Wydawać by się mogło, że rządowi Donalda Tuska niewiele już zostało do wyprzedaży – nazywanej całkiem niesłusznie prywatyzacją. Okazało się jednak, że mimo niewątpliwych „osiągnięć” poprzednich ekip wciąż pozostało sporo majątku narodowego, który można było zmarnować albo sprzedać (jak zwykle za bezcen) zagranicznym firmom lub polskim hochsztaplerom: zakłady energetyczne, przedsiębiorstwa naftowe, zbrojeniówkę, część banków, kopalnie węgla, firmy rolno-spożywcze, resztki przemysłu chemicznego oraz – to już pomysł wiekopomny – uzdrowiska. Prawdziwym hitem Tuskowej wyprzedaży była oczywiście likwidacja przemysłu stoczniowego, ale o tym innym razem.
Komercjalizacja, czyli faza wstępna
Aby pozbyć się przedsiębiorstwa państwowego, najpierw przeprowadza się tzw. komercjalizację, czyli przekształcenie zakładu w jednoosobową spółkę skarbu państwa (jsSP). Powstaje w ten sposób spółka akcyjna lub z ograniczoną odpowiedzialnością, którą skarb państwa (SP) – albo upoważniony przez niego podmiot – wystawia na sprzedaż. I tak np. w 2008 r. skomercjalizowano 78 przedsiębiorstw państwowych (p.p.) i 10 jednostek badawczo-rozwojowych (jbr), w 2009 r. – 31 p.p. i 1 jbr, a w 2010 r. – 10 p.p. i 2 instytucje filmowe. W ten sposób przygotowywano i przygotowuje się majątek narodowy do zbycia.
Banki Polakom niepotrzebne
Krwiobiegiem każdej współczesnej gospodarki jest system bankowy i instytucje finansowe. To banki decydują, komu i na jakich warunkach udzielić kredytu, a komu odmówić – i odmów nie muszą uzasadniać, obowiązuje przecież „święte prawo własności”. (Owa „świętość” dotyczy głównie firm zagranicznych i polskich spółek nomenklaturowych, ale to inna sprawa.) Przed dojściem do władzy gabinetu Tuska sprzedano już (właściwie odstąpiono) ok. 85 proc. sektora bankowego bankom zagranicznym, jednak koalicja nie odpuściła pozostałym – nawet tam, gdzie SP miał udziały mniejszościowe. Dlatego w 2009 r. sprywatyzowano wszystkie banki z mniejszościowym udziałem SP: Bank Pekao SA, Bank Zachodni WBK SA, Bank Handlowy w Warszawie SA, Bank BPH SA oraz Bank Millenium SA. Pozbyto się też akcji Polskiego Towarzystwa Reasekuracyjnego SA. Rząd zabrał się również za PKO BP SA, uzyskując z giełdy 5,1 mld zł. W tym samym roku rozpoczęto przymiarki do prywatyzacji Giełdy – ostatniego narzędzia wpływu państwa na gospodarkę – a zabiegi te kontynuowano rok później z pewnym powodzeniem, sprzedając akcje Giełdy za 1,21 mld zł. Ponadto wystawiono na sprzedaż akcje PZU SA, za które SP otrzymał 1,35 mld zł, a w 2010 r. – kolejne 10 proc. akcji za 3,2 mld zł. W 2011 r. „nie powiodła się” prywatyzacja Banku Gospodarki Żywnościowej (37,22 proc. akcji SP), której ostatecznie dokonano w 2012 r. za 797,2 mln zł.
Rozbrajanie zbrojeniówki
Nasi przodkowie mawiali „Polska nierządem stoi”, a współcześni polscy władcy hołdują zasadzie „Polska bez wojska się obroni”. Są konsekwentni – faktycznej likwidacji Wojska Polskiego towarzyszy niszczenie przemysłu zbrojeniowego. Koalicja PO-PSL i na tym polu odnotowała „postępy”, a nawet „postępy postępu”.
