woś, który aby ocalić siebie i leciwych rodziców pomógł im wspiąć się na dach. Stąd rodzinę przetransportował helikopter. Dom został całkowicie zrujnowany przez żywioł. Ojciec pana Grzegorza z objawami zawału serca trafił do szpitala. Sytuacja wyglądała fatalnie. Powodzianie ruszyli po pomoc do samorządu.

Kontener, którego nie było

Krystyna Woś, mama pana Grzegorza, wówczas 69-latka, wielokrotnie udawała się do Urzędu Gminy z prośbą o wsparcie. Chcieli przede wszystkim zwykły kontener, by mieć kawałek suchego miejsca. „Za każdym razem słyszałam, że muszę czekać, bo takich potrzebujących rodzin, jak moja jest mnóstwo. Gdyby chodziło tylko o mnie, jakoś zacisnęłabym zęby. Ale mój schorowany mąż nie może żyć w takich warunkach” – tłumaczyła w 2010 r. pani Krystyna, której mąż po powodzi przebywał wciąż w szpitalu. Media zapytały wójta, co będzie z tą rodziną i czy znajdzie się ten nieszczęsny kontener. „Podczas powodzi ucierpiało wielu ludzi. Sprawdzę, jak wygląda sytuacja Wosiów” – zapewniał Grzegorz Teresiński, wójt gminy Wilków. Rodzina chciała poznać jedynie odpowiedź, czy ma szansę na kontener. „W tym tygodniu już nie, najwcześniej za jakieś 14 dni. Zobaczę, co da się zrobić” – zapewniał na gorąco wójt gminy. „Droga redakcjo (…) Radny z PSL-u w mojej wsi nie był mi przychylny, był wręcz wrogi. Wójt z SLD nie użyczył nam kontenera, a pobyt w stodole przypłaciłem zapaleniem oskrzeli. We wrześniu sięgały mrozy. Taki był wtedy wrzesień” – pisze nam w liście Grzegorz Woś już w styczniu 2014 r. Jak widać, obietnice polityków najlepiej wyglądają w dniu kataklizmu. Później niewiele mediów sięga do rozliczania oferowanego przed kamerami wsparcia. Jednak Woś nie załamuje rąk, chociaż sytuacja rodziny wciąż jest bardzo ciężka.

Przeczytaj również: Małe imperium Owsiaka. Ile naprawdę kosztuje Wielka Orkiestra?

Obrazki św. Jana Nepomucena

Pan Grzegorz w liście do „Naszej Polski” opisał to, co dała mu powódź. Według mężczyzny otrzymał serdeczność i doraźną pomoc od przypadkowych ludzi, a to jest bezcenne. Dzięki dramatowi z 21 maja 2010 r. Woś zaczął też rysować. Otrzymał od artystki z Kazimierza obrazek św. Jana Nepomucena i wzorując się na nim zaczął tworzyć obrazki. Swoje dzieła rozdawał ludziom. Wręczył też swój obraz dyrektorowi szkoły w Rogowie, w której powodzianie znaleźli schronienie. Św. Jan Nepomucen zgodnie z tradycją katolicką jest orędownikiem podczas powodzi. „21 maja były urodziny św. Jana Nepomucena w kalendarzu licheńskim. Powódź wybuchła prawdopodobnie w godzinie miłosierdzia. Pewien pan z TVN-u mówił, że nie pomógł nam (św. Jan – dop. red.). Ja rzekłem <kto jest kochany, ten jest doświadczany>”.

Przeczytaj również: Święty Jan Nepomucen – kim był i czego jest patronem

Prośba powodzianina

Grzegorz Woś zwraca się za pośrednictwem tygodnika „Nasza Polska” z prośbą do Państwa o wsparcie materialne lub każde inne. Kontakt z powodzianinem można uzyskać poprzez redakcję naszego pisma.

Redakcja „Naszej Polski”

 


ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Redakcji „Naszej Polski” pt. „Powodzianin po latach obietnic” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 5 (952) z dnia 28 stycznia 2014 roku, s. 4. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – „Nasza Polska”. Zdjęcie: Grzegorz Woś, archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 5 (952)/2014, s. 4.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Ukraińscy żołnierze będą szkolić Polaków w prywatnej akademii dronowej. Drony lecą na Kreml w spocie promocyjnym

Pomysłodawca roku UPA z zakazem wjazdu do Polski. Szeremeta przez 5 lat nie wjedzie do strefy Schengen

8 lat więzienia za śmierć trzech osób. Sebastian Majtczak skazany, ale wyrok budzi oburzenie

Publikujemy nagranie z firmy od surogacji. Płeć dziecka w VIP, dopłata za bliźnięta, Black Friday. Europoseł Śmiszek: „Europa idzie do przodu”.

800 plus bez corocznych wniosków? Tusk ogłasza koniec biurokracji, ale jest haczyk

Żołnierz z ukraińskim obywatelstwem zatrzymany za szpiegostwo. Miał przy sobie telefony, pieczątki i złoto

Ukraińcy wyjeżdżają z Polski? Największy spadek w UE. Ekspert ostrzega przed skutkami dla gospodarki

Koniec TikToka i Instagrama dla dzieci? Rząd szykuje zakaz mediów społecznościowych do 15. roku życia

Inne kategorie

Czytaj także