Sejm przyjął ustawę, która wprowadza status artysty i dopłaty do składek dla części twórców. Za głosowało 232 posłów, przeciw 197. Państwo ma uzupełniać składki artystom o niskich dochodach, co według resortu kultury już w 2027 roku wyniesie około 375 mln zł. Prawica przekonuje, że za twórców zapłacą ludzie, którzy na swoje emerytury pracują sami.
Jak głosował Sejm?
Sejm przegłosował 8 października 2026 roku ustawę o zabezpieczeniu społecznym osób, które wykonują szeroko pojęty zawód artysty. W głosowaniu wzięło udział 433 posłów: 232 było za, 197 przeciw, a 4 osoby wstrzymały się od głosu. Wniosek koła Konfederacji Korony Polskiej o całkowite odrzucenie projektu został odrzucony.
Za inicjatywą stoi Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a projekt ustawy już w czerwcu przeszedł pierwsze czytanie. PiS i Konfederacja domagały się jego odrzucenia, ale ich wniosek został zablokowany stosunkiem głosów 199 do 233.
Czy artyści dostaną emerytury od państwa?
Wbrew temu, jak ustawa jest nazywana w mediach, nie chodzi tu wcale o gotowe emerytury wypłacane artystom. Ustawa przewiduje jedynie dopłaty do składek. Państwo ma je uzupełniać do poziomu, który jest wyliczany od minimalnego wynagrodzenia, a pieniądze w założeniu będą trafiać bezpośrednio do ZUS, a nie na konto artysty. Dzięki temu twórcy będą w stanie zachować ciągłość ubezpieczenia. Ustawa przewiduje również dostęp do zasiłku chorobowego i macierzyńskiego.
Minister kultury Marta Cienkowska przekonywała w Sejmie, że nie dojdzie do takich sytuacji, w których pieniądze trafiają do najbogatszych.
Nie do celebrytów. Nie do gwiazd. Nie do artystów, którzy zarabiają gigantyczne pieniądze
Marta Cienkowska, minister kultury
Szefowa resortu podkreślała, że ta ustawa nie sprawia, że którykolwiek artysta miałby dostać do ręki dodatkowe pieniądze. Zapewnia, że dopłata będzie w formie bezgotówkowej.
Kto dostanie status artysty i dopłaty?
Status artysty ma być przyznawany na okres pięciu lat na podstawie dorobku twórczego, a po trzykrotnym uzyskaniu okres posiadania takiego statusu może zostać wydłużony do ośmiu lat. Samo pojęcie „artysty zawodowego” w czasie prac nad projektem ustawy ostatecznie zastąpiono samym „artystą”. Statusu nie może otrzymać m.in. osoba prowadząca działalność gospodarczą.
Warto również podkreślić, że sam status nie oznacza gwarancji otrzymania dopłat od państwa. Przysługuje ona bowiem wyłącznie tym osobom, których średni przychód z trzech lat nie przekracza 125 proc. minimalnego wynagrodzenia, czyli około 68 tys. zł brutto rocznie. Do tego wliczają się także tantiemy. Prawo do dopłaty będzie sprawdzane co roku. Resort kultury ocenia, że na obecny moment status artysty może uzyskać około 62 tys. osób, natomiast same dopłaty około 21 tys.
Ile to będzie kosztować?
Z szacunków ministerstwa wynika, że w 2027 roku koszt ustawy miałby wynieść około 375 mln zł. Na składki ma pójść 252 mln zł, na świadczenia 101 mln zł, a na samą obsługę systemu 21 mln zł.
Resort pochwalił się przyjęciem ustawy w oficjalnym komunikacie. Cienkowska wspomina w nim o Grupie Krakowskiej z 1934 roku i wskazuje, że artyści czekali na ubezpieczenia 92 lata.
Dlaczego prawica krytykuje ustawę?
Opozycja od początku zarzucała twórcom projektu, że jest to wprowadzanie dopłaty dla jednej, określonej grupy zawodowej, podczas gdy osoby zarabiające płacę minimalną w innych branżach same opłacają swoje składki. Poseł Konfederacji Ryszard Wilk po zakończonym głosowaniu zwrócił się na X do podatników, pisząc, że to oni będą płacić artystom składki emerytalne, a do tego sfinansują dopłaty dla 21 tys. beneficjentów ustawy.
Ostro ustawę skomentował też Marek Łangalis, który pisał o „glejcie bycia artystą” i wezwał prezydenta Karola Nawrockiego do zawetowania przepisów.
Co dalej z ustawą?
Samo uchwalenie ustawy przez Sejm nie oznacza jeszcze, że nowe prawo wchodzi w życie. Projekt musi teraz przejść przez Senat, a następnie trafi na biurko głowy państwa. Prezydent będzie mógł je podpisać, zawetować albo skierować do Trybunału Konstytucyjnego.