Już w IV kwartale 2008 r. przystąpiono do wyboru doradcy prywatyzacyjnego, który miał sporządzić analizy przedprywatyzacyjne dla pięciu jsSP. Ich akcje lub udziały miały podwyższyć kapitał zakładowy Bumar sp. z o.o. Chodziło o: Bydgoskie Zakłady Elektromechaniczne „Belma” SA w Bydgoszczy, Przemysłowy Instytut Telekomunikacji SA w Warszawie, Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Sprzętu Mechanicznego sp. z o.o. w Tarnowie, Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Urządzeń Mechanicznych sp. z o.o. w Gliwicach oraz Fabrykę Urządzeń Mechanicznych i Sprężyn „FUMIS-Bumar” sp. z o.o. w Wadowicach.
Warto też przypomnieć, że w latach 2007–2008 Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) skomercjalizowało wszystkie Wojskowe Przedsiębiorstwa Remontowo-Produkcyjne (WPRP), które miały zostać skonsolidowane w ramach Grupy Bumar. Większość skomercjalizowano jeszcze w 2007 r., a w 2008 r. – Wojskowe Zakłady Uzbrojenia nr 2 w Grudziądzu oraz Wojskowe Centralne Biuro Konstrukcyjno-Technologiczne w Warszawie. Uprawnienia właścicielskie wobec nich sprawuje MON.
MSP prowadziło ponadto działania prywatyzacyjne wobec przedsiębiorstw obronnych nieobjętych konsolidacją w ramach Grupy Bumar: Fabryki Łożysk Tocznych – Kraśnik SA, Zakładów Tworzyw Sztucznych „GAMRAT” SA oraz Zakładów Elektronicznych „WAREL” SA.
W 2010 r. ostatecznie sprywatyzowano Zakłady Tworzyw Sztucznych Gamrat SA w Jaśle, a w 2011 r. pozbyto się 85 proc. akcji Wojskowego Biura Projektów Budowlanych we Wrocławiu. Nie udało się natomiast sprzedać Warszawskich Zakładów Mechanicznych „PZL-WZM” SA ani Wojskowego Przedsiębiorstwa Handlowego w Warszawie.
Węgiel? Niepotrzebny!
Mimo pakietów klimatycznych i innych dziwactw eko-terrorystów z UE i ONZ, wiele państw doszło do wniosku, że energia z węgla jest bezpieczniejsza i bardziej opłacalna niż z innych źródeł. Po tragicznych doświadczeniach japońskich pod znakiem zapytania stanęła nawet energetyka jądrowa – np. RFN zamierza w ciągu 10 lat zlikwidować swoje elektrownie atomowe. Tzw. naturalne źródła energii wciąż pozostają w fazie eksperymentalnej, a koszty pozyskania z nich energii są nadal wyższe niż ze źródeł tradycyjnych. Dlatego węgiel wrócił do łask w wielu krajach europejskich i pozaeuropejskich. Ale nie u nas.
W 2009 r. na giełdzie upubliczniono spółkę Lubelski Węgiel „Bogdanka” SA, która z podwyższenia kapitału pozyskała 528 mln zł. „Pozyskane środki z tytułu oferty publicznej pozwolą spółce na realizację zamierzeń inwestycyjnych” – czytamy w sprawozdaniu MSP. W 2010 r. pozbyto się 46,7 proc. akcji „Bogdanki” za 1,1 mld zł, które nabyły Otwarte Fundusze Emerytalne. W efekcie SP dysponuje śladowym pakietem 4,3 proc. akcji.
W 2011 r. na warszawskiej Giełdzie przeprowadzono pierwszą ofertę publiczną Jastrzębskiej Spółki Węglowej SA, dzięki której SP uzyskał 4,83 mld zł. Zapisy na akcje złożyło ponad 168 tys. inwestorów indywidualnych i 200 instytucjonalnych. „Oferta Jastrzębskiej Spółki Węglowej SA była czwartą pod względem wielkości ofertą publiczną w Europie w 2011 r. Obecnie skarb państwa posiada 56,1 proc. akcji Spółki” – chwali się MSP.
