Kpiny z pogrzebu

2 min. czytania

Redakcja

06 maja 2016 r.

2 min. czytania

Redakcja

06 maja 2016 r.

Za czasów mego smarkatego dzieciństwa i szczeniackiej młodości na rodzinnej
warszawskiej Pradze tytułowego zwrotu używano w sytuacji, gdy ktoś podchodził
niepoważnie do rzeczy poważnych. Nawet więc w kręgach praskiej żulii rozumiano,
że jak serio, to serio, a jak jaja, to jaja.

Dziś czasy inne, dziś „kpiny z pogrzebu” to codzienność, i to codzienność
bardzo, ale to bardzo codzienna. Nie będzie dużo przesady w stwierdzeniu, że
nasz „nieszczęsny kraj” (jak zwykł mawiać Stanisław Michalkiewicz) to są jedne
wielkie „kpiny z pogrzebu”. Jakże bowiem można myśleć inaczej o kraju, gdzie
durnostwo, bylejakość, hucpa, humbug, pozory i inne żałosne zjawiska spotykają
się z odbiorem chwilami wręcz natchnionym, zaś sprawy naprawdę ważne, ba,
zasadnicze, toną w oceanie szyderstw, kłamstw, manipulacji, awantur,
prześmiewstwa, jazgotu, pieniactwa i pozorów?

Każdy, komu polski los i polskie sprawy bliskie, patrzy dziś na media, bo tam
Dobra Zmiana ma być zauważalna najszybciej, a do tego traktowana jest jako coś
superważnego. To podejście słuszne, obywatelskie, dość się bowiem przez lata
rządów Platformy i „arbuzów” nacierpieliśmy, nazżeraliśmy nerwów widząc, jak
rzeczywistość jest dzień po dniu, godzina po godzinie zakłamywana, jak uczciwi
są wyszydzani i opluwani, a cwaniacy, manipulatorzy i szkodniki porastają w
piórka i dumnie obnoszą się z etykietami w rodzaju „reformatora”, „męża stanu”,
„energicznego przywódcy”, „nowoczesnego polityka” e tutti quanti.

Okazuje się jednak, że ową Dobrą Zmianę łatwiej zadeklarować niż urzeczywistnić.

Dosłownie przed kilkoma dniami przypadkiem trafiłem w TVP Historia (w ramach
Dobrej Zmiany dyrektorem został tam Piotr Gursztyn) na spektakl najdelikatniej
rzecz ujmując kuriozalny: na film dokumentalny „Akcja >>Wisła<<”, scenariusz i
realizacja niejaka pani Jadwiga Nowakowska. Patrzyłem sparaliżowany. Przez
godzinę z górą wypowiadający się w tym „dokumencie” Ukraińcy mówili o polskich
zbrodniach na ich narodzie: o rzeziach, torturach, zsyłkach do obozów
koncentracyjnych, o szykanach, głodzeniu Ukraińców przez PRL-owską władzę.
Szczytem kłamliwego obrzydlistwa były opowieści o „obozie koncentracyjnym” dla
Ukraińców w Jaworzu, który to obóz od Oświęcimia (tej nazwy używali
„bohaterowie” Jadwigi Nowakowskiej) różnił się tylko tym, że nie było tam komór
gazowych i krematoriów. Ale zasieki z drutu kolczastego pod prądem – już tak.
„Polską rację stanu” reprezentowali w tym filmie dwaj… milicjanci – jeden, który
do MO trafił z… Armii Krajowej (sic!), a drugi – z dobrowolnego zaciągu. Co oni
mówili? Mówili, że tak było trzeba, bo mordy UPA nie ustały wraz z końcem wojny.
Czyli mówili oczywistości. Zresztą – kto by tam słuchał byłych milicjantów…

Czekałem, aż pojawi się „narracja” z drugiej strony. Nie doczekałem się. Potok
oskarżeń Polaków płynął wartkim strumieniem. Ot, jakaś kobiecina raz czy drugi
wspomniała, żeby już dać spokój, że to było tak dawno… Że w końcu byli i dobrzy
Polacy…

