Czas figurantki

4 min. czytania

Paweł Siergiejczyk

11 września 2014 r.

Czas figurantki

4 min. czytania

Paweł Siergiejczyk

11 września 2014 r.

Artykuł to publicystyczny portret Ewy Kopacz jako następczyni Donalda Tuska na stanowisku premiera. Autor przypomina precedens rządu Hanny Suchockiej, opisuje mechanizm wyłaniania „premierów z przypadku” oraz drogę Kopacz od radnej sejmiku mazowieckiego przez ministra zdrowia po marszałek Sejmu, akcentując jej bezwarunkową lojalność wobec Tuska i przywołując krytyczne opinie Jana Rokity, Janusza Palikota, Pawła Piskorskiego i Ludwika Dorna.

Premierzy z przypadku

Tylko o kilku premierach III RP można powiedzieć, że byli prawdziwymi przywódcami politycznymi. Znacznie liczniejszą grupę stanowili premierzy „z przypadku”, którym funkcję powierzono w roli figurantów: Bielecki, Buzek, Belka, Marcinkiewicz czy Hanna Suchocka.

Ta ostatnia, mało znana posłanka UD, stanęła na czele rządu wyłącznie dlatego, że spełniała dwa pozornie sprzeczne warunki – ślepo słuchała profesora Geremka, a jednocześnie była praktykującą katoliczką, co stanowiło ukłon w stronę ZChN. W istocie jednak Polską rządziła nie Suchocka, lecz Geremek, działający poprzez swoich ludzi w jej otoczeniu.

Przeglądaj pozostałe teksty z działu Polska…

Eksperyment ten okazał się na tyle kompromitujący, że na długie lata zarzucono pomysł powierzania kobietom funkcji premiera. Aż do dziś. Nie ulega wątpliwości, że Donald Tusk już dawno przesądził, iż jego następczynią będzie Ewa Kopacz. Jej awanse – na marszałka Sejmu, a następnie na pierwszą wiceprzewodniczącą Platformy – miały nie tylko odsunąć na boczny tor i wręcz upokorzyć Grzegorza Schetynę. Były jasnym wskazaniem, kto ma zastąpić Tuska, gdy ten będzie musiał opuścić fotel premiera i szefa partii. Taka sytuacja właśnie nadeszła, więc ani przez chwilę nie można było wątpić, że to Ewa Kopacz zostanie „nowym Tuskiem”.

„Zostanę z tobą, Donaldzie”

Rzecz jasna jej pozycja nie dorównuje pozycji odchodzącego lidera PO. Tusk tę partię w istocie stworzył, a potem konsekwentnie usuwał z niej wszystkie samodzielne postacie, mogące zagrozić jego samowładztwu. Stawiał natomiast na osoby zawdzięczające mu wszystko i skrajnie wobec niego lojalne. Taką osobą jest właśnie Ewa Kopacz. Trafnie scharakteryzował ją Jan Rokita, gdy obejmowała funkcję marszałka Sejmu: „Jest intelektualnie apolityczna, polityki nie rozumie i chyba nie interesuje się problemami państwa. Podoba się jej jednak bardzo to, co robi, jest zachwycona sobą i swoją funkcją. A jej lojalność wobec Tuska ma pozapolityczną naturę”. Inny były członek władz PO, Janusz Palikot, ujawnił z kolei, że Kopacz bardzo wspierała Tuska w czasie choroby jego siostry i matki, więc od tamtej pory „ma taryfę ulgową. I wszyscy to milcząco przyjmują”.

Być może nieco na wyrost Ludwik Dorn nazwał ją „chodzącą nicością”, ale faktem jest, że Ewa Kopacz nigdy nie była samodzielnym politykiem. Zaczynała w Unii Wolności, gdzie działał jej ówczesny mąż, prokurator. Sama była lekarką, a później dyrektorem ZOZ-u w Szydłowcu – powiatowym miasteczku niedaleko Radomia. W 1998 r. została radną sejmiku mazowieckiego z ramienia UW, ale gdy Donald Tusk przegrał rywalizację z Bronisławem Geremkiem, odeszła z Unii razem z nim – a właściwie z Pawłem Piskorskim, ówczesnym szefem UW na Mazowszu, którego była zastępczynią. „Tak naprawdę Tuska jeszcze wtedy nie znała” – wspominał Piskorski, który w 2001 r. usilnie zabiegał, by została pełnomocnikiem Platformy w okręgu radomskim, „ale został nim ktoś od Andrzeja Olechowskiego. Potem gdzieś się rozpłynął, kompletnie zniknął, ale wtedy aspirował do Bóg wie czego i chciał być liderem listy w Radomiu. W finale dobrze się to dla niej skończyło, bo zmobilizowała nasze szeregi, te unijno-liberalne. Wygrała prawybory w Radomiu i została pierwszy raz posłem”.

Droga do fotela ministra zdrowia

W 2006 r. Kopacz gorliwie uczestniczyła jednak w usuwaniu Piskorskiego i jego współpracowników z PO. Jak opisywał to sam Piskorski: „Ewa już wcześniej została zapytana przez Donalda, czy jak mnie wyrzucą, to ona pójdzie ze mną z PO czy zostanie z nim, Donaldem. <Zostanę z tobą, Donaldzie> – zdecydowała bohatersko Ewa”. Decyzja ta opłaciła się jej bardzo szybko. Awansowała na szefową mazowieckiego regionu Platformy, którą to funkcję straciła dopiero 4 lata później, gdy pokonał ją Andrzej Halicki (od tego czasu datuje się wyraźna niechęć Kopacz do Halickiego i jego politycznego patrona, Grzegorza Schetyny). Została też główną „specjalistką” PO od spraw zdrowia, choć w pierwszych latach istnienia partii pozostawała w cieniu innej posłanki-lekarki, Elżbiety Radziszewskiej. Po wyborach w 2005 r. to jednak Kopacz objęła kierownictwo sejmowej Komisji Zdrowia oraz funkcję ministra zdrowia w „gabinecie cieni” Platformy. A gdy dwa lata później Donald Tusk formował rząd, właśnie jej powierzył resort zdrowia.

Udostępnij

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Piotr Niemczyk w areszcie

Zmarł ks. Stanisław Małkowski, wieloletni współpracownik i felietonista Naszej Polski

W RCB powstaje krajowy plan ewakuacji. Wytyczne uzgadnia wojsko

Rosja generuje w AI polskie karty mobilizacyjne. Tak rosyjska propaganda straszy wojną z Polską swoich obywateli.

Polskie miasto, w którym jest więcej cudzoziemców niż Polaków?

Areszt dla trojga podejrzanych w sprawie Zondacrypto. Są zarzuty dla Rafała Zaorskiego

Sołowiow grozi Polsce bronią jądrową. „Żarty się skończyły”

Policja zatrzymała obywatela Azerbejdżanu. Kierwiński mówi o wydaleniu z Polski

Inne kategorie

Czytaj także