Naftowe kombinacje
W 2009 r., wskutek częściowego umorzenia kapitału zakładowego spółki Nafta Polska SA, skarb państwa otrzymał pakiety akcji PKN Orlen SA i Grupy LOTOS SA oraz udziały Operatora Logistycznego Paliw Płynnych (OLPP) Sp. z o.o., należące wcześniej do tej spółki. Nafta Polska SA rozpoczęła też prywatyzację spółek sektora chemicznego. Od stycznia 2010 r. przystąpiono do jej likwidacji, którą zakończono w połowie 2011 r. SP wniósł posiadane udziały w OLPP Sp. z o.o. do Przedsiębiorstwa Eksploatacji Rurociągów Naftowych (PERN) „Przyjaźń” SA – w celu, jak deklaruje, „konsolidacji kluczowych przedsiębiorstw sektora logistyki paliwowej – PERN „Przyjaźń” SA i Operatora Logistycznego Paliw Płynnych Sp. z o.o. (OLPP)”. Twierdzi przy tym, że „utworzenie silnej grupy kapitałowej zwiększy wiarygodność tych firm na rynku, w tym także kredytową, oraz wpłynie na obniżenie kosztów funkcjonowania spółek”.
W 2012 r. SP sprzedał 85 proc. akcji Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Przemysłu Rafineryjnego SA z siedzibą w Płocku za 42,1 mln zł.
(Nie)bezpieczeństwo energetyczne
Energetyka – to truizm – należy do strategicznych sektorów każdego państwa, a każdy szanujący się (i szanowany przez własne władze) kraj stara się nad nią panować. Czy tak jest również w Polsce?
W 2008 r. przeprowadzono ofertę publiczną spółki ENEA SA. Pierwsze notowanie akcji na warszawskiej GPW odbyło się 17 listopada. Było to drugie co do wielkości IPO (Initial Public Offering – pierwsza oferta publiczna, wiążąca się z wprowadzeniem akcji spółki po raz pierwszy do obrotu giełdowego) na świecie przeprowadzone w II półroczu 2008 r. i jedna z największych ofert w historii warszawskiego parkietu. Spółka pozyskała z emisji ok. 2 mld zł.
W 2009 r. na giełdzie upubliczniono PGE Polska Grupa Energetyczna SA, która z podwyższenia kapitału pozyskała 5968,8 mln zł. Zakończono też prywatyzację spółek Górnośląski Zakład Energetyczny SA i Vattenfall Heat Poland SA. Sprzedano akcje Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Legnicy SA, Zakładu Produkcyjno-Remontowego Energetyki Jedlicze Sp. z o.o. oraz Ciepłowni Łańcut Sp. z o.o. (nieodpłatnie na rzecz jednostki samorządu terytorialnego). Zbywano także akcje lub udziały spółek z mniejszościowym udziałem SP, w tym notowanych na GPW, m.in.: Zespołu Elektrociepłowni Wodnych Kogeneracja SA, Przedsiębiorstwa Rekonstrukcji i Modernizacji Urządzeń Energetycznych Remak SA, Dalkia Poznań SA oraz Krajowej Agencji Poszanowania Energii SA.
W połowie 2010 r. złożono ofertę publiczną Tauron Polska Energia SA, w ramach której sprzedano akcje za 3,98 mld zł. Po tej transakcji udział SP w kapitale spółki wyniósł 41,96 proc., co – jak zapewnia MSP – „pozwala zachować władztwo korporacyjne w spółce”. Mimo tych zapewnień w 2011 r. sprzedano kolejny pakiet akcji za 1,23 mld zł.
W tym samym roku trwała wyprzedaż Polskiej Grupy Energetycznej SA. W IV kwartale sprzedano 10 proc. jej akcji za 3,98 mld zł, choć SP nadal miał 69,29 proc. We wrześniu 2010 r. minister SP podpisał umowę sprzedaży 84,19 proc. spółki Energa SA za 7,53 mld zł. Zawarto też umowy sprzedaży akcji: Elektrowni Stalowa Wola SA, Elektrowni Rybnik SA, Elektrowni Zabrze SA, Zespołu Elektrociepłowni Bytom SA oraz Zespołu Elektrowni Tychy SA. W 2011 r. zakończono prywatyzację wszystkich elektrociepłowni i spółek sektora ciepłowniczego – pozostała tylko Dalkia Chrzanów SA.
Przeczytaj artykuł o tym, Wyższy ryczałt dla przedsiębiorców od 2027 r. Kto zapłaci więcej?
