Pete Hegseth, sekretarz obrony USA, zapowiedział w środę sprowadzenie do kraju „dziesiątek tysięcy” żołnierzy stacjonujących za granicą. Szef Pentagonu nie wskazał, z jakich baz wrócą wojska, ale jego słowa padły w trakcie przeglądu amerykańskiej obecności w Europie.
Hegseth zapowiada powrót dziesiątek tysięcy żołnierzy
Pete Hegseth wystąpił 30 września w bazie piechoty morskiej w Quantico pod Waszyngtonem z „orędziem o stanie sił zbrojnych”. Jak relacjonują polskie media, powiedział, że administracja Donalda Trumpa „sprowadza do domu dziesiątki tysięcy naszych najlepszych żołnierzy”. Dodał, że uwaga sił zbrojnych ma przenieść się na „obronę ojczyzny i naszej półkuli”.
Powrót wojsk Hegseth powiązał z budową „nowych pięknych baz” w Stanach Zjednoczonych. Mają one zajmować dziesiątki tysięcy hektarów, dysponować własną produkcją energii i nowoczesną obroną powietrzną.
W tym samym wystąpieniu szef Pentagonu ogłosił sześć inicjatyw. Wśród nich są dowództwo do spraw wojny autonomicznej z użyciem sztucznej inteligencji oraz redukcja stanowisk generalskich i admiralskich o 20 proc.
Ile wojsk i z których baz? Na razie nie wiadomo
Hegseth nie rozwinął wypowiedzi o powrocie żołnierzy. Poza ogólnym określeniem „dziesiątki tysięcy” nie podał liczb, a w relacjach mediów brakuje informacji o harmonogramie i liście baz. To na razie zapowiedź polityczna, a nie opublikowany plan wycofania.
Czy zapowiedź dotyczy Polski i Europy?
Hegseth nie wymienił wprost Europy ani Polski. Jego słowa padły jednak w trakcie przeglądu sił USA na kontynencie, który ma doprowadzić do redukcji wojsk. Według doniesień amerykańskich mediów, przytaczanych przez „Rzeczpospolitą”, liczba żołnierzy USA w Europie może spaść o 25, a nawet 40 tys. z obecnych ok. 80 tys. Pentagon tych szacunków nie potwierdził.
Wcześniej, 1 maja, Pentagon zapowiedział wycofanie ok. 5 tys. żołnierzy z Niemiec. W maju Hegseth anulował też planowaną rotację ok. 4 tys. żołnierzy do Polski. Po rozmowie z nim szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że żadna decyzja o zmniejszeniu zdolności wojsk amerykańskich w Polsce nie zapadła. W lipcu zapowiedział przywrócenie rotacyjnej obecności i pobyt w Polsce „powyżej 10 tysięcy” żołnierzy USA.
Warszawa i Waszyngton coraz głośniej mówią o stałej bazie wojsk USA w Polsce.
Polska rozwija z USA także współpracę wojskową w zakresie produkcji uzbrojenia. Czy zapowiedź Hegsetha ją zmieni, na razie nie wiadomo.
Pete Hegseth – sekretarz obrony i szef Pentagonu
Pete Hegseth od stycznia 2025 roku kieruje Departamentem Obrony USA, czyli Pentagonem. Administracja Trumpa posługuje się też nazwą Departament Wojny, a Hegsetha tytułuje sekretarzem wojny. Sekretarz obrony odpowiada za politykę obronną, nadzoruje siły zbrojne i współdecyduje z prezydentem o rozmieszczeniu wojsk za granicą, także w państwach NATO.
Przed objęciem urzędu Hegseth był weteranem Gwardii Narodowej i prezenterem telewizji Fox News.
Jako szef resortu Hegseth natychmiast przystąpił do głębokiej reformy amerykańskich sił zbrojnych. Jego priorytetem stało się odchudzenie wojskowej biurokracji, czego symbolem był plan redukcji liczby najwyższych stanowisk dowódczych – generalskich i admiralskich – o jedną piątą. Działania te mają na celu wzmocnienie bezpośredniego dowodzenia na szczeblu operacyjnym koszty etatów urzędniczych. Równolegle nowy sekretarz kładzie ogromny nacisk na modernizację technologiczną. Wyciągając wnioski z nowoczesnych konfliktów, w tym wojny w Ukrainie, powołał do życia nowe Dowództwo ds. Wojny Autonomicznej, którego zadaniem jest masowe wdrażanie sztucznej inteligencji oraz systemów bezzałogowych na polu walki.
W sferze wewnętrznej Hegseth postawił na powrót do tradycyjnego „etosu wojownika”. Oznacza to radykalne zaostrzenie kryteriów sprawności fizycznej oraz całkowite odejście od programów o charakterze ideologicznym i różnicującym, które wprowadzano za poprzedniej administracji.
Symbolem zmian w kulturze organizacyjnej armii stało się m.in. powołanie specjalnego Biura ds. Religijnych, mającego wzmocnić rolę duszpasterstwa wojskowego. Sam Hegseth deklaruje się jako osoba głęboko wierząca.
Na arenie międzynarodowej nowy sekretarz zainicjował gruntowny przegląd obecności amerykańskich wojsk na świecie. Choć Pentagon pod jego wodzą deklaruje utrzymanie kluczowych sojuszy, w tym w ramach NATO, jednoznacznie domaga się od europejskich partnerów wzięcia większej odpowiedzialności finansowej i militarnej za własne bezpieczeństwo.
Co dalej z amerykańską obecnością wojskową
Zapowiedziany w połowie czerwca przegląd obecności USA w Europie miał potrwać do sześciu miesięcy. Dopiero jego wyniki pokażą, czy i jak zapowiedź Hegsetha wpłynie na wschodnią flankę NATO. W tym samym dniu zakończyła się też po 23 latach obecność wojsk USA w Iraku.



