Polacy na Dominikanie. 46 legionistów broniło Santo Domingo, dziś przylatuje nas 63 tysiące rocznie

9 min. czytania

Marek Czarnecki

20 lipca 2026 r.

Twierdza Ozama w Santo Domingo na Dominikanie z polską flagą. Zdjęcie wygenerowane AI

9 min. czytania

Marek Czarnecki

20 lipca 2026 r.

W 2025 roku na Dominikanę przyleciało 63 064 obywateli Polski, ale ilu Polaków mieszka tam na stałe, nie wie nikt. Dokładne statystyki nie są znane, bo ani MSZ, ani konsulaty honorowe takich danych nie publikują. Polonia na Dominikanie jest społecznością niepoliczoną i niewielką. Za to polski ślad na tej wyspie jest starszy niż samo państwo dominikańskie i prowadzi przez mury, po których dziś chodzą tysiące turystów z Punta Cany.

W marcu 1805 roku Santo Domingo broniło przed armią liczącą dwadzieścia jeden tysięcy ludzi co najmniej czterdziestu sześciu Polaków. Dwieście lat później ich prawnukowie w pewnym sensie wrócili: wycieczka autokarowa do kolonialnej dzielnicy Santo Domingo to dziś jedna z najpopularniejszych atrakcji fakultatywnych sprzedawanych polskim turystom w Punta Canie.

Ile Polaków mieszka na Dominikanie?

Odpowiedź brzmi: nie wiadomo i każdy, kto podaje konkretną liczbę, zgaduje. Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie prowadzi szacunku polskiej społeczności w Republice Dominikańskiej. Nie ma go też na stronie relacji dwustronnych ani w materiałach Ambasady RP w Panamie, która obsługuje ten kraj. Wiadomo natomiast, ilu Polaków na wyspę przylatuje, bo tych liczy Banco Central de la República Dominicana.

Polskiej parafii, szkoły ani organizacji, która mogłaby nas policzyć, na wyspie nie ma, więc liczba Polaków mieszkających na stałe pozostaje kwestią domysłu. Część z nas przyjeżdża tu na kontrakt, część zakłada rodziny mieszane, a kolejne pokolenie mówi już po hiszpańsku.

W 2025 roku było to 63 064 osoby, wynik zbliżony do dwóch poprzednich lat. Ciekawszy jest rok 2024, kiedy przyleciało 65 849 Polaków, ale tylko 37 792 z terytorium Polski. Prawie połowa polskich turystów na Dominikanie to Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Rekord padł w 2022 roku, kiedy wyspę odwiedziło ponad osiemdziesiąt tysięcy Polaków. Powód był prozaiczny: Dominikana była otwarta, gdy Europa jeszcze się zamykała.

Wskaźnik Dane Źródło
Polacy mieszkający na stałe Brak oficjalnych danych MSZ / Ambasada RP w Panamie, 2026
Polscy turyści w 2025 roku 63 064 osoby Banco Central de la República Dominicana
Polacy w garnizonie Santo Domingo (1805) co najmniej 46 legionistów Pachoński, Wilson, „Poland’s Caribbean Tragedy”, 1986
Placówki RP Brak ambasady; akredytacja z Panamy, 2 konsulaty honorowe MSZ, stan na 2026

Stosunki dyplomatyczne oba kraje nawiązały po 28 maja 1934 roku. Ambasady w Santo Domingo nie ma: Dominikana podlega Ambasadzie RP w Panamie. Działają za to dwa konsulaty honorowe, w Santo Domingo pod kierunkiem Gustava Vegi oraz w Puerto Plata, gdzie honorowym konsulem generalnym jest Marek Piwowarski. Wymiana handlowa jest zaskakująco żywa jak na tę odległość: w 2023 roku polski eksport wyniósł 53,7 mln dolarów, import 41 mln, co czyni Dominikanę największym partnerem handlowym Polski w regionie.

Skąd wzięli się Polacy na Dominikanie?

Przez Napoleona i przez pomyłkę, za którą zapłacili życiem.

W 1802 roku cesarz wysłał na Karaiby ponad pięć tysięcy Polaków z Legii Naddunajskiej i legionów Dąbrowskiego. Szli tam przekonani, że walczą o sprawę polską u boku Francji, tymczasem trafili do tłumienia powstania niewolników na Saint-Domingue. Wyspa Hispaniola dzieliła się wtedy na część francuską, dzisiejsze Haiti, i hiszpańską, czyli dzisiejszą Republikę Dominikańską. Z pięciu tysięcy wróciła garstka. Szacunki strat wahają się od czterech do czterech i pół tysiąca ludzi, przy czym większość zabiła nie kula, lecz żółta febra.

