Magdalena Ogórek kończy współpracę z wPolsce24. Była w stacji od pierwszego dnia, a decyzję podjęła sama i według doniesień medialnych zaskoczyła nią część współpracowników.
Przez dwa lata była jedną z najważniejszych twarzy kanału. Poza autorskim programem pojawiała się też w „Rozmowie politycznej”, „Polityce na deser” i „Minęła 20:05”. Jej pasmo o 21:00 należało do najchętniej oglądanych w ramówce, w sierpniu średnio ponad 326 tys. widzów.
Do wPolsce24 przyszła z doświadczeniem w kilku redakcjach. Wcześniej pracowała w TVN24 BiS i współpracowała z Polskim Radiem. Największą rozpoznawalność zdobyła w TVP Info, gdzie prowadziła m.in. „W tyle wizji” i „Plan dnia”. Wcześniej próbowała też sił w polityce: w 2015 roku startowała w wyborach prezydenckich z poparciem SLD.
Sama dziennikarka mówi o swojej decyzji krótko.
„Przez całe życie towarzyszył mi wewnętrzny imperatyw, by iść do przodu. Lubię tworzyć projekty, które kończą się sukcesem. Teraz przyszedł czas na nowe”

Dlaczego Magdalena Ogórek odchodzi z telewizji
Nowym projektem jest Muzeum Sztuki Zagrabionej w Sulisławicach pod Ząbkowicami Śląskimi. To dla niego Ogórek rezygnuje z pracy na antenie. Oficjalnie otworzyła je 30 września, po prawie dziesięciu latach przygotowań. To pierwsza w Polsce prywatna placówka zajmująca się wyłącznie grabieżą polskich dóbr kultury w czasie II wojny światowej. Prowadzi ją fundacja Polish Lost Art Foundation.

Pomysł zrodził się w 2017 roku, gdy Magdalena Ogórek pisała książkę „Lista Wächtera. Generał SS, który ograbił Kraków”. Szukała wtedy materiałów w archiwach we Włoszech i w Niemczech. Docierała też do rodzin byłych esesmanów, a niektórzy z jej rozmówców mieli ponad 90 lat. Tak zebrała archiwum zdjęć i dokumentów, które stało się podstawą wystawy.
Ekspozycja pokazuje, jak Niemcy i Austriacy rabowali polskie zbiory w latach 1939-1945. Przypomina też polskich profesorów, którzy ratowali dzieła sztuki przed wywiezieniem. Zwiedzający zobaczą rekonstrukcję lwowskiego mieszkania, „ścianę bezprawia” z nazwiskami sprawców grabieży, cyfrowe rekonstrukcje i repliki utraconych arcydzieł, w tym zaginionego „Portretu młodzieńca” Rafaela, czy historie dzieł, które udało się odzyskać, jak „Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci.

Dolny Śląsk wybrała świadomie, bo przecież tam pod koniec wojny, gdy zbliżała się Armia Czerwona, Niemcy wywozili zrabowane dzieła. Organizatorzy zapowiadają wykorzystanie dokumentów, fotografii archiwalnych, zabytków i specjalnej aranżacji pokazującej przedwojenny świat polskich kolekcji.


Na razie muzeum otwiera się tylko wtedy, gdy ona jest na miejscu. Dlatego dziennikarka zbiera grupę wolontariuszy, pasjonatów historii, którzy będą oprowadzać zwiedzających. Chce, żeby placówka działała na stałe. Na to potrzebuje czasu, którego przy pracy w telewizji by jej zabrakło. Czy to jest główny powód odejścia Pani Magdaleny z telewizji? I czy to będzie jedyny nowy projekt, któremu dziennikarka chce się poświęcić? Czas pokaże.
Źródło: Muzeum Sztuki Zagrabionej, Magdalena Ogórek / Facebook



