Tokio/ Maratończyk Chabowski: igrzyska niczym zakład karny

4 min. czytania

Redakcja

25 lipca 2021 r.

4 min. czytania

Redakcja

25 lipca 2021 r.

Artykuł to rozmowa z maratończykiem Marcinem Chabowskim, który po 16 latach starań wystąpi na igrzyskach olimpijskich w Sapporo. Zawodnik STS Pomerania Szczecinek opowiada o obciążeniu psychicznym związanym z codziennymi testami na COVID-19, o życiu w „bańce” bez kibiców i możliwości opuszczania hotelu, o zmienionej i trudniejszej trasie maratonu oraz o celu, jaki sobie postawił.

„To nie są normalne igrzyska”

Marcin Chabowski przez 16 lat czekał i walczył o start olimpijski. Teraz marzenie staje się rzeczywistością – wystąpi w Sapporo, ale jego odczucia są… mieszane. „To nie są normalne igrzyska, a raczej coś na wzór zakładu karnego. Szkoda, ale i tak się cieszę” – powiedział PAP maratończyk.

35-letni lekkoatleta STS Pomerania Szczecinek martwi się codziennymi testami na COVID-19. Jego zdaniem stanowią one dodatkowe obciążenie psychiczne dla sportowców.

Zobacz, co jeszcze piszemy w dziale Świat…

„Ta niepewność, czy na pewno uda się wystąpić, jest ciągle z człowiekiem. Trzeba przejść tyle testów, że aż trudno je zliczyć. To spore obciążenie, bo nigdy nie można mieć pewności, że wynik będzie negatywny. No i potem zastanawianie się, co dalej? Czy wystąpię? Czy muszę iść na kwarantannę? Na jak długo? Tych pytań jest mnóstwo” – przyznał.

W Japonii zawodnicy badani są codziennie – to ich rytuał. Każdy sam pobiera próbki w specjalnie do tego przeznaczonym pomieszczeniu i oddaje je do analizy.

Życie w „bańce”

Chabowski najbardziej żałuje jednak, że na trasie zabraknie kibiców. „To nie są normalne igrzyska. Nie ma kibiców, a my jako sportowcy nie możemy wejść na inne areny i kibicować kolegom. Cały czas w izolacji, zamknięci w +bańce+, nie można nawet wyjść normalnie na spacer. Nie jestem nawet pewien, czy dostanę możliwość kupienia jakichkolwiek pamiątek” – mówi.

Maratończycy i chodziarze spędzą w wiosce olimpijskiej w Tokio zaledwie jeden dzień. Muszą się w niej zameldować i przejść test na COVID-19, by następnie ruszyć do Sapporo, gdzie odbędą się ich konkurencje. Tam zostaną zakwaterowani w hotelu i nie poczują nawet klimatu igrzysk.

„A do tego będziemy się trochę czuć jak w zakładzie karnym, bo hotelu nie można opuszczać. Do tego wyznaczane strefy treningowe i każdy cię pilnuje, żebyś nie wyszedł nawet na metr poza ustalone miejsce” – powiedział.

Mimo wszystkich niedogodności zaznacza jednak, że igrzyska pozostają igrzyskami. „To nadal najważniejsza impreza sportowa na świecie, gdzie startują najlepsi zawodnicy. To zawsze było i jest wyróżnienie, by w nich rywalizować. Cieszę się, że wystąpię, czekałem na ten moment 16 lat, ale jednocześnie jest mi przykro, że będą jakie będą. Żal mi też tego, że nie będę z całą reprezentacją w Tokio. To dla nas – maratończyków i chodziarzy – będzie jak występ co najwyżej w jakimś prestiżowym maratonie. A nawet gorzej, bo nie będzie kibiców” – dodał.

Trudniejsza trasa i ekstremalna pogoda

Zmiana lokalizacji igrzysk pociągnęła za sobą również zmianę trasy maratonu. Zdaniem Chabowskiego będzie ona teraz trudniejsza.

„W Tokio miała być na małych pętlach, a teraz będzie na jednej dużej i dwóch mniejszych. To oznacza, że będą aż cztery punkty odświeżania, rozrzucone po całej trasie. To utrudnienie logistyczne. Spodziewamy się ekstremalnych warunków pogodowych – wysokiej temperatury i wilgotności. Najważniejsze w takiej sytuacji będzie odpowiednie nawadnianie i chłodzenie organizmu, a właśnie to zostało utrudnione” – skomentował.

Cel: bieg na własnym poziomie

Zawodnik podkreśla, że do Japonii nie przyjechał na wycieczkę i postawił sobie jasny cel. „Staram się do tego podejść analitycznie. Sukcesem będzie pobiegnięcie na swoim poziomie sportowym, biorąc pod uwagę warunki. Jeżeli najlepsi na świecie biegają 2:03 i oni stracą w Tokio do rekordu życiowego 10 minut i jeśli ja stracę tyle samo, to uznam swój start za dobry. A jeśli więcej, to będzie oznaczać, że nie zniosłem trudów pogody tak, jak powinienem i będę rozczarowany. Trudno teraz cokolwiek przewidzieć, bo na co dzień nie obcujemy z takimi warunkami – ani nie trenujemy, ani nie żyjemy. To będzie zatem loteria” – ocenił.

Jego zdaniem przewagę zyskają ci zawodnicy, którzy w podobnych warunkach już startowali. „Bo ich organizm kiedyś przeszedł już taką próbę i koduje w pewien sposób to doświadczenie. Zawodnik, który kilka razy wystąpił w Azji może mieć minimalną przewagę nad tymi, którzy w takich warunkach jeszcze nie startowali. To trochę jak z samym maratonem. Następuje pewnego rodzaju adaptacja. Im więcej człowiek maratonów przebiegnie, tym jest łatwiej ten dystans znieść” – stwierdził.

Maraton mężczyzn zaplanowano na ostatni dzień igrzysk – 8 sierpnia. (PAP)

Udostępnij

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Kobieta po porodzie skarży się, że nie mówiono do niej „tata”. Uważa się za mężczyznę, który urodził dziecko

Żydowski Minister Ben Gwir chce zabijać 30-40 osób w Gazie co noc

EasyJet odwołał blisko 100 lotów. Strajkował personel

Niemcy dopuszczają deportacje Ukraińców w wieku poborowym

Wojna hybrydowa Rosji uderza w Łotwę. 9167 prób od stycznia

Polska ma najwięcej przeciwników akcesji Ukrainy w UE. 49 proc. na nie

Czy Putin zaatakuje Polskę? Wywiad USA ostrzega NATO przed testem

Senat USA przyjął ustawę Grahama 86 głosami do 11. Cła do 100 proc.

Inne kategorie

Czytaj także