Z archiwalnej strony można korzystać:
Niefortunne powiedzenie sprzed lat, że „największe zagrożenie stanowią
nacjonalizm i fundamentalizm”, krąży wciąż w przestrzeni publicznej, choć
z prawdą i z rzeczywistością nie ma nic wspólnego.
W Polsce, także w sferach kościelnych, utożsamia się mylnie patriotyzm środowisk prawicowych
z „nacjonalizmem” traktowanym jako szowinizm, podczas gdy chodzi (cytuję definicję) o „godną pochwały postawę uznającą naród za najwyższe dobro w sferze polityczno-społecznej.” A fundamentalizm? To przecież ścisłe przestrzeganie przyjętych zasad religijnych i światopoglądowych - czy może to komukolwiek szkodzić? Raczej w czasach powszechnej laicyzacji trzeba taką postawę zalecać.
Największym zagrożeniem dla ludzkości jest dzisiaj liberalizm, niosący ze sobą ateizm, relatywizm moralny, propagandę „równości płci”, przerywania życia poczętego, eutanazji i rozwiązłości. Na to trzeba zwrócić uwagę, a nie wprowadzać w błąd ludzi, nawiązując do niezgodnych z prawdą opinii, choćby nawet wywodzących się od szanowanych autorytetów. Osoby tak określane
mylą się podobnie jak my wszyscy, zwłaszcza jeżeli mówią o sprawach im obcych, a w dodatku będąc pod wpływem otoczenia.
Trudno mi zrozumieć, jak hierarchia Kościoła katolickiego, instytucji o tak
wspaniałej tradycji, mogła w znacznym stopniu ulec infiltracji ideologicznej
fałszywych „liberałów”, udających tylko wobec religii i moralności postawę
„neutralną”, a w rzeczywistości zmierzających do eliminacji chrześcijańskich wartości z życia publicznego. Podczas gdy duchowni broniący prawdy w wierze bywają surowo traktowani i karani, księża liberalnie „postępowi” darzeni są daleko posuniętą tolerancją, przychylnością, a nawet poparciem. Współpracują z wrogami Kościoła, gorszą wiernych. I co? I nic...
Zbigniew Żmigrodzki
naszapolska@onet.pl
Kontakt
w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl
Siewcy niepokoju
Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.
***
Dialog, pojednanie, jedność
Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.
Dodaj komentarz