Żmigrodzki: Proceder wyłudzania

3 min. czytania

Zbigniew Żmigrodzki

18 maja 2013 r.

3 min. czytania

Zbigniew Żmigrodzki

18 maja 2013 r.

Komentarz Redakcji „Naszej Polski”

Zbigniew Żmigrodzki w felietonie z 18 maja 2013 r. bierze na warsztat proceder wyłudzania pieniędzy przez polskie fundacje – organizacje pożytku publicznego, które w wielu wypadkach zamiast wspierać szpitale, zakłady opieki i chore dzieci, żyją z gromadzonych dotacji państwowych, publicznych zbiórek i procentów z podatków. Autor bez ogródek wskazuje na „Przystanki” Jerzego Owsiaka i zadaje pytanie, czy ktokolwiek ośmielił się dobrze przyjrzeć tej „ideologicznej w istocie” instytucji. Krytycznie ocenia brak kontroli – części fundacji nie składa sprawozdań w terminie lub nie składa w ogóle – oraz wskazuje na wybiórcze zainteresowanie mediów tematem akurat w przededniu odpisywania 1 procenta podatku. To celne pytanie o transparentność sektora NGO w Polsce.

Zapraszamy do przeczytania podobnego artykułu: Od 206 tys. zł za spacery dendrologiczne po KPO dla kultury. Wokół minister Cienkowskiej znów gorąco

Współczesne państwa cierpią na ustawiczny brak pieniędzy: nie ma ich w dostatecznej ilości na zdrowie, kulturę, naukę, oświatę, opiekę społeczną, wojsko i policję. Główną tego przyczyną są nadmierne wydatki na administrację, spłatę długów zagranicznych oraz obciążenia z tytułu składek na światowe związki w rodzaju Unii Europejskiej. Jednak głównym powodem jest fakt, że niemal każdy posiadacz większego czy mniejszego stanowiska czerpie bez skrupułów dla siebie korzyści: kosztowne podróże, luksusowe przyjęcia, niebotycznie wysokie pensje, obdarzanie się gigantycznymi premiami i nagrodami. Ale to jeszcze nie wszystko. W Polsce powstała ogromna liczba przedsiębiorstw zwących się fundacjami. Zakładają je z reguły osoby politycznie oraz ideologicznie uprzywilejowane, najczęściej pod pretekstem prowadzenia działań dobroczynnych: wspierania szpitali, zakładów opieki, chorych dzieci. Nie wszystkie wszak z tych instytucji są rzeczywiście bezinteresowne. Z pieniędzy gromadzonych poprzez państwowe dotacje i publiczne zbiórki oraz procenty z podatków, żyją – i to nieźle – zarządy fundacji, często ich właściciele z rodzinami. Bywa, że znaczna część wpływów przeznaczana jest na imprezy o charakterze zgoła odmiennym, jak “Przystanki” Jerzego Owsiaka, a także na akcje propagujące wpłacanie sum dla fundacji. Próbuje się stawiać nam za przykład uczciwość głosiciela hasła “Róbta, co chceta”, ale czy ktokolwiek ośmielił się tej ideologicznej w istocie instytucji dobrze przyjrzeć? Nasze fundacje, tak jak wszelkie “organizacje pożytku publicznego”, funkcjonują w znacznej mierze poza kontrolą: część z nich nie składa w terminie, a może w ogóle, sprawozdań. Niektóre są jeszcze dotowane przez państwo. Każdy chciałby sobie taką zyskowną instytucję założyć, umieścić w zarządzie żonę, a w biurze córkę. I zbierać, zbierać upragnioną kasę… Jednak nie wszyscy mają takie szanse. Kiedyś funkcjonował w obiegu społecznym taki dowcip: ktoś oburzał się, że właściciel kiosku z piwem zarabia dużo więcej niż profesor uniwersytetu. Na to padła odpowiedź: tak, ale niech pan spróbuje dostać się do takiego kiosku. Dużo trudniej niż na uniwersytet… Sądzę, że uruchomić takie niewysychające źródełko i uzyskać zezwolenie na publiczne zbiórki nie jest łatwo. Zakładam, iż powyższe uwagi nie dotyczą większości wspomnianych placówek, które rzeczywiście działają dla publicznego dobra. Warto jednak zapytać: czemu dopiero teraz jakaś nieznana ręka podrzuciła mediom temat “fundacje”? Dlaczego przez tyle lat to środowisko obywało się bez skutecznego nadzoru? I akurat w przededniu odpisywania fundacjom jednego procenta podatku? Czyżby po to, aby ludzi odwieść od tej czynności, żeby pieniądze zostały w państwowej kasie? Wyłudzanie pieniędzy z budżetu i skąd tylko się da, ma zresztą miejsce na szeroką skalę w znacznie większym stopniu niż w nieuczciwych fundacjach. Państwo zmniejsza środki niezbędne do sprawnego działania różnych społecznych świadczeń, bo potrzebuje finansów na cele rządzącej partii. Dotuje się wysoko mniejszość niemiecką, a także wspiera liberalno-lewicowe organizacje i wydawnictwa oraz imprezy kulturalne, często na to niezasługujące. Różne koszty, m.in. utrzymania szkół i bibliotek, przerzuca się na samorządy, które nie mogą sobie z wydatkami poradzić i ograniczają nakłady na ważne społecznie potrzeby. Zbigniew Żmigrodzki

Napisane przez

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Byłem pod Trybunałem Konstytucyjnym. Tego rządzący nie chcą zobaczyć

Żelazna Dama polskiej polityki

Rozwój Plus pod progiem. Ile mandatów prawica traci przez rozłam w PiS

Bolek bez długopisu. Jak prokuratura obroniła Wałęsę, robiąc z niego człowieka, który nie pisał

Amerykanie zostają na dłużej. Co Polska oddaje w zamian

Rażące błędy, podejrzenie o plagiat i „przypisy z przyszłości”. Ekspert miażdży doktorat Jakuba Wiecha

Pokój uśpił czujność. Polska płaci dziś cenę wieloletnich zaniedbań w obronności

Czy Europa popełnia samobójstwo po raz drugi? Felieton z 2015 roku, który sprawdził czas

Inne kategorie

Czytaj także