Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że lewicowi specjaliści z zakresu wdrażania
ogólnoświatowej destrukcji są mistrzami w wprowadzaniu w obieg zmienionego
znaczenia pojęć, które jeszcze niedawno były czytelne i jednoznaczne, a teraz
już tak nie jest.
Tak stało się w przypadku określeń: „tolerancja”, „demokracja”, „faszyzm”,
„nacjonalizm”, „antysemityzm”, „liberalizm” i wielu innych. Wrzucili nam owi
destruktorzy również wiele nowych pojęć typu: „mowa nienawiści”,
„homofobia”, „populizm”, „poprawność polityczna” których pojemności znaczeniowej
nikt nie jest w stanie określić (i właśnie o to chodzi, bo przy pomocy tych
pojęć – etykietek, praktycznie każdego niewygodnego człowieka, nieakceptowaną
organizację, czasami cały naród, można stygmatyzować, a następnie metodycznie
niszczyć).
Pojawiły się ostatnio w przestrzeni publicznej określenia, które na dobre w niej
się rozgościły. One, w przeciwieństwie do wymienionych powyżej, bardzo
konkretnie coś znaczą. Jednak w ich przypadku chodzi o to byśmy nie do końca
poznali jaka treść za nimi się kryje. Brzmiąc obco wydają się bardzo
wyrafinowane i „mądre”, a posługującego się nimi delikwenta nobilitują z marszu
do „wyższych sfer”. To takie pojęcia jak np. ”think-tanki”, „lobbing”,
organizacje „non profit”, „public relations (PR)”, „fake news”. Spróbujmy
niektórym z nich wbrew oficjalnie obowiązującym mało czytelnym definicjom –
nadać prawdziwe znaczenie.
Zacznijmy od pojęcia think tanki. Według oficjalnej definicji to organizacje
zajmujący się badaniami i analizami dotyczącymi spraw publicznych. Zajmują się
one również orędownictwem na rzecz wybranej ideologii albo sprawy. Jednak tak
naprawdę te organizacje skupiają się przede wszystkim na ocenie funkcjonowania
określonego odcinka życia społecznego w powiązaniu z sektorem
gospodarczo-finansowym (a często związanym z nim strukturami politycznymi). W
związku z tym, iż w obecnej dobie mamy do czynienia z wielkimi organizmami
gospodarczymi o charakterze często ponadnarodowym, operującymi ogromnymi
funduszami (niejednokrotnie przewyższającymi swą wielkością budżety wielu
państw) istnieje niebezpieczeństwo, że każdy nierozważny biznesowy ruch z ich
strony – nawet bardzo drobny – generować może ogromne dla nich straty. By tego
uniknąć te byty gospodarczo-finansowe zatrudniają instytucje – think tanki,
których celem jest minimalizowanie tego ryzyka. Mają one za zadanie badać rynki,
nastroje społeczne, ustawodawstwo danego kraju i wszystko to, co potencjalnie
może przynieść takiej np. korporacji straty. Mówiąc wprost think tanki mają na
celu chronić interes finansjery, korporacji, handlowców, producentów i ugrupowań
politycznych je wspierających, kosztem interesu społecznego.
Kolejne pojęcie – public relations (PR) to w skrócie kształtowanie stosunków
publicznie działającego podmiotu z jego otoczeniem. Celem działań public
relations jest dbałość o dobry wizerunek, akceptację i życzliwość wobec działań
danej osoby np. polityka lub organizacji. Inaczej ujmując „problem” – PR to
kreowanie takiego przekazu dotyczący danego podmiotu gospodarczego, polityka,
organizacji społecznej czy politycznej, czasami całego państwa by społeczeństwo
miało lepsze mniemanie o tych bytach niż one w rzeczywistości na to zasługują.