Film się skończył, a z tzw. tyłówki, czyli z napisów końcowych, dowiedziałem
się, że „dokument” Jadwigi Nowakowskiej wyprodukowała TVP w roku… 1992. 24 lata
temu… To był, jak sobie ten i ów zapewne przypomni, czas, gdy „demokraci” spod
znaku „Gazety Wyborczej” uruchamiali machinę tzw. pedagogiki wstydu, czyli
chlastania Polaków oszczerczymi oskarżeniami o wszelkie świństwa, draństwa, a
nawet zbrodnie.

Zgasiłem odbiornik i pomyślałem sobie, że za emisję tego filmu dyrektor Gursztyn
powinien stracić stanowisko. Bo właśnie robi sobie „kpiny z pogrzebu”. Powie
ktoś: trudno nad wszystkim zapanować… Odpowiem: nie potrafisz – zmień pracę, bo
niejednego jeszcze takiego szpasa wytną ci pracownicy TVP, którzy na słowa o
Dobrej Zmianie dostają białej gorączki.

Niedługo potem w innej audycji z poletka Dobrej Zmiany – programie
publicystycznokulturalnym „Tanie dranie” (główny animator – red. Krzysztof
Kłopotowski) w TVP Kultura (szefem w ramach Dobrej Zmiany został dyr. Mateusz
Matyszkowicz) debatowano na temat roli tabu w kulturze. Był tam m.in. prof.
Klaman z gdańskiej ASP, specjalista od bluźnierczych instalacji „artystów” w
rodzaju Kozyry czy Nieznalskiej i innych wyczynów oraz jakiś „młody zdolny”,
nazwiska nie pamiętam. Myśl główna – trzeba rozwalać polski zaścianek, uczyć
innego myślenia o sprawach spleśniałych ze starości (jak wiara, tradycja, etos).
W ramach owego nowego myślenia pokazano np. pracę jakiegoś świadomego artysty
naszych czasów; młody mężczyzna spleciony był w namiętnym, ba, niemal seksualnym
uścisku z… krucyfiksem, pieszcząc figurę Chrystusa. „Tak też można uwielbiać
Zbawiciela” – skomentowano w programie. A całość zakończył red. Kłopotowski
odważnym stwierdzeniem, że bez rozwalania różnych tabu nie będzie postępu w
kulturze.

Dyr. Matyszkowicz też pewnie nie miał czasu, żeby program obejrzeć, bo „kto da
radę dopilnować wszystkiego…”.

Jak widać, Dobra Zmiana wkracza do TVP szeroką strugą. A że ktoś nazwie to
wszystko, te niby reformy i „odnawianie” TVP „kpiną z pogrzebu”? Niech sobie
nazywa…

A tak na marginesie to z tym pogrzebem coś może być na rzeczy…

 

Napisane przez

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Uratował 17 osób z płonącego bloku, sam stracił zdrowie. Rząd zareagował dopiero po reportażu

Ukraińscy żołnierze będą szkolić Polaków w prywatnej akademii dronowej. Drony lecą na Kreml w spocie promocyjnym

Pomysłodawca roku UPA z zakazem wjazdu do Polski. Szeremeta przez 5 lat nie wjedzie do strefy Schengen

8 lat więzienia za śmierć trzech osób. Sebastian Majtczak skazany, ale wyrok budzi oburzenie

Publikujemy nagranie z firmy od surogacji. Płeć dziecka w VIP, dopłata za bliźnięta, Black Friday. Europoseł Śmiszek: „Europa idzie do przodu”.

800 plus bez corocznych wniosków? Tusk ogłasza koniec biurokracji, ale jest haczyk

Żołnierz z ukraińskim obywatelstwem zatrzymany za szpiegostwo. Miał przy sobie telefony, pieczątki i złoto

Ukraińcy wyjeżdżają z Polski? Największy spadek w UE. Ekspert ostrzega przed skutkami dla gospodarki

Inne kategorie

Czytaj także