Dwoje dorosłych i niespełna pięcioletni chłopiec zginęli w wypadku samochodowym na A1, a prokuratura żąda dla oskarżonego kierowcy BMW 8 lat więzienia. W środę przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim wygłoszono mowy końcowe w procesie Sebastiana M., który według biegłych jechał z prędkością ponad 300 km/h. Oskarżony nie przyznaje się do winy, a na sali, jak mówił prokurator, nigdy nie padło słowo „przepraszam”. Długość zaproponowanego wyroku nie wynika jednak z pobłażliwości oskarżyciela, ale sufitu ustalonego przez polskie prawo.
Ile lat więzienia chce prokuratura dla Sebastiana M.?
Prokurator Aleksander Duda z Prokuratury Okręgowej w Katowicach wniósł o uznanie Sebastiana M. za winnego i wymierzenie mu kary 8 lat pozbawienia wolności. To górna granica z art. 177 Kodeksu karnego za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, czyli przepisu, na podstawie którego oskarżono kierowcę BMW. W przypadku tej sytuacji prokurator nie ma możliwości, aby żądać surowszej kary.
Co więcej, domaga się również wydania wobec oskarżonego 15 lat zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów. Chce również, aby w razie skazania mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie dopiero po odbyciu trzech czwartych kary. Do tego dochodzi zadośćuczynienie dla rodzin ofiar, które według „Niezależnej” wynosi łącznie 2,2 mln zł.
Prokurator twierdził w sądzie, że oskarżony podczas procesu zachowywał się tak, jakby nie obowiązywały go żadne reguły odpowiedzialności. Przypomniał też imiona ofiar: Patryka, Martyny i Oliwiera.
Na tej sali nigdy nie padło słowo przepraszam
Prokurator Aleksander Duda, cyt. za O2
Co wydarzyło się na A1 pod Piotrkowem Trybunalskim?
Do tragedii doszło wieczorem 16 września 2023 r. na autostradzie A1, na wysokości wsi Sierosław koło Piotrkowa Trybunalskiego. BMW prowadzone przez Sebastiana M. uderzyło w samochód marki Kia, którym jechała rodzina. Auto wpadło na bariery energochłonne i stanęło w płomieniach. Znajdujący się w środku Patryk, jego żona Martyna oraz ich syn Oliwier, który nie miał nawet pięciu lat, zginęli na miejscu. Rodzina pochodziła z Myszkowa.
Specjaliści od rekonstrukcji wypadków w przesłanej opinii ustalili, że BMW jechało z prędkością od 315 do 329 km/h. Kia poruszała się natomiast z prędkością około 140 km/h, przy włączonym tempomacie, zajmując cały czas środkowy pas. Biegli odrzucili tym samym przedstawioną przez obronę wersję, według której to Kia miała zajechać drogę BMW.
Według aktu oskarżenia, na który powołuje się TVN24 za „Rzeczpospolitą”, Sebastian M. po wypadku nie udzielił pomocy i nie wezwał służb, a jedynie zadzwonił do ojca. Oskarżony nie przyznaje się do winy i twierdzi, że nie pamięta przebiegu zdarzenia.
Swoim egoizmem, szpanerstwem wydał wyrok na moje dzieci
Małgorzata Duda, matka Martyny, cyt. za TVN24
Jak Sebastian M. uciekł z Polski?
Wkrótce po wypadku Sebastian M. uciekł z kraju. Dotarł do Dubaju przez Niemcy i Turcję. Udało się go sprowadzić ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich do Polski dopiero 26 maja 2025 r. Od tego czasu przebywa w areszcie, który przedłużono do 1 lutego 2027 r. O kulisach tej sprawy pisaliśmy również przy okazji akcji Norberta Bobina.
Proces w jego sprawie ruszył we wrześniu 2025 r., a jej akta liczą blisko 30 tomów. Prowadząca ją sędzia Renata Folkman zamknęła przewód w poniedziałek i wyznaczyła termin mów końcowych na 7 października.
Kiedy zapadnie wyrok w sprawie wypadku na A1?
Portal O2 przekazał, że sąd ogłosi wyrok 21 października. Dla rodzin jednak nawet górna kara z tego przepisu nie przywróci tragicznie zmarłych trzech osób. Przy zarzucie z art. 177 Kodeksu karnego prokuratura i tak nie może żądać więcej niż 8 lat, nawet jeśli biegli mówią o prędkości powyżej 300 km/h.





