Lech Wałęsa nie odpowie za składanie fałszywych zeznań w sprawie akt TW „Bolka”. Prokuratura Okręgowa w Warszawie 24 września 2026 r. umorzyła postępowanie, argumentując to m.in. brakiem adekwatnych dowodów oraz cytując świadków, według których legendarny lider „Solidarności” był w tamtych latach… wtórnym analfabetą, który słabo czytał i nie pisał odręcznie.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek stwierdził, że „prawda wygrała z próbą pisania historii na nowo” – co wywołało ostrą reakcję prof. Sławomira Cenckiewicza. Zareagował też Internet.
Śledztwo przeciwko Wałęsie umorzone
Lechowi Wałęsie, byłemu przewodniczącemu Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” i prezydentowi RP, zarzucano składanie fałszywych zeznań podczas przesłuchania 13 kwietnia 2016 r., dotyczącego autentyczności tzw. teczek Kiszczaka. Podczas tego przesłuchania Wałęsie przedstawiono szereg odręcznie napisanych dokumentów, jakie zabezpieczono u wdowy po generalne Kiszczaku. Były to dokumenty z teczki pracy i teczki personalnej tajnego współpracownika służb bezpieczeństwa ps. „Bolek”, podpisywane „Lech Wałęsa” lub „Bolek”. Wałęsa wówczas zaprzeczył aby sporządzał lub podpisywał te dokumenty, poza jednym z nich.
Kluczowym dowodem w śledztwie prowadzonym przez białostocki oddział IPN stała się opinia biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna w Krakowie. Grafolodzy jednoznacznie wskazali, że zdecydowana większość dokumentów z tzw. szafy Kiszczaka oraz widniejące na nich podpisy pseudonimu „Bolek” wyszły spod pióra Lecha Wałęsy. Te ustalenia dały prokuratorowi podstawę do postawienia byłemu prezydentowi oficjalnych zarzutów.
W czerwcu 2024 r. sąd zwrócił akt oskarżenia prokuraturze do uzupełnienia postępowania przygotowawczego – to po tym etapie doszło do umorzenia. Prof. Sławomir Cenckiewicz twierdzi, że to prokuratura sama wycofała się z postępowania.
Obecną decyzję o umorzeniu ogłosił zastępca Prokuratora Okręgowego w Warszawie prok. Wojciech Sitek.
Uzasadnienie prokuratury
W uzasadnieniu prokuratura wskazała, że opinia biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych nie pozwoliła jednoznacznie przypisać Wałęsie autorstwa spornych dokumentów.
Świadkowie zeznawali też, że w latach 70. przyszły prezydent słabo posługiwał się pismem, a dokumenty podpisywane przez niego jako przewodniczącego „Solidarności” przygotowywały dla niego inne osoby. Czytamy o tym w komunikacie prasowym warszawskiej prokuratury.
Niektórzy świadkowie wskazywali wprost, że w tamtym okresie był on wtórnym analfabetą, nie posługiwał się pismem i słabo czytał, a dokumenty, które podpisywał jako przewodniczący Związku Zawodowego „Solidarność”, były pisane dla niego przez inne osoby.
Fragment komunikatu rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Warszawie (24 września 2026)
W komunikacie czytamy też: „Powszechnie wiadomo bowiem, że często nawet analfabeci, a także osoby, które w pewnym momencie życia straciły wzrok, potrafią się sprawnie podpisać, a nie umieją zapisać żadnego innego słowa”.
Prokuratura uznała ponadto, że nawet gdyby zeznania Wałęsy okazały się nieprawdziwe, byłyby objęte prawem do obrony, co wykluczało postawienie mu zarzutów.
Minister Żurek: „Prawda wygrała z próbą pisania historii na nowo”
Minister Waldemar Żurek z wyraźnym zadowoleniem napisał na platformie X, że prokuratura ostatecznie umorzyła śledztwo przeciwko Lechowi Wałęsie. Podkreślił, że przez lata „upolityczniony aparat państwa ścigał legendę Solidarności”, ignorując fakty i elementarną logikę.
Fragment o „prawdzie, która wygrała z próbą pisania historii na nowo” wywołał ostrą reakcję Cenckiewicza, który uznał, że minister sugeruje w ten sposób rozstrzygnięcie kwestii agentury Wałęsy.
Cenckiewicz: Żurek manipuluje faktami i przekracza kompetencje
Prof. Sławomir Cenckiewicz w Telewizji Republika ostro skrytykował sposób, w jaki minister Waldemar Żurek przedstawił umorzenie śledztwa. Historyk podkreślił, że postępowanie dotyczyło wyłącznie tego, czy Wałęsa składał fałszywe zeznania – a nie kwestii jego ewentualnej agentury.
Żurek poszedł krok dalej – rozstrzygnął, czy Wałęsa był agentem, czy nie, posługując się nieprawdą. Żurek jest kłamcą do kwadratu.
Prof. Sławomir Cenckiewicz, Telewizja Republika
Cenckiewicz zarzucił ministrowi przekroczenie kompetencji prokuratury, która miała badać wyłącznie kwestię fałszywych zeznań, a nie rozstrzygać o agenturze Wałęsy. Historyk powołał się przy tym na własną wiedzę o kilkunastu – jego zdaniem – fałszywych zeznaniach byłego prezydenta, nie podając jednak szczegółów ani dat.
Prof. Cenckiewicz wezwał ministra Żurka do otwartej dyskusji, zarzucając mu niewiedzę lub świadome wprowadzanie opinii publicznej w błąd co do zakresu umorzonego postępowania.
Nobel dla wtórnego analfabety?
Decyzja warszawskiej prokuratury i kuriozalne tłumaczenie o „wtórnym analfabetyzmie” ikony Trzeciej RP lotem błyskawicy obiegły media społecznościowe, wywołując falę bezlitosnych drwin, memów i komentarzy. Internauci oraz publicyści prześcigają się w wytykaniu absurdu całej sytuacji. Trudno się dziwić – narracja o tym, że człowiek, który rzekomo „samotnie obalił komunizm”, podpisał porozumienia sierpniowe otrzymał nagrodę Nobla i rządził 40-milionowym krajem, w kluczowym momencie historii nie potrafił złożyć kilku zdań na papierze, brzmi jak scenariusz kiepskiej komedii.
Jako jeden z pierwszych do sprawy odniósł się z właściwą sobie ironią mecenas Bartosz Lewandowski. Adwokat złośliwie zauważył, że nagłe prokuratorskie odkrycie „analfabetyzmu” Wałęsy rzuca zupełnie nowe światło na mroczne sekrety jego prezydentury – w tym na słynny akt łaski dla bossa mafii pruszkowskiej, Andrzeja Z. ps. „Słowik”.
Sprawę w niezwykle ostrych słowach skomentował również historyk, prof. Sławomir Cenckiewicz. W swoim wpisie grzmiał, że „szaleńcy Tuska z prokuratury” próbują przekonać opinię publiczną, iż na czele 10-milionowego ruchu społecznego stała osoba, która nie potrafiła pisać ani czytać. Pod jego postami natychmiast wybuchła lawina komentarzy rozbawionych i zniesmaczonych użytkowników sieci.
Komentatorzy zgodnie podkreślają jedno: w obronie „Bolka” obecna władza i podległe jej organy ścigania przekroczyły właśnie granicę śmieszności. „Socjologia Ilustrowana” zauważyła z przekąsem, że sam Lech Wałęsa nie będzie mógł zasmakować tego triumfu (umorzenia śledztwa – przyp. red.), ponieważ jest analfabetą i nie wie co napisał minister Żurek.