Organizacje „non profit” to pokrótce organizacje nie mające powiązań z władzą
publiczną (poza-rządowe). Prowadzą działalność non profit, czyli nie dla zysku a
na rzecz ludzi, natury, zwierząt itd. W praktyce jednak organizacje te borykają
się z pozyskaniem funduszy na swoją działalność. Muszą zabiegać o sponsorów, co
czyni ich niezależność mocno dyskusyjną. Najbardziej zagrożone są organizacje
zajmujące się ochroną zasobów naturalnych (ochroną środowiska, siedlisk
zwierząt), ponieważ działają na styku interes społeczny – interes wielkiego
przemysłu i finansjery (kredytowanie przedsięwzięć gospodarczych). Wielkie
organizmy gospodarcze, typu korporacje, które bezpardonowo eksploatują zasoby
naszej planety tym samym przyczyniając się do jej degradacji, hojnie sponsorują
te organizacje, tym samym skutecznie je ubezwłasnowolniając. Skutkiem tego
procederu jest pozorowanie akcji ochrony środowiska lub ochrony konkretnych
gatunków, które mają uśpić czujność opinii publicznej i czynić wrażenie, że coś
się dzieje w „temacie”. Po prostu, działalność tych „ekologicznych” organizacji
ma nie wchodzić w kolizję z interesem wielkiego kapitału i (np. bezowocna
ochrona orangutana w obliczu bezkarnego niszczenia jego siedlisk – czyli wyrębu
lasów deszczowych na Borneo i Sumatrze tylko po to by uzyskać ziemię pod uprawę
palmy olejowej. Tani olej palmowy znajdziemy w prawie wszystkich produktach
żywnościowych z tłuszczem w składzie. produkowanych na świecie. Pozyskiwanie
tego oleju to wielce lukratywny biznes dla korporacyjnych gigantów, z którymi
jakoś nie chcą brać się za bary „działacze ekologiczni”).
Lobbing – według ogólnej definicji, to działania zgodne z prawem, zmierzające do
wywarcia wpływu na organy decyzyjne w państwie w celu uzyskania korzystnej
decyzji. Jednak w obliczu stawki o jaką idzie gra, czyli perspektywy zgarnięcia
ogromnego zysku w przypadku uchwalenia określonej ustawy, lobbing staje się
zwyczajną korupcją. Lobbiści przekupują urzędników, którzy mają moc zmieniania
ustawodawstwa tak by ci tworzyli je pod dyktando ich mocodawców (czyli –
korporacji lub innych wielkich organizmów gospodarczo-finansowych). Oczywiście
wszystko to dzieje się kosztem interesu społecznego (np. wielkie korporacje
handlujące żywnością w USA „wylobbowały” sobie w senacie ustawę, pozwalającą na
nieumieszczanie na opakowaniach składu tejże żywności).
Wszystkie nasze artykuły z działu Polska…
Kolejne pojęcie – fake news – to według ogólnej definicji, fałszywa wiadomość,
publikowana w mediach z zamiarem wprowadzenia odbiorcy w błąd w celu osiągnięcia
korzyści finansowych, politycznych i wizerunkowych. I nie byłoby w używaniu tego
pojęcia nic złego, gdyby nie fakt, że jest ono kolejnym „zgrabnym” narzędziem,
dla tych, którzy mają zakusy do kontrolowania obiegu informacji w mediach. Tym
sposobem, wielcy potentaci medialni dają sobie prawo do decydowania co jest
prawdą, a co jest fałszywką. Komunistyczna PRL- owska cenzura przy tym
procederze wydaje się naprawdę niewinną ingerencją w wolność słowa.
Czemu służy ta nowa nowomowa? Wszystkie opisane powyżej pojęcia bez wyjątku 1.
dotyczą relacji: wielkie organizmy gospodarczo-finansowe i ściśle z nimi
powiązane instytucje władzy politycznej a społeczeństwo (np. wyborcy,
konsumenci, pracownicy, pacjenci), 2. związane są z uprawianiem jednego groźnego
procederu – dogadzaniu wielkim tego świata (globalnemu centrum decyzyjnemu i
różnym pomniejszym bytom gospodarczo-finansowym typu korporacje, koncerny, banki
i powiązanymi z nimi strukturami władzy) kosztem interesu „szarego”
społeczeństwa i to tak skutecznie, by się one nie połapało co się z nim
wyczynia.
Reasumując – dorzucanie do koszyka nowomowy tych nowych pojęć świadczy tylko o
jednym – jesteśmy udziałowcami fatalnego w skutkach procesu – niestety, po
stronie ofiar – szybkiego kształtowania się prymatu interesu wielkiego
światowego biznesu nad interesem człowieka.



