Dziś w Chinach żyje nas ledwie garstka – około 700 osób rozproszonych między Pekinem, Szanghajem a wielkimi ośrodkami przemysłowymi. Jeszcze sto lat temu w chińskiej Mandżurii tętniło życiem miasto z polskimi kościołami, polskim gimnazjum i maturami zdawanymi po polsku. To my, Polacy, wytyczyliśmy jego ulice i postawiliśmy pierwsze domy. Nazywało się Harbin.
Ile Polaków mieszka w Chinach?
Współczesna polonia w Chinach to grupa niewielka i rozproszona – szacuje się ją na około 700 osób. Tworzą ją głównie pracownicy kontraktowi, studenci oraz ludzie biznesu, a każdy taki rodak jest w Państwie Środka cudzoziemcem, bo obywatelstwo w Chińskiej Republice Ludowej przyznaje się wyjątkowo. Prawdziwe serce tej historii bije jednak nie dziś, lecz w pierwszej połowie XX wieku, gdy w Mandżurii istniała jedna z najbardziej zorganizowanych polskich kolonii w Azji. Dla obrazu współczesnych Chin to zaskoczenie, że kolejne pokolenia naszych rodaków rodziły się i dorastały nad rzeką Sungari, z dala od ojczyzny.
| Wskaźnik | Dane | Źródło |
|---|---|---|
| Polacy w Chinach dziś | ok. 700 (szacunek) | pracownicy, studenci, biznes |
| Szczyt Polonii harbińskiej | do ok. 10 tys. | szacunki z lat 20. XX w. |
| Harbin – data założenia | 16 maja 1898 r. | Kolej Wschodniochińska |
| Koniec polskiej kolonii | 1949 r. | powstanie ChRL |
Skąd wzięli się Polacy w Chinach?
Wszystko zaczęło się od kolei. Kolej Wschodniochińska była rosyjskim przedsięwzięciem, które miało skrócić drogę do Władywostoku przez terytorium ówczesnej chińskiej prowincji Mandżuria, ale to Polacy – wówczas poddani Rosji – stanowili trzon kadry inżynierskiej. W 1898 roku ruszyła budowa, a 16 maja tego samego roku założono Harbin – miasto, które od pierwszej chwili nosiło polski rys. Kierownikiem ekspedycji zakładającej osadę był Adam Szydłowski, plan miasta opracował Konstanty Jokisz, pierwszym burmistrzem został Eugeniusz Dynowski, a most na rzece Sungari powstał według projektu ze szkoły Stanisława Kierbedzia. Przy budowie kolei liczba Polaków szybko przekroczyła 7 tys., a u szczytu szacuje się ją nawet na około 10 tys. osób. Wśród nich byli inżynierowie, urzędnicy kolejowi, kupcy i właściciele pierwszych firm, którzy budowali lokalną gospodarkę. Wojna rosyjsko-japońska (1904–1905), a później japońskie zajęcie Mandżurii odcisnęły się na losach kolonii: na początku lat trzydziestych było już około 5 tys. Polaków, zaś w 1935 roku spis wykazywał tylko 1250 osób. Rangę tej wspólnoty potwierdzał Konsulat RP w Harbinie, działający od 1920 roku i dbający o kontakt rodaków z władzami Rzeczypospolitej.
Polskie instytucje w Harbinie
Mandżurska polonia w Chinach zbudowała komplet instytucji, jakiego pozazdrościłoby niejedno miasto w kraju. Działało Gimnazjum im. Henryka Sienkiewicza, w którym od 1925 roku zdawano pełne matury po polsku, a życie religijne skupiały dwa polskie kościoły katolickie – kościół św. Stanisława oraz kościół św. Józefa. Do tego dochodziła polska prasa, organizacje kupieckie i dobroczynne oraz szkolnictwo, dzięki którym język i wiara przetrwały z dala od ojczyzny. W życiu codziennym harbińczyków polszczyzna była czymś oczywistym, a samo miasto miało charakter międzynarodowy i wielokulturowy, w którym polska społeczność żyła obok Rosjan i Chińczyków.
Kazimierz Grochowski – ojciec harbińskiej Polonii
Postacią, która spina tę historię, jest Kazimierz Grochowski. Urodził się 26 stycznia 1873 roku w Kochawinie, studia górnicze odbył w Wiedniu, Leoben i Freibergu, a od 1906 roku prowadził ekspedycje geologiczne w Azji, odkrywając złoża surowców. Od 1920 roku związał się z Harbinem, gdzie kierował polskim gimnazjum, redagował polską prasę, współtworzył Związek Kupców i Przemysłowców Polskich (1929) oraz Polską Izbę Handlową (1931), a przy tym prowadził wykopaliska archeologiczne. Zmarł w drugiej połowie lat trzydziestych XX wieku. Publicyści nazywają go „ojcem harbińskiej Polonii” i trudno o trafniejsze określenie.
Harbin był polskim miastem, o którym Polska niemal zapomniała – a to nasi inżynierowie wytyczyli jego ulice, wznieśli kościoły i otworzyli szkoły z polską maturą.
Wraz z powstaniem Chińskiej Republiki Ludowej w 1949 roku, gdy władzę objęli komuniści Mao Zedonga, kolonia polska w Mandżurii przestała istnieć.
Po 1949 roku, gdy w kraju rządził już komunistyczny rząd, harbińczycy musieli wybierać. Większość wróciła do Polski, część ruszyła przez Szanghaj dalej na Zachód – do Australii, Kanady i Ameryki, gdzie wsparcia rodakom udzielał między innymi Kongres Polonii Amerykańskiej. Tak zamknął się rozdział, w którym mandżurscy Polacy byli obywatelami dwóch światów.
Życie polonijne dziś
Współczesna polonia w Chinach skupia się wokół placówek dyplomatycznych i organizacji gospodarczych, a polska dyplomacja i praca polskich dyplomatów wspiera rozproszonych po Państwie Środka rodaków, którzy pozostają obywatelami Rzeczypospolitej. Pamięć o Harbinie przetrwała zaś w kamieniu i cegle:
– ambasada RP w Pekinie jako główna placówka
– konsulaty generalne w Szanghaju, Kantonie i Hongkongu
– Instytut Polski w Pekinie, promujący kulturę i wsparcie kontaktów naukowych
– Polsko-Chińska Izba Gospodarcza wspierająca firmy i kontakty biznesowe
– portal polacywchinach.pl skupiający rozproszoną Polonię
– ślady po Harbinie: dawne kościoły i zabudowa kolejowa
Polacy w Chinach – najczęstsze pytania
Jakie miasto w Chinach zostało założone przez Polaków?
To Harbin w Mandżurii, powstały przy budowie Kolei Wschodniochińskiej. Polacy kierowali ekspedycją zakładającą miasto, opracowali jego plan i objęli pierwsze urzędy, dlatego bywa nazywane miastem zbudowanym przez Polaków.
Ilu Polaków mieszkało w Harbinie?
U szczytu, w latach dwudziestych XX wieku, polską kolonię w Harbinie szacowano nawet na około 10 tys. osób. Później liczba ta malała – w 1935 roku spis odnotował już tylko 1250 naszych rodaków, a wraz z powstaniem Chińskiej Republiki Ludowej w 1949 roku kolonia przestała istnieć.
Czy Polak może mieszkać w Chinach?
Tak. Najczęstszą podstawą pobytu jest praca lub studia, na które wydawane są odpowiednie wizy i zezwolenia. Od 2024 roku Chiny wprowadziły dla Polaków ruch bezwizowy na pobyty do 15 dni, co ułatwia krótkie wizyty.
Czy Polak może kupić mieszkanie w Chinach?
Zakup nieruchomości przez cudzoziemców podlega w Chinach ograniczeniom. Zwykle wymagany jest pobyt lub praca w kraju, a grunt pozostaje własnością państwa, przez co nabywa się prawo do lokalu, a nie ziemi pod nim. Szczegóły zależą od lokalnych przepisów.
Czy Chińczycy lubią Polaków?
Relacje między oboma krajami są przyjazne. Polska znalazła się wśród pierwszych państw, które w 1949 roku uznały ChRL, a dziś łączy je kompleksowe partnerstwo strategiczne. Nie ma między nami historycznych zadrażnień, a nazwiska takie jak Chopin czy Kopernik działają jak dobre wizytówki Polski.



