Zbigniew Żmigrodzki w satyrycznym felietonie „A ile pani bierze?” z 14 sierpnia 2018 r. sięga po niecodzienną anegdotę: podpity klient pyta szefową agencji towarzyskiej o cenę usług. Publicysta wykorzystuje ten obraz jako metaforę „lewackiego awanturnictwa” – kolejnych „parad”, demonstracji i marszów organizowanych przez środowiska liberalno-lewicowe w Polsce lata 2018. Żmigrodzki punktuje: uczestnicy tych „rozrób” – dostają wynagrodzenie za obecność. Autor obserwuje polską rzeczywistość demonstracji medialnie „spontanicznych”, ale w rzeczywistości opłacanych z funduszy pozarządowych organizacji. Publicysta konkluduje z chłopską ironią: „będzie od samego rana. Tu zaraz nastąpi spokój, tylko puszki po piwie na ulicy zostaną”. Felieton wpisuje się w polską konserwatywną krytykę mechanizmów opłacania demonstracji miejskich przez organizacje pozarządowe zagraniczne – Open Society Foundations, fundacje unijne.
Zachęcamy do lektury: Rumuńscy kibice: „Na polskich ulicach widać piękno Europy”. Transparent z Lublina obiegł świat
Temat kontynuujemy w artykule: Powstanie warszawskie: Godzina W. Marsz w rocznicę wybuchu
Takie pytanie skierował do szefowej agencji towarzyskiej podpity osobnik, który
po kosztownej
libacji zapragnął rozrywki , ale z konieczności musiał liczyć się z groszem.
Teraz, gdy lewackie
awanturnictwo szykuje kolejną „paradę”, demonstrację, „marsz” albo inną rozróbę,
uczestnicy
i osoby należące do ruchomej kadry (dowożona jest autokarami, a na miejscu
dołącza gromadka
lokalnego aktywu), pytają menedżera (-rki) : a ile pan (pani) płaci?
Płatność jest od godziny,
z wybiciem zegara bractwo znika. Gdy w Wiedniu miałem problem z przejściem przez
ulicę, bo
odbywała się tłumna i hałaśliwa demonstracja studentów, moja znajoma wiedenka
popatrzyła
na zegarek i powiedziała: teraz jest za pięć druga, a oni są do drugiej wynajęci
. Poza tym to nie nasi
studenci – oni przyjechali z Monachium i Innsbrucku, jutro pojadą do Grazu, bo
tam ogłoszono
protest młodzieży szkolnej, będzie od samego rana. Tu zaraz nastąpi spokój,
tylko puszki po piwie na
ulicy zostaną…
Zbigniew Żmigrodzki


