MON szykuje ustawę na „czas przedwojenny”. Tusk straszy od roku, a projektu nie widać

4 min. czytania

Filip Dzięciołowski

02 października 2026 r.

ustawa o gotowości obronnej

4 min. czytania

Filip Dzięciołowski

02 października 2026 r.

Ministerstwo Obrony Narodowej pracuje nad ustawą o pełnej gotowości państwa na wypadek wojny. Ma ona pozwolić wojsku i administracji działać wcześniej, zanim formalnie zostanie ogłoszony stan wojenny. Donald Tusk od ponad roku mówi o „czasach przedwojennych”, natomiast projekt wciąż nie wyszedł z ministerstwa. Nie wiadomo też, kiedy trafi do Sejmu.

Co MON szykuje w nowej ustawie?

O projekcie napisała w piątek „Rzeczpospolita”. Wydział medialny MON potwierdził, że prace nad ustawą trwają. Jeszcze niedawno w nazwie dokumentu była mowa o „gotowości obronnej Państwa do wojny”. Teraz media piszą o ustawie o gotowości obronnej państwa albo o pełnej gotowości na wypadek wojny.

Resort wskazuje, że priorytetem jest wzmocnienie zdolności obronnych Polski, usprawnienie współdziałania wojska ze służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo wewnętrzne oraz dostosowanie prawa do zagrożeń hybrydowych, cybernetycznych i dezinformacyjnych.

Projekt nie został jednak opublikowany do publicznego wglądu. Jak wynika z ustaleń „Rz” oraz odpowiedzi MON, ustawa ma m.in.:

  • skupić w jednym miejscu przepisy, które dziś są rozrzucone w kilku rozporządzeniach rządu wydanych po uchwaleniu ustawy o obronie Ojczyzny w 2022 roku,
  • umożliwić wcześniejszy przerzut wojsk, w tym też sojuszniczych, i przygotowanie pod niego infrastruktury,
  • powiązać Plan Reagowania Obronnego RP z sojuszniczym NATO Response System,
  • rozszerzyć krąg instytucji w systemie stałych dyżurów i kierowania obroną państwa,
  • uregulować pracę cywilów na stanowiskach kierowania, z ograniczoną możliwością powrotu do domu,
  • zmienić planowanie operacyjne w części pozamilitarnej, a także zasady szkoleń, kursów obronnych i ćwiczeń,
  • doprecyzować zadania administracji, także samorządowej, w stanie stałej i pełnej gotowości obronnej.

Po co rządowi ustawa na „czas przedwojenny”?

Redakcja „Rz” napisała, że nowe prawo miałoby wypełnić lukę między czasem pokoju a formalnym stanem wojennym. Chodzi o to, by administracja i wojsko mogły działać, zanim jeszcze prezydent ogłosi stan wojenny. Osoba z otoczenia głowy państwa powiedziała gazecie, że jest to przygotowanie państwa na „czas przedwojenny”, o którym mówił premier.

Donald Tusk użył tego określenia już 30 lipca 2025 roku w rozmowie z TVN24. Mówił wtedy, że obecnie żyjemy „w czasach przedwojennych”, a „na naszych oczach rodzi się” globalny konflikt. W podobnym tonie na temat dywersji oraz cyberataków w Polsce mówił w rozmowie z „Rz” szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła. Jego zdaniem przeciwnik rozpoczął już okres przygotowań do wojny, a to, co obserwujemy, to „stan przedwojenny”.

Już w lipcu 2026 roku doradca szefa MON Maciej Samsonowicz mówił serwisowi Defence24 o projekcie, w którym pojawia się „stan pełnej gotowości państwa do wojny”. Wskazywał wtedy na m.in. przygotowanie dróg, kolei, portów, lotnisk i baz paliw pod przyjęcie wojsk NATO oraz skrócenie procedur inwestycyjnych. Nie wiadomo jeszcze, czy ten pakiet dotyczący infrastruktury znajdzie się w tym samym projekcie, czy może w osobnej ustawie.

Czym ta ustawa różni się od stanu wojennego i mobilizacji?

Stan wojenny to konstytucyjny stan nadzwyczajny. Wprowadza go prezydent na wniosek rządu w razie wystąpienia zewnętrznego zagrożenia, zbrojnej napaści lub gdy wymagają tego zobowiązania sojusznicze. Taki stan może również ograniczyć niektóre prawa obywateli.

Natomiast stan pełnej gotowości obronnej istnieje już dziś. Rozporządzenie Rady Ministrów z 18 marca 2025 roku zastąpiło dawne trzy stany gotowości dwoma: stałą gotowość na czas pokoju i pełną gotowość na czas zagrożenia lub wojny. Sama pełna gotowość nie jest jeszcze stanem wojennym, ale ma na celu m.in. przeprowadzenie mobilizacji i wzmocnienia systemu obronnego.

Mobilizację ogłasza z kolei prezydent w razie bezpośredniego zagrożenia zewnętrznego. „Rz” zwraca uwagę, że część rezerwistów z tzw. czerwoną kartą w takim wypadku ma zaledwie 6 godzin na stawienie się w jednostce. Co istotne, wynika to z obowiązującego już prawa, a nie zapisów nowej ustawy.

MON twierdzi, że nowa ustawa ma uporządkować przygotowania i kierowanie obroną przed formalnym ogłoszeniem stanu wojennego. Dopóki projekt nie zostanie opublikowany, to tak naprawdę nie wiadomo, czy rząd chce stworzyć nowy stan prawny, czy może tylko sprawniej korzystać z tych rozwiązań, które już istnieją.

Kiedy ustawa trafi do Sejmu?

Projekt jest na etapie uzgodnień wewnątrz resortu co najmniej od lipca. Prace potwierdził wiceszef MON Cezary Tomczyk. Na przesłanie dokumentu wciąż czeka Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Warto zaznaczyć, że to jest inny projekt niż propozycja BBN z 2023 roku, która została przygotowana jeszcze za czasów Jacka Siewiery. Tamta dotyczyła planowania operacyjnego w wojsku i dowodzenia, natomiast ta ma na celu skupienie się na przygotowaniach pozamilitarnych i zadaniach samorządów.

Trudno nie zauważyć jednak pewnego rozdźwięku między samymi słowami a czynami. Premier od ponad roku przekonuje, że żyjemy w czasach przedwojennych. Jest październik 2026 roku, a ustawa na ten czas nadal nie wyszła nawet z ministerstwa. Z roboczego tytułu projektu zniknęło nawet słowo „wojna”, a ostatecznej nazwy ustawy wciąż nie ma.

MON to zresztą niejedyny resort, który szykuje państwo na kryzys. MSWiA opublikowało niedawno instrukcję na wypadek ataku z powietrza, a w RCB powstaje krajowy plan ewakuacji.

Źródła: „Rzeczpospolita”, RMF24, Onet, Polsat News, Interia, Niezalezna.pl, „Do Rzeczy”, Dziennik.pl, Defence24, TVN24, Kancelaria Premiera. Opracowanie: Nasza Polska.

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij
Najnowsze

Nawrocki podpisał ustawę paliwową i kieruje ją do TK. „To rząd ponosi pełną odpowiedzialność”

Raport CIA, którego nie było. Siemoniak: „Premier Tusk tak nie mówił”

Marcin Romanowski z listem żelaznym. Prokuratura: „Nie możemy mu zaufać”

„Mam to w d***” – Ewa Zajączkowska-Hernik o „osiągnięciach” rządu Tuska

Trump dziękuje Polonii, chwali Nawrockiego i zapowiada powstrzymanie „szaleńców”

Referendum w sprawie odwołania Trzaskowskiego nie będzie. Zabrakło ok. 21 tys. podpisów

Zaproszenie na szczyt G20 oznaczać będzie zachętę dla Putina do kontynuowania wojny

Czy partia Brauna zostanie zdelegalizowana? W sprawie toczy się poważny spór

Inne kategorie

Czytaj także