USA/ Para LGBT wykorzystywała seksualnie swoich adoptowanych synów

5 min. czytania

Redakcja

23 stycznia 2023 r.

Pusta dziecięca sypialnia z porzuconymi zabawkami, smutna atmosfera, naturalne światło dzienne

5 min. czytania

Redakcja

23 stycznia 2023 r.

Sprawa, która w styczniu 2023 roku wstrząsnęła amerykańską opinią publiczną – i przez zachodnie media była opisywana początkowo wyjątkowo wstrzemięźliwie – dotyczy ofiar najbardziej bezbronnych, jakie sobie można wyobrazić: dzieci adoptowanych, oddanych pod opiekę pary, która okazała się ich oprawcą. Tekst poniżej dotyka tej sprawy z perspektywy polskiego czytelnika konserwatywnego – i pyta o szersze tło: o procedury adopcyjne, o nadzór, o sygnały ostrzegawcze, o role aktywizmu ideologicznego w omijaniu standardów ochrony dziecka. Sprawa nie jest jednostkowa – jest punktowym sygnałem szerszej dyskusji, która od lat narasta w Stanach Zjednoczonych.

Kilkumiesięczne śledztwo portalu Townhall ujawniło tragiczne szczegóły dotyczące zamożnej amerykańskiej pary aktywistów LGBTQ oskarżonej o wykorzystywanie seksualne swoich adoptowanych synów – obecnie w wieku 9 i 11 lat – oraz dystrybucję „domowej” pornografii dziecięcej, a także stręczenie synów innym pedofilom.

Przybrani ojcowie, 33-letni pracownik rządowy William Dale Zulock Jr. i 35-letni bankier Zachary „Zack” Jacoby Zulock – który wcześniej już został oskarżony o zgwałcenie dziecka – z Oksfordu w stanie Georgia zostali oskarżeni o kazirodztwo, sodomię, pedofilię, molestowanie dzieci, przestępstwa wykorzystywania seksualnego dzieci i prostytucji nieletnich.

Wszystkie nasze artykuły z działu Świat…

Mężczyzną grozi po ponad dziewięć wyroków dożywocia. Nie przyznali się do winy.

Według aktu oskarżenia adopcyjni ojcowie mieli uprawiać seks oralny z obu chłopcami i analnie ich gwałcili. Akta sądowe wskazują, że wykorzystywanie seksualne dzieci sięga już końca 2019 r. i nasila się w styczniu 2021 r., marcu 2021 r. i grudniu 2021 r.

Akt oskarżenia mówi, że Zulock nakłaniał dwóch innych mężczyzn, za pomocą popularnych platform mediów społecznościowych, do „popełnienia aktu prostytucji” ze swoim dzieckiem, które doznało obrażeń fizycznych w wyniku brutalnego gwałtu.

Najczęściej zadawane pytania o adopcję, ochronę dzieci i procedury kontroli

Jak wygląda procedura adopcyjna w USA?

Procedury adopcyjne w Stanach Zjednoczonych są regulowane przede wszystkim na poziomie stanowym – federalne ustawodawstwo wyznacza ramy minimalne, ale faktyczne wymagania, oceny i sposób działania agencji adopcyjnych są bardzo różne w poszczególnych stanach. Standardowo proces obejmuje wywiad środowiskowy, ocenę warunków mieszkaniowych, sprawdzenie karalności, wywiady psychologiczne, szkolenia, okres próbny. W większości stanów obowiązuje też wymóg okresowych kontroli po adopcji – przeprowadzanych zwykle przez pracownika socjalnego z lokalnej agencji. Krytycy systemu wskazują, że jakość tych kontroli jest bardzo nierównomierna, a ich częstotliwość niejednokrotnie spada do minimum w zależności od obciążenia konkretnego biura.

Czy procedury w stosunku do par jednopłciowych są łagodniejsze?

Wokół tego pytania toczy się publiczna debata, podzielona na ostre obozy. Strona zwolenników jednakowego traktowania par adopcyjnych argumentuje, że procedury formalne są identyczne dla wszystkich kandydatów. Strona krytyczna – coraz głośniej obecna również w mediach głównego nurtu – wskazuje, że w praktyce, ze względu na klimat polityczny i obawę agencji przed zarzutami dyskryminacji, oceny w przypadku par LGBT mogą bywać mniej rygorystyczne, a sygnały ostrzegawcze mogą być rzadziej zgłaszane. Jest to obserwacja z natury rzeczy trudna do udowodnienia statystycznie – bo wymagałaby porównania jakości procedur między grupami kandydatów, a takich danych systematycznie się nie zbiera.

Jaką rolę odgrywają agencje adopcyjne?