SP zakłada utrzymanie większościowego pakietu w PGE Polska Grupa Energetyczna SA, niemniej na początku 2012 r. zbył 131 mln jej akcji za 2543,5 mln zł. W związku z uruchomieniem programu „Inwestycje Polskie” Rada Ministrów zgodziła się na wniesienie do 11,39 proc. akcji PGE do spółki Polskie Inwestycje Rozwojowe SA (PIR) lub Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK), aby zapewnić finansowanie programu.
W 2012 r. zakończono prywatyzację Zespołu Elektrowni Pątnów Adamów Konin SA – SP pozbył się wszystkich posiadanych akcji, tj. 50 proc., za 681,5 mln zł. Wtedy też sprzedano „resztówkowe” udziały SP, m.in. w: Bałtyckiej Agencji Poszanowania Energii SA, Elektrociepłowni Andrychów Sp. z o.o. oraz Zakładzie Produkcyjno-Remontowym Energetyki „Jedlicze” Sp. z o.o.
Leczenie uzdrowisk
Czy Polacy mają posiadać uzdrowiska? Dla rządu Tuska to pytanie retoryczne. Ponieważ z polskiej gospodarki niewiele już zostało do wyprzedaży, rządzący postanowili – jak twierdzą – sprywatyzować uzdrowiska. Leczą naszą ekonomię blisko sześć lat, chcą więc „wyleczyć” i uzdrowiska.
Zapraszamy do przeczytania podobnego artykułu: Walcownia Metali Dziedzice zwalnia w 130. rocznicę. Ile etatów uda się uratować?
Już w 2008 r. wybrano doradcę prywatyzacyjnego dla 5 spółek uzdrowiskowych: Uzdrowisko Kraków Swoszowice Sp. z o.o. w Krakowie, Uzdrowisko Kamień Pomorski Sp. z o.o. w Kamieniu Pomorskim, Uzdrowisko Wieniec Sp. z o.o. w Wieńcu Zdroju, Uzdrowisko Przerzeczyn Sp. z o.o. w Przerzeczynie Zdroju oraz Uzdrowisko Ustka Sp. z o.o. w Ustce.
Minister SP, w porozumieniu z ministrem zdrowia, wydał rozporządzenie z 8 października 2008 r. w sprawie wykazu zakładów lecznictwa uzdrowiskowego prowadzonych jako jsSP, które nie będą podlegać prywatyzacji. Są to: Uzdrowisko Busko-Zdrój SA, Przedsiębiorstwo Uzdrowisko Ciechocinek SA, Uzdrowisko Kołobrzeg SA, Uzdrowisko Lądek-Długopole SA w Lądku Zdroju, Uzdrowisko Rymanów SA, Uzdrowisko Krynica-Żegiestów SA w Krynicy Zdroju oraz Uzdrowisko Świnoujście SA.
Zachęcamy do lektury: Domański chroni Gazprom? Ministerstwo blokuje 174 mln zł dla polskiego budżetu
Co więcej, minister zdrowia zgodził się z ministrem SP, że w przyszłości wszystkie spółki uzdrowiskowe powinny zostać sprywatyzowane, co – jak obiecuje, a wiadomo, ile warte są takie obietnice – nie ograniczy możliwości leczenia uzdrowiskowego ze środków publicznych.
I do dzieła! W 2008 r. sprzedano 20 proc. akcji SP w „Uzdrowisku Szczawnica” SA, a na początku 2010 r. sprywatyzowano: Uzdrowisko Ustka Sp. z o.o. oraz Uzdrowisko Kraków Swoszowice, Przedsiębiorstwo Uzdrowiskowe „Ustroń”, Solanki Uzdrowisko Inowrocław, Zespół Uzdrowisk Kłodzkich, Uzdrowisko Połczyn, Uzdrowisko Cieplice i Uzdrowisko Wieniec.
31 grudnia 2012 r. minister SP podpisał z zarządami województw trzy umowy o nieodpłatnym przeniesieniu akcji spółek uzdrowiskowych w Ciechocinku, Kołobrzegu i Świnoujściu. Ciąg dalszy z pewnością nastąpi.
