Za kulisami “Dwójki”

6 min. czytania

Redakcja

14 listopada 2011 r.

6 min. czytania

Redakcja

14 listopada 2011 r.

Z prof. Andrzejem Pepłońskim, autorem ksiażki “Wojna o tajemnice. W tajnej
służbie II Rzeczpospolitej 1918-44” rozmawia Tomasz Zb. Zapert

– Twierdzi Pan, że wywiad II RP funkcjonował w specyficznych warunkach – brak
było doświadczonych ludzi i szczupły budżet – lecz mimo to, wydatnie przyczynił
się do zwycięstwa w wojnie z bolszewikami…

– Gdyby nie wcześniejsze utworzenie Polskiej Organizacji Wojskowej a szczególnie
jej struktur na Ukrainie, Białorusi i w głębi Rosji oraz zdobyte podczas I wojny
światowej doświadczenie konspiracyjne i wywiadowcze – utworzenie skutecznego
wywiadu podczas wojny z bolszewikami byłoby niemożliwe. Wprawdzie te
konspiracyjne struktury były paraliżowane przez rewolucyjny kontrwywiad, ale
wielu członków POW unikało aresztowań rozszerzało kontakty nie wiedząc, że będą
one wkrótce potrzebne odrodzonej Ojczyźnie. Wywiad POW ( Komendy Naczelnej III w
Kjowie) funkcjonował w specyficznych warunkach ponieważ często brak było
pieniędzy nawet na skromną wegetację. Poruszanie się w terenie utrudniały częste
kontrole i rewizje organizowane przez bolszewików. Wielu członków organizacji
zostało przez nich rozstrzelanych. Jedynym sposobem przesyłania meldunków do
Warszawy było wysyłanie kurierów przedzierających się przez pilnie strzeżoną
linię frontu. Ale dostarczane przez nich informacje, nawet jeśli były spóźnione,
miały ogromne znaczenie ponieważ były prawdziwe i mogły służyć do weryfikacji z
innymi danymi.

– Czy i na ile było infiltrowane MSZ za kadencji płk Józefa Becka przez
agenturę sowiecką?

Pełna odpowiedź na to pytanie znajduje się w archiwach rosyjskich, które są
aktualnie niedostępne. Jednak na podstawie pewnych poszlak i informacji jakimi
dysponował Oddział II można stwierdzić, że personel kilku placówek
dyplomatycznych RP mógł utrzymywać kontakty z wywiadem wschodniego sąsiada.
Klasycznym przykładem może być afera w polskim poselstwie w Bukareszcie
ujawniona w połowie 1931 r. Stwierdzono,że kilku urzędników utrzymywało kontakty
z agenturą OGPU za pośrednictwem Towarzystwa Akcyjnego ” Romana Africano”.
Głównymi postaciami tej afery byli- wicekonsul Jarosław Łuba i jego żona Zofia.
Wobec personelu polskich placówek w ZSRR stosowano różne metody szantażu i próby
werbunku zgłaszane przez poszczególne osoby nie można jednak wykluczyć
przypadków zdrady. Najpoważniejsze podejrzenia wysuwane są przez historyków
rosyjskich wobec mjr Tadusza Kobylańskiego, który miał być rzekomo zwerbowany
gdy pełnił funkcję attache wojskowego w Moskwie. W połowie lat trzydziestych
objął odpowiedzialne stanowisko naczelnika Wydziału Wschodniego i wicedyrektora
Departamentu Politycznego MSZ. Analiza raportów mjr Kobylańskiego z lat
1925-1928, gdy pracował w Moskwie nie wskazuje aby starał się dezinformować
swych przełożonych w Warszawie. Należy brać pod uwagę również taką
ewentualność,że wywiad sowiecki wykorzystał jego słabości i dokonał werbunku ale
mjr. Kobylański zameldował o tym wcześniej Oddziałowi II i na polecenie centrali
prowadził grę z wywiadem sowieckim. Takie przypadki zdarzały się o czym świadczą
zachowane dokumenty naszego wywiadu.

Sprawdź także: Stanisław Sojczyński „Warszyc” – twórca KWP, Żołnierz Wyklęty

– “W międzywojniu i na obczyźnie – podczas II wojny światowej – nasz wywiad nie
był oceniany obiektywnie”. Z jakich względów?

– W okresie międzywojennym wywiad był angażowany do przeciwdziałania zagrożeniom
politycznym pochodzącym z zewnątrz, głównie ze strony ZSRR i Niemiec. Sowieckie
służy specjalne starały się przenikać nie tylko w szeregi wojska, lecz także do
różnych środowisk i ugrupowań starając się pozyskiwać zwolenników dla
komunistycznych idei lub wywoływać destrukcję i niechęć do ówczesnych władz.
Jednym z głównych celów działalności kontrwywiadu wojskowego i cywilnych organów
bezpieczeństwa było ujawnianie wpływów komunistycznych nawet w łonie legalnych
ugrupowań. Dlatego każda interwencja mająca na celu ograniczenie akcji
komunistycznych lub antypaństwowych wywoływała sprzeciw ze strony opozycji i
niekorzystne dla władz komentarze. Trudna sytuacja gospodarcza w latach
trzydziestych sprzyjała podsycaniu negatywnych nastrojów, eskalacji
demonstracji, radykalizacji haseł oraz zmuszała aparat państwowy do
zdecydowanego przeciwdziałania. Użycie policji kojarzono z akcją aparatu
bezpieczeństwa lub rzekomo wszechobecnej “dwójki” czyli Oddziału II. Taki
scenariusz był korzystny zwłaszcza dla wschodniego sąsiada.

W międzywojniu Oddział II rzeczywiście czasami zbyt głęboko penetrował życie
społeczne w Polsce. Poza względami merytorycznie uzasadnionymi nie brak było
nadgorliwości na rzecz obozu rządzącego. Stąd mogła brać się niechęć do tajnych
służb. Ale nie była ona powszechna, ponieważ wywiad uzyskiwał pomoc ze strony
wielu obywateli reprezentujących różne środowiska.

Po klęsce wrześniowej nastąpił atak na Oddział II kojarzony z obozem sanacyjnym.
Było to wygodne rozwiązanie dla tych, którzy bezpośrednio bądź pośrednio
odpowiadali za wynik wojny obronnej. Oskarżanie wywiadu za brak rozpoznania
zagrożenia ze strony Niemiec a także ZSRR było wówczas przekonujące. Odsuwało na
dalszy plan konieczność rozliczenia ekip sprawujących władzę zwłaszcza w
ostatnich latach pokoju. W konsekwencji wielu wybitnych specjalistów Oddziału II
zostało odsuniętych od prac wywiadowczych, poddani zostali inwigilacji i
poważnym oskarżeniom.

Zapraszamy do przeczytania podobnego artykułu: Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko” – biografia legendarnego dowódcy 5. Brygady Wileńskiej AK

– Kto był odpowiedzialny za pozostawienie we Wrześniu 1939 r. akt II Oddziału,
którymi podzielili się nasi najeźdźcy?

– Wiele osób za to odpowiada. Przede wszystkim kierownictwo Archiwum Wojskowego,
Szef Oddziału II Sztab Głównego WP, szef Sztabu Głównego a także Naczelny Wódz.
Wszyscy oni wiedzieli jak ważne informacje zawierają archiwa wywiadu. Były tam
nie tylko akta personelu Oddziału II, agentów czynnych i wyeliminowanych, ale
także dane personalne osób zaangażowanych do przygotowywanej przez wiele lat
tzw. dywersji za frontowej, dane wywiadowczej sieci wojennej, szyfry, dane o
metodach pracy wywiadowczej, dotyczące tzw. akcji “Wózek” i tysiące informacji,
dokumentów i opracowań analitycznych umożliwiających odtworzenie wywiadowi
niemieckiemu całokształtu działalności Oddziału II w kierunku zachodnim i
wschodnim.

– Czym tłumaczy Pan nieodpowiedzialne i pochopne działania rządu Władysława
Sikorskiego, polegające na izolowaniu niektórych sanacyjnych oficerów w obozach
odosobnienia?

– Krytyka sanacyjnego aparatu bezpieczeństwa i wywiadu podgrzewała atmosferę
potępienia dla rządów przedwrześniowych. Wywiad był łatwym do zrozumienia
symbolem klęski. Większość społeczeństwa była przekonana, że polskie władze
zostały zaskoczone wybuchem wojny. Prawdopodobnie sam Sikorski również był
przekonany o winie Oddziału II. Izolując sanacyjnych oficerów kanalizował
nastroje panujące w Polskich Siłach Zbrojnych i wśród społeczeństwa w kraju.
Jego rząd, nieobciążony niedawną klęską, mógł lansować nową linię polityczną a w
przyszłości liczyć na powrót do kraju w celu przejęcia władzy.

Przeczytaj również: Wyciek danych żołnierzy z Zegrza. PESEL-e 392 wojskowych na ogólnodostępnym dysku

– Dlaczego osiągnięcia polskich wywiadowców podczas II wojny światowej, nie
zostały w pełni wykorzystane przez aliantów, zaś po roku 1945 celowo je
pomniejszano, a nawet usiłowano o nich zapomnieć?

– Sukcesy polskiego wywiadu były wykorzystywane przez sztaby aliantów, tylko
pomijano je w ostatecznych ocenach. Tak było w przypadku operacji “Torch” w
Afryce Północnej w 1943 roku a nawet podczas lądowania w Normandii. Jednak
największe sukcesy odnosił nasz wywiad rozpoznając przygotowania do ataku wojsk
niemieckich na ZSRR, a następnie informując sojuszników o sytuacji na froncie
wschodnim i potencjale wojennym Rzeszy. Wywiad AK doskonale wywiązywał się ze
swoich zadań a sojusznicy na pewno nie byliby w stanie uruchomić tak sprawnego
rozpoznania. Pomniejszanie znacznych zasług naszego wywiadu pozwoliło
sojusznikom osłabić rolę polskiego rządu emigracyjnego w tworzeniu powojennego
ładu w Europie.

Po wojnie dla propagandy PRL było korzystne wskazywanie wywiadu sanacyjnego jako
rzekomego sprawcy klęski wrześniowej. W ten sposób zamierzano odwracać uwagę od
agresji sowieckiej 17 września a ponadto deprecjonować wywiad za przedwojenną
walkę z ruchem komunistycznym.

Wywiad ukazał się w tygodniku „Nasza Polska” z 21 czerwca 2011 r.

Napisane przez

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Warszawskie autobusy pojechały na Ukrainę. Zielone światło dał Trzaskowski

„Brońmy Marlenkę!” Pod ratuszem płacz nad dziczką, przy Wiejskiej abortomat. Pytamy, czy pani protestuje też w obronie zabijanych dzieci?

Centralny Port Komunikacyjny w 2032 r.? Najwięcej wątpliwości budzi kolej

Szczecin: Policjanci z zarzutami. Mieli dokonać samosądu na gwałcicielu dziecka

Natan Sieroń. Kim był 29-letni policjant z Bolesławca, który zginął na służbie?

Waloryzacja emerytur w 2027 roku. Zobacz tabelę wyliczeń Twojego świadczenia po podwyżce

Abortomat naprzeciwko Sejmu. Aktywistki chcą „zhakować” Kodeks karny

Żółto-niebieskie miejsca pod szkołami. Ukłon w stronę Ukrainy? Wyjaśniamy

Inne kategorie

Czytaj także