W USA działa kilkaset prywatnych agencji adopcyjnych, część o profilu religijnym (katolickie, ewangelikalne, żydowskie), część świeckim, część wprost o profilu progresywnym/aktywistycznym. Od kilkunastu lat trwa proces, w którym agencje religijne – w tym katolickie organizacje charytatywne – wycofują się z usług adopcyjnych w kolejnych stanach, ponieważ stanowe ustawy antydyskryminacyjne nakładają na nie obowiązek pośredniczenia w adopcji dla wszystkich par, w tym jednopłciowych. Część agencji uznała, że to wymóg sprzeczny z ich nauczaniem, i zamknęła działalność. W konsekwencji rynek przejęły agencje o innym profilu – co dla zwolenników tradycyjnego modelu adopcji jest istotnym czynnikiem politycznym.

Co o tej sprawie mówią amerykańskie organizacje ochrony dzieci?

Mainstreamowe amerykańskie organizacje ochrony dzieci – takie jak Children’s Bureau czy National Center for Missing & Exploited Children – koncentrują się przede wszystkim na ogólnej skali zjawiska przestępstw wobec dzieci, nie różnicując komunikatów według profilu sprawców. W sferze publicznej toczy się jednak osobny spór: organizacje konserwatywne i część niezależnych dziennikarzy wskazują na konkretne przypadki, w których system zawiódł, i pytają o jakość procedur. Z drugiej strony – duże media głównego nurtu są zwykle ostrożne w nagłaśnianiu przypadków, w których sprawcami są pary jednopłciowe, obawiając się instrumentalizacji takich historii. Ta asymetria w komunikacji medialnej jest jednym z elementów, które powodują, że temat trudno odczytuje się ze sfery emocjonalnej do sfery merytorycznej.

Jakie wnioski systemowe powinny płynąć z takich spraw?

Niezależnie od profilu światopoglądowego, kilka wniosków wydaje się trudne do podważenia. Pierwszy: kontrole po adopcji nie powinny być formalnością – powinny być przeprowadzane w warunkach pozwalających na rzeczywiste rozpoznanie sytuacji dziecka, w tym rozmowy z dzieckiem osobno, z dala od adopcyjnych rodziców. Drugi: agencje adopcyjne powinny być audytowane na poziomie stanowym, bez przerw, bez wyjątków dla agencji o określonym profilu ideologicznym. Trzeci: system rejestracji sygnałów ostrzegawczych powinien być centralizowany – tak, by nawet niewielkie sygnały z różnych źródeł mogły być sumowane. I czwarty: priorytetem każdej decyzji adopcyjnej musi być dobro dziecka – nie dobro ideologicznego sygnału, który dana decyzja może wysyłać. Każde z tych zasad jest dziś przedmiotem osobnego sporu w USA – ale w sprawach, w których w grę wchodzi krzywda najmniejszych, spór musi mieć granicę.

Sygnał, którego nie można zignorować

Sprawa opisana w naszej publikacji jest jedną z tych, które trudno przejść obok obojętnie. Jest jednocześnie sprawą wykraczającą poza swoją jednostkową naturę – bo nawiązuje do procesów społecznych, ideologicznych i instytucjonalnych, które od lat toczą się w świecie zachodnim i które z czasem dotrą również do Polski. Polski czytelnik konserwatywny ma tu kilka powodów, by się zatrzymać: pamięć o roli rodziny w polskiej tożsamości, świadomość, jak procedury adopcyjne kształtują przyszłość konkretnego dziecka, oraz refleksję nad tym, jak medialne narracje mogą kryć więcej niż pokazują. Tekst, który publikujemy poniżej, jest jednym z głosów w tej szerszej dyskusji – i wart jest spokojnego, uważnego przeczytania, niezależnie od tego, jakie stanowisko się przyjmuje.

 

Udostępnij

Cykl

Osoby

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Przekażemy Ukrainie sprzęt o wartości 50 mln euro. Jest decyzja rządu

Granaty, haracze, nastoletni zabójcy. Turecka mafia Gen Z w Niemczech

Żydowski Minister Ben-Gvir ogłosił plan wyjazdu 1,86 mln Palestyńczyków ze Strefy Gazy

Kanclerz Austrii: większość uczniów w wiedeńskich szkołach to muzułmanie

Detonacja ładunku wybuchowego przy elektrowni pod polską granicą

Chersoń: „Wyjedźcie!”. Dramatyczny apel przed zimą, Rosja zniszczyła elektrociepłownię

Trump zmienił nazwę jeziora Ontario na Lake America. Kanada ostro odpowiada

Zmarł król Norwegii Harald V, miał 89 lat

Inne kategorie

Czytaj także