Co za radość!

2 min. czytania

Zbigniew Żmigrodzki

31 stycznia 2018 r.

2 min. czytania

Zbigniew Żmigrodzki

31 stycznia 2018 r.

Komentarz Redakcji „Naszej Polski”

Zbigniew Żmigrodzki w felietonie „Co za radość!” z 31 stycznia 2018 r. bierze na warsztat spadek uczestnictwa Polaków w praktykach religijnych. Publicysta punktuje: opozycyjni awanturnicy oraz służąca im mediamafia „cieszą się z informacji, że coraz mniej ludzi chodzi do kościoła”. Oficjalna narracja podaje: biskupi sprzyjają rządowi „dobrej zmiany”, co ludziom się nie podoba. Żmigrodzki podważa tę interpretację i wskazuje na alternatywne przyczyny: młodzież nie bywa w kościele nie dlatego, że rzekomo sprzyjają rządzącym, ale ze względu na „wynaturzony styl życia według owsiakowej recepty Róbta, co chceta”. Autor odwołuje się do Jerzego Owsiaka i związku między laicyzacją a modelami życia promowanymi przez lewicowo-liberalne środowiska. Felieton wpisuje się w polską konserwatywną dyskusję o przyczynach spadku religijności po 1989 r.

Opozycyjni awanturnicy oraz służąca im obfita mediamafia – cieszą się z informacji, że coraz mniej ludzi chodzi do kościoła. Przyczyną ma być fakt, iż biskupi sprzyjają rządowi „dobrej zmiany”, co ludziom się nie podoba. Jednak czy naprawdę sprzyjają i czy to w jakikolwiek sposób okazują? Spora część młodzieży w kościele nie bywa, bo po nocach albo wywija i popija po dyskotekach, albo tkwi przy laptopach, oglądając niemoralne filmy i grając w wojenne gry.

W niedzielę spanie do południa, a nawet dłużej, staje się zwyczajem; po południu „kac” utrudnia pionizację. Taki tryb życia może radować lewackich dewiantów, ale jest społeczną klęską, bo coraz większa liczba młodych ludzi, zwłaszcza płci męskiej, do żadnej pracy, wymagającej wczesnego wstania, bynajmniej się nie kwapi. Jedni pozostają, póki mogą, przy rodzicach, oczekując okazji luksusowego zatrudnienia. Inni liczą na wyjazd za granicę, spodziewając się tam lekkich i przyjemnych zajęć. Tablice ofert w urzędach pracy wypełnione są ogłoszeniami, ale reflektantów jest niewielu. Tylko na przybyszów z Ukrainy można liczyć… Niemoralne obyczaje, dominujące „związki partnerskie”( na „kocią łapę”, na „kartę rowerową”, na „prawo jazdy”) i przelotne, zmienne kontakty erotyczne – wszystko to nie sprzyja religijności, przyzwoitości, zakładaniu rodzin. I do nas zawitała „Europa”, z jej wynaturzonym stylem życia według owsiakowej recepty „Róbta, co chceta”.

Przeczytaj też: Sierpień miesiącem trzeźwości. Ważny głos Kościoła, którego katolik nie może zlekceważyć

Zbigniew Żmigrodzki

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Armia zawodowa czy poborowa? Polski dylemat obronny

Byłem pod Trybunałem Konstytucyjnym. Tego rządzący nie chcą zobaczyć

Żelazna Dama polskiej polityki

Rozwój Plus pod progiem. Ile mandatów prawica traci przez rozłam w PiS

Bolek bez długopisu. Jak prokuratura obroniła Wałęsę, robiąc z niego człowieka, który nie pisał

Amerykanie zostają na dłużej. Co Polska oddaje w zamian

Rażące błędy, podejrzenie o plagiat i „przypisy z przyszłości”. Ekspert miażdży doktorat Jakuba Wiecha

Pokój uśpił czujność. Polska płaci dziś cenę wieloletnich zaniedbań w obronności

Inne kategorie

Czytaj także