Izraelski minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben-Gvir przedstawił plan, który sam nazywa „dobrowolną emigracją” . Dokument o nazwie „Hitnatkut 710,” zakłada, że w ciągu siedmiu lat Strefę Gazy opuści 1,86 mln Palestyńczyków, czyli ok. 80 proc. jej mieszkańców.
Itamar Ben-Gvir, minister bezpieczeństwa narodowego Izraela i lider skrajnie prawicowej Otzmy Jehudit, zaprezentował
1 września program, który ma stać się osią jego kampanii przed wyborami parlamentarnymi 27 października. Nazwa dokumentu — „Hitnatkut 710”, czyli „Rozłączenie 710” — nie jest przypadkowa. To zbitka dwóch dat: izraelskiego wycofania się ze Strefy Gazy w 2005 roku („hitnatkut” to oficjalna nazwa tamtej operacji) oraz ataku Hamasu z 7 października 2023 roku, za który izraelska prawica obwinia właśnie tamtą decyzję. To ten sam Minister, który jeszcze nie dawno ogłosił, że trzeba zabijać codziennie kilkudziesięciu Palestyńczyków dziennie o czym pisaliśmy wcześniej w tekście „Ben Gwir chce zabijać 30-40 osób w Gazie co noc”.
Na skróty:
ToggleHarmonogram: od 250 tysięcy do 1,86 miliona
Plan operuje twardymi liczbami i konkretnym kalendarzem:
- rok pierwszy — ok. 250 tys. osób,
- po trzech latach — 1,11 mln osób,
- po siedmiu latach — ok. 1,86 mln osób.
Przy szacowanej populacji Strefy Gazy na poziomie ok. 2,3 mln mieszkańców oznacza to wyjazd blisko czterech piątych ludności enklawy.
Jakie ,,profity” będą wg tego planu mieli Palestyńczycy?
Dokument przewiduje „pakiet absorpcyjny” obejmujący:
- pokrycie kosztów podróży i dokumentów (wizy, papiery wyjazdowe),
- sfinansowanie pierwszego mieszkania w kraju docelowym,
- szkolenia zawodowe i pomoc w znalezieniu pracy,
- wsparcie finansowe przez okres do 24 miesięcy.
Każdy chętny ma przechodzić kontrolę bezpieczeństwa. Plan deklaruje też zachowanie jedności rodzin, kilka ścieżek wyjazdu (praca, nauka, leczenie, łączenie rodzin) oraz comiesięczną publikację danych o liczbie wyjeżdżających.
Kraje docelowe: Turcja, Etiopia, Kongo
Ben-Gvir początkowo nie wymieniał państw z nazwy, mówiąc jedynie o „zainteresowanych krajach”. W materiałach towarzyszących prezentacji planu pojawiają się jednak konkretne kierunki: Turcja, Etiopia, Demokratyczna Republika Konga oraz nienazwane państwa arabskie. Żadne z tych państw nie potwierdziło publicznie udziału w programie.
Retoryka: „Gandhi miał rację”
Prezentując plan, Ben-Gvir powiedział: „Zamiast złudzeń Pokoju Teraz potrzebujemy działań emigracyjnych teraz” — to gra słów wymierzona w izraelski ruch pokojowy Peace Now. Minister przekonywał też, że jego pomysł przestał być marginalny: „Na początku traktowano mnie jak oderwanego od rzeczywistości ekstremistę. Potem prezydent Trump ogłosił, że zachęcanie do emigracji jest rozwiązaniem kwestii Gazy”.
Ben-Gvir odwołał się również do zamordowanego w 2001 r. ministra Rechawama Ze’ewiego, znanego z postulatu „transferu” ludności palestyńskiej: „Czas to przyznać: Gandhi miał rację” — powiedział, używając przydomka Ze’ewiego.
Spór o jedno słowo: „dobrowolna”
Największy spór dotyczy właśnie tego przymiotnika. Krytycy — organizacje praw człowieka i część komentatorów międzynarodowych — wskazują, że przy zniszczonej infrastrukturze, ograniczonym dostępie do wody i braku odbudowy trudno mówić o swobodnym wyborze, a wywieranie presji ekonomicznej na ludność okupowanego terytorium w celu jej wysiedlenia może być kwalifikowane jako przymusowe przesiedlenie zakazane przez prawo humanitarne. Zwolennicy planu odpowiadają, że skoro nikt nie jest zmuszany do wyjazdu, a program oferuje wsparcie finansowe, mamy do czynienia z dobrowolną migracją ekonomiczną.
Rozejm w Strefie Gazy obowiązuje od października 2025 roku, jednak sytuacja humanitarna pozostaje krytyczna — ONZ i organizacje pomocowe raportują utrzymujące się problemy z dostępem do wody pitnej i mieszkań dla ok. 2 mln ludzi wciąż przebywających w enklawie. To właśnie ten kontekst sprawia, że deklarowana „dobrowolność” wyjazdu będzie w nadchodzących tygodniach analizowana szczególnie uważnie.
Czytaj też: Izrael zabił, Izrael umorzył. Śmierć Damiana Sobola bez winnych
Dożyliśmy czasów w których patrzymy jak w Palestynie żydzi mordują ludzi , kobiety
i dzieci a żydzi, cieszą się z tego i świętują no a żadne z państw Europejskich nie interweniuje, nikt nie reaguje.
No a są przecież kraje, które te bestialstwa żydowskie popierają, w imie płynących strumieniami do ich kraju szekli.