Transport pięciu tysięcy ludzi przez Atlantyk trwał tygodnie i już on przesądził o wielu losach. Żołnierze schodzili na ląd osłabieni, w wełnianych mundurach uszytych na europejską zimę, przy temperaturze przekraczającej trzydzieści stopni i wilgotności, do której nikt ich nie przygotował. Żółta febra zbierała żniwo najszybciej wśród nowo przybyłych.

Wśród ofiar był gen. Władysław Jabłonowski, kolega Napoleona ze szkoły w Brienne, dowódca 113. półbrygady, unieśmiertelniony przez Mickiewicza w pierwszej księdze „Pana Tadeusza”. Zmarł 29 września 1802 roku w Jérémie, po stronie haitańskiej.

Historycy do dziś spierają się o dwie rzeczy. Pierwsza to liczba legionistów, którzy przeszli na stronę powstańców: jedni mówią o czterystu, inni o stu dwudziestu do stu pięćdziesięciu. Druga dotyczy masakry w Saint-Marc z lutego 1803 roku. Według przekazywanej relacji Polacy odmówili udziału w rzezi, jednak część badaczy, w tym Sławomir Leśniewski idący za ustaleniami Jana Pachońskiego, uważa tę wersję za wątpliwą i wskazuje na batalion francuski. Sporu nie da się dziś rozstrzygnąć.

Osobną, znacznie mniej znaną historią jest to, co działo się po stronie hiszpańskiej. Tam Polacy nie przeszli do powstańców i nie dostali od Dessalinesa „honorowej czarności”. Zostali w służbie francuskiej do samego końca.

Czterdziestu sześciu Polaków na murach Santo Domingo

Pod koniec 1803 roku niedobitki oddziałów kpt. Gołaszewskiego i por. Tarnowskiego, osiemdziesięciu ludzi, schroniły się po hiszpańskiej stronie wyspy i dołączyły do sił gen. Louisa Ferranda. W grudniu Ferrand zajął Santo Domingo, mając przy sobie polski oddział por. Kamińskiego. Sierżant sztabowy Sienkiewicz awansował wtedy na podporucznika.

Prawdziwa próba przyszła w marcu 1805 roku. Jean-Jacques Dessalines podszedł pod Santo Domingo z armią liczącą około dwudziestu jeden tysięcy ludzi. Miasta broniło mniej więcej dwa tysiące żołnierzy Ferranda. W garnizonie było co najmniej czterdziestu sześciu Polaków. Oblężenie wytrzymali. Gdy Dessalines odstąpił, szef batalionu Gołaszewski ruszył za nim w pościg z trzydziestoma dwoma legionistami i czterdziestoma Piemontczykami.

Dalej historia toczy się już tylko w dół. Latem 1805 roku kpt. Kamiński zmarł na żółtą febrę po trzech latach służby na wyspie. W 1806 roku mjr Wierzbicki przyprowadził trzydziestu sześciu ludzi na wzmocnienie garnizonu, ale oddział i tak stopniał do czterdziestu jeden. W listopadzie 1808 roku Francuzi przegrali pod Palo Hincado, a Ferrand zastrzelił się w wąwozie Guaiquía. W lipcu 1809 roku garnizon skapitulował przed Anglikami i wojskami Juana Sáncheza Ramíreza. Wśród tysiąca ludzi wywiezionych na Jamajkę było trzynastu Polaków. Tylu zostało z pięciu tysięcy.

Jeden ślad osiedlenia przetrwał. Kpt. Jan Baer, ostatni polski oficer w garnizonie, ożenił się z Dominikanką i przeszedł do pułku francuskiego. Jest to jedyny udokumentowany przypadek Polaka, który po tej wojnie założył rodzinę po dominikańskiej stronie wyspy.

Dominikańczycy nie zachowali po tamtym garnizonie osobnej pamięci, a polski wątek tej wojny odtworzyli dopiero historycy.

Osobno warto wspomnieć Kazimierza Luxa, który do Legionów wstąpił w wieku piętnastu lat. W 1805 roku dowodził z portu Santo Domingo korsarskim okrętem „Mosquito” z sześćdziesięcioosobową załogą, a zdobyty bryg amerykański sprzedał w Hawanie za dwadzieścia tysięcy franków. Wrócił do kraju, służył w Wojsku Polskim i zmarł w Warszawie przy ulicy Królewskiej 16 lipca 1846 roku.

Polska obecność na Dominikanie zaczęła się nie od emigracji, lecz od cudzej wojny, w której polski żołnierz nie miał nic do wygrania.

„Własność klimatu tak straszną była, że w 24 godziny po zgonie rozlało się ciało jak smoła czarna, tylko kości zostały.”
Relacja anonimowego polskiego legionisty o żółtej febrze, cyt. za: Sławomir Leśniewski, „Napoleoński amok Polaków”, Wydawnictwo Literackie 2019

Historia lubi się powtarzać: w Wietnamie miejscowi z własnej inicjatywy postawili pomnik Polakowi, który ocalił ich zabytki z listy UNESCO. Poznaj tę historię w artykule Polacy w Wietnamie.

Życie polonijne dziś

Polonia na Dominikanie nie ma tego, co Polonia w Chicago, Wilnie czy Londynie. Nie udało się potwierdzić istnienia organizacji polonijnej, polskiej szkoły ani regularnej mszy po polsku. To, co istnieje, ma charakter raczej biznesowy i turystyczny:

– Konsulat Honorowy RP w Santo Domingo, konsul honorowy Gustavo Vega
– Honorowy Konsulat Generalny RP w Puerto Plata, konsul generalny Marek Piwowarski, Polak posługujący się pięcioma językami
– Casa Dominicana, pośrednictwo w zakupie nieruchomości, z biurami w Polsce i na wyspie
– polskojęzyczne firmy turystyczne działające w rejonie Punta Cany
– Polsko-Dominikańska Izba Gospodarcza z siedzibą w Warszawie
– Polsko-Dominikańska Grupa Parlamentarna w Sejmie RP

Lokalna polska obecność opiera się dziś na pojedynczych ludziach, nie na instytucjach. Konsulowie honorowi, przedsiębiorcy i rodziny mieszane tworzą sieć nieformalną, która działa, dopóki ktoś ją podtrzymuje. Bezpośrednie połączenie lotnicze z Warszawy sprawia, że kontakt z krajem jest łatwiejszy niż dla Polonii z czasów, gdy podróż liczyło się w tygodniach.

Skala ruchu jest przy tym imponująca. W 2025 roku Dominikanę odwiedziło łącznie ponad dwanaście i pół miliona osób, z czego blisko dziesięć milionów przyleciało samolotem. Samo lotnisko w Punta Canie obsłużyło około pięciu i pół miliona pasażerów przy obłożeniu hoteli sięgającym w lutym dziewięćdziesięciu dwóch procent. Polska jest szóstym rynkiem europejskim dla dominikańskiej turystyki.

Polacy na Dominikanie – najczęstsze pytania

Dlaczego Polacy utknęli na Dominikanie?
Pytanie dotyczy głośnego zdarzenia z początku lutego 2026 roku, kiedy blisko trzystu polskich turystów utknęło na lotnisku w Punta Canie. Dreamliner PLL LOT obsługujący rejs LO6286 do Warszawy miał usterkę techniczną, której nie udało się usunąć na miejscu. Pasażerowie spędzili najpierw dwie godziny w samolocie bez klimatyzacji, potem zawrócono ich do hali odlotów, a przewoźnik miał problem ze znalezieniem noclegów dla tylu osób naraz.

Czy Polak może zamieszkać na Dominikanie?
Tak. Obywatele Polski wjeżdżają na Dominikanę bez wizy w celach turystycznych, a pobyt stały wymaga uzyskania dominikańskiej rezydencji, o którą występuje się w tamtejszym urzędzie imigracyjnym. Sprawy paszportowe i konsularne obsługuje Ambasada RP w Panamie, ponieważ w Santo Domingo nie ma polskiej ambasady, a konsulaty honorowe nie mają uprawnień w tym zakresie.

Ile trwa lot z Polski na Dominikanę?
Rejs bezpośredni z Warszawy do Punta Cany trwa około jedenastu godzin w jedną stronę, przy locie powrotnym zwykle nieco dłużej ze względu na prądy strumieniowe. Połączenia z przesiadką, najczęściej przez Madryt, Paryż lub Frankfurt, zajmują od czternastu do dwudziestu godzin.

Na deser zagadka: czy wiesz, w którym kraju w jednym miasteczku polski jest drugim językiem urzędowym, a we wsiach do dziś mówi się XIX-wieczną polszczyzną przodków? Sprawdź, w którym kraju →

Osoby

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Coraz mniej Polaków na emigracji. GUS podał najnowsze dane. Tak zmieniły się kierunki wyjazdów

Madagaskar polską kolonią – jak II RP sięgała po własny kawałek Afryki

Z Polską w sercu i flagą w dłoni – 89. Parada Pułaskiego przechodzi do historii

Nawrocki wzruszył Polonię w Nowym Jorku. „Naród jak rodzina trwa nawet mimo śmierci”

Człowiek, który stworzył Gołotę i Adamka. Prezydent Nawrocki odznaczył Ziggiego Rozalskiego

Wizyty studyjne w Polsce dla Polonii. Nabór trwa do 25 sierpnia

Polonia z Mołdawii odwiedziła Kielce. Przyjechali z Raszkowa

Centrum Edukacyjne Bajka w Perth dostanie 1 071 967 zł na remont

Inne kategorie

Czytaj także