Miedź i chemia na parkiet
KGHM Polska Miedź SA należy do najbardziej dochodowych koncernów w branży. Nic dziwnego, że niemiłościwie nam panująca koalicja postanowiła oddać i ten kawałek polskiego tortu. W 2010 r. sprzedano 10 proc. akcji spółki za 2,06 mld zł. To dopiero początek – zobaczymy, jak potoczą się dalsze losy tej perły polskiej gospodarki.
W 2011 r. zlikwidowano spółkę Nafta Polska SA, po której SP przejął akcje Zakładów Azotowych w Tarnowie-Mościcach SA (udział SP wzrósł wówczas z 3,44 proc. do 52,53 proc.). Po sprzedaży w sierpniu 2011 r. wszystkich przysługujących SP praw poboru do akcji nowej emisji udział ten spadł do 32,05 proc.
SP otrzymał również akcje Zakładów Azotowych Kędzierzyn SA (ZAK SA), dzięki czemu jego udział wzrósł z 2,95 proc. do 40,88 proc. W 2011 r. podpisano umowę sprzedaży należących do SP akcji ZAK SA (40,86 proc. kapitału) na rzecz akcjonariusza większościowego – ZAT SA (52,62 proc. kapitału). Sprzedaż tego pakietu zakończyła prywatyzację ZAK SA, z której SP wyszedł kapitałowo.
Zakłady Azotowe w Tarnowie-Mościcach SA, w wyniku ogłoszonego wezwania, nabyły 23 sierpnia 2011 r. od SP 52,33 proc. akcji Zakładów Chemicznych Police SA. Obecnie SP posiada w „Policach” 6,75 proc.
W 2012 r. prowadzono konsolidację Zakładów Azotowych w Tarnowie-Mościcach SA (ZAT) oraz Zakładów Azotowych „Puławy” SA (ZAP), którą sfinalizowano w styczniu 2013 r. SP wniósł aportem 9 686 247 akcji ZAP w zamian za akcje nowej emisji w podwyższonym kapitale ZAT. Obecnie udział SP w spółce wynosi 45,1 proc. „Konsolidacja stworzyła możliwość wejścia połączonych spółek do grupy liderów europejskiego sektora chemicznego. Ze względu na skalę, dywersyfikację działalności i spodziewane synergie, spółki w ramach Grupy Azoty uzyskają podstawy do osiągnięcia atrakcyjnych wyników operacyjnych i stóp zwrotu dla akcjonariuszy” – utrzymuje MSP.
„W 2012 r. w spółce Ciech SA prowadzony był proces restrukturyzacji. Podjęte przez Zarząd działania miały na celu zwiększenie wartości spółki i jej atrakcyjności dla inwestorów” – czytamy w sprawozdaniu MSP. W związku z programem „Inwestycje Polskie” Rada Ministrów zgodziła się na wniesienie do 37,90 proc. akcji Ciech SA do Polskich Inwestycji Rozwojowych SA (PIR) lub Banku Gospodarstwa Krajowego. Ponadto w lipcu 2012 r. SP zbył na giełdzie 1,97 proc. akcji Zakładów Chemicznych Police SA za 14,8 mln zł.
Cukier krzepi?
Program prywatyzacji Krajowej Spółki Cukrowej SA (KSC SA) zakłada sprzedaż akcji wyłącznie plantatorom buraków cukrowych związanym umowami kontraktacji oraz pracownikom spółki. Uprawnionych do zakupu jest ok. 18 tys. osób. Ze względu na potrzebę częściowego wsparcia tej prywatyzacji umożliwiono KSC SA udzielanie uprawnionym pożyczek na zakup akcji. Wydłużono także okres spłaty rat z 5 do 7 lat i zabezpieczono interesy majątkowe SP jako zbywcy.
„Z uwagi na potencjalne zagrożenia związane z pośrednim przejęciem Spółki przez grupę przemysłową, co mogłoby doprowadzić do tego, iż Spółka straciłaby charakter plantatorsko-pracowniczy, po uwzględnieniu wniosków strony społecznej oraz w związku z sytuacją ekonomiczno-finansową Spółki, mając na względzie interes Skarbu Państwa, w dniu 30.03.2012 r. minister skarbu państwa podjął decyzję o odstąpieniu od oferty publicznej nabycia akcji KSC SA. Obecnie prowadzone są prace mające na celu ponowne rozpoczęcie procesu prywatyzacji Spółki” – twierdzi MSP. Taka prywatyzacja byłaby wyjątkiem – akcje sprzedano by wyłącznie Polakom, i to zainteresowanym rozwojem branży.
W trybie przetargu publicznego MSP zbyło cały pakiet akcji spółki Rolno-Spożywczy Rynek Hurtowy „Giełda Elbląska” SA z Elbląga. Do sprzedaży części należącego do SP pakietu doszło w dwóch podmiotach: Beskidzkim Hurcie Towarowym SA z Bielska-Białej oraz Rolno-Spożywczym Rynku Hurtowym SA z Radomia. W trzech spółkach żadna z osób uprawnionych – pracowników, producentów rolnych czy ich związków – nie była zainteresowana zakupem akcji na warunkach cenowych wynikających z oferty.
W 2012 r. przystąpiono też do zbycia pakietu akcji Dolnośląskiego Centrum Hurtu Rolno-Spożywczego SA z Wrocławia. W tym samym roku uprawnionym pracownikom i hodowcom sprzedano udziały 4 spółek inseminacyjnych. Zbyto również akcje i udziały 10 spółek z mniejszościowym udziałem SP oraz podpisano umowy sprzedaży 3 spółek jednoosobowych i jednej z większościowym udziałem SP z sektora rolno-spożywczego.
„Po nas choćby potop”
„Après nous le déluge” (po nas choćby potop) – miała powiedzieć markiza de Pompadour albo Ludwik XV. Potopu wprawdzie nie ma, ale – jak pisałem wyżej – „hitem” rządów Tuska było zatopienie polskich stoczni. Sprawa jest jednak tak rozległa i tak skomplikowana w swoim łajdactwie, że wymaga osobnego omówienia. Z tzw. prywatyzacji uzyskano wprawdzie ok. 53 mld zł (szczyt wyprzedaży przypadł na 2010 r. – 22 mld zł dochodu SP), ale za cenę oddania – z reguły zagranicznym podmiotom – całych branż i rynków, nierzadko potem likwidowanych przez nabywców. Za cenę niemal 4,5-milionowego bezrobocia, bo do ok. 2,3 mln bezrobotnych w kraju trzeba doliczyć ok. 2,5 mln Polaków, którzy wyjechali za granicę za gorzkim chlebem. Za cenę odepchnięcia Polski od morza – poza pozostającą w rękach ukraińskich, ledwo dyszącą Stocznią Gdańską przemysł ten został zlikwidowany. Za cenę utraty konkurencyjności polskiej gospodarki na rynkach zagranicznych. Za cenę utraty suwerenności gospodarczej, a w ślad za nią politycznej – na rzecz Unii Europejskiej, czytaj: Unii Niemieckiej. Za cenę rosnącego rozwarstwienia społecznego, porównywalnego tylko z latynoamerykańskim, i to nie we wszystkich krajach regionu. Za cenę bezdomności ludzi szukających pożywienia po śmietnikach. Za cenę rosnącego żebractwa. Za cenę coraz większego dyktatu obcych w polskim życiu publicznym. Za cenę rozpasania polskojęzycznych kondotierów. Za cenę pozbawienia wybitnych polskich naukowców i specjalistów pracy dla Ojczyzny. Za cenę rosnącej demoralizacji społeczeństwa. Za cenę upadku polskich rodzin.
Rząd Tuska i politycy koalicji PO-PSL doskonale zdają sobie z tego sprawę. Równie dobrze wiedzą, że ich dni są policzone – najwyżej do najbliższych wyborów. Wiedzą też, że w obowiązującym systemie ustrojowym i prawnym nie poniosą żadnej odpowiedzialności. A „odpowiedzialność moralną” czy polityczną mają… powiedzmy, w nosie.
Ludzi odpowiedzialnych za taką politykę ocenił dawno temu polski (nie tylko z racji języka i pochodzenia) przemysłowiec Hipolit Cegielski: „Materialną podstawą narodowości jest ziemia, przemysł i handel. Kto ziemię, przemysł i handel wydaje w ręce cudzoziemców, ten sprzedaje narodowość swoją, ten zdradza swój naród”.
Zbigniew Lipiński



