Zbigniew Żmigrodzki w refleksyjnym felietonie „Trudne życia sprawy” z 5 czerwca 2018 r. obserwuje polską zmianę pokoleniową w podejściu do fundamentalnych wyborów życiowych. Publicysta punktuje: w młodości „nie pojmujemy, że w miarę upływu lat czeka nas wiele pytań, na które musimy odpowiadać, problemów, jakim trzeba stawić czoła, i trudności do przezwyciężenia”. Żmigrodzki wspomina klasyczny kanon polskiej dorosłości: wybór studiów, zawodu, współmałżonka. Autor zauważa zmianę terminologiczną – „dzisiaj to ostatnie nazywa się wyborem partnerki bądź partnera”, a nie „małżonki lub męża”. Publicysta obserwuje społeczne konsekwencje tej lingwistycznej korekty. Autor zamyka refleksją nad ryzykiem złego wyboru życiowego partnera: „Może ma rację, a może źle szukał? Kto wie?”. Felieton wpisuje się w polską konserwatywną refleksję nad ewolucją modelu rodziny i małżeństwa w post-1989 r.
W młodości nie pojmujemy, że w miarę upływu lat czeka nas wiele pytań, na które
musimy odpowiadać, problemów, jakim trzeba stawić czoła i trudności do
przezwyciężenia. Po szkole – wybór studiów, zawodu, współmałżonka. Dzisiaj to
ostatnie nazywa się wyborem partnerki bądź partnera i następuje dużo wcześniej
w formie tak zwanego związku.
Jednak cokolwiek rzec, do związku „trwałego”, najczęściej małżeństwa, zmierza
jeszcze wielu.
Ale komplikacji pod tym względem bywa coraz więcej. Dawne sentencje już o
nich wspominały: „Kandydatki na żony trzeba przebierać, jak ziarno do siewu”.
„Kobieta łatwa do zdobycia może się okazać trudna do zniesienia”.
Jednak mężczyźni są dużