Wokół nieporozumień

Niefortunne  powiedzenie sprzed lat, że „największe zagrożenie stanowią

nacjonalizm i fundamentalizm”, krąży wciąż w przestrzeni publicznej, choć 

z prawdą i z  rzeczywistością nie ma nic wspólnego.


W Polsce, także w sferach kościelnych, utożsamia się mylnie patriotyzm środowisk prawicowych   

z „nacjonalizmem” traktowanym jako szowinizm, podczas gdy chodzi (cytuję definicję) o „godną pochwały postawę uznającą naród za najwyższe dobro w sferze polityczno-społecznej.” A fundamentalizm? To przecież ścisłe przestrzeganie przyjętych zasad religijnych i światopoglądowych - czy może to komukolwiek szkodzić? Raczej w czasach powszechnej laicyzacji trzeba taką postawę zalecać.   

    Największym zagrożeniem dla ludzkości jest dzisiaj liberalizm, niosący ze sobą ateizm, relatywizm moralny, propagandę „równości płci”, przerywania życia poczętego, eutanazji i rozwiązłości. Na to trzeba zwrócić uwagę, a nie wprowadzać w błąd ludzi, nawiązując do niezgodnych z prawdą opinii, choćby nawet wywodzących się  od szanowanych autorytetów. Osoby tak określane 

mylą się podobnie jak my wszyscy, zwłaszcza jeżeli mówią o sprawach im obcych, a w dodatku będąc pod wpływem  otoczenia. 

    Trudno mi zrozumieć, jak hierarchia Kościoła katolickiego, instytucji o tak 

wspaniałej tradycji, mogła w znacznym stopniu ulec infiltracji ideologicznej

fałszywych „liberałów”, udających tylko wobec religii i  moralności  postawę      

„neutralną”, a w rzeczywistości zmierzających do eliminacji chrześcijańskich  wartości z życia publicznego. Podczas gdy duchowni broniący prawdy w wierze  bywają surowo traktowani i karani, księża liberalnie „postępowi” darzeni są daleko posuniętą tolerancją, przychylnością, a nawet poparciem. Współpracują z wrogami Kościoła, gorszą wiernych. I co? I nic... 

                                                           

Zbigniew Żmigrodzki 

 

 

 

 


09-05-2017 admin

Komentarze

  • Polak posługuje się ,,kodem chrześcijaństwa" jest gorącym i czynnym patriotą, broniącym swoich i innych przekonań. Broniących Dziedzictwa Narodowego. Nasi przodkowie wolność wykuwali krzyżem Jezusa Chrystusa. Żołnierze Niezłomni. czuwali przy wartościach narodowych, aby przekazać nam czystą wiarę i prawdziwą historię. Bądźmy i my czujni i trwajmy na stanowisku Polski, i Kościoła .

Dodaj komentarz

Redakcja

naszapolska@onet.pl

 

Kontakt

w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl

Krótko i na temat - Zbigniew Żmigrodzki

Siewcy niepokoju

 

Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.

 

***

Dialog, pojednanie, jedność

 

Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.

 

Polecamy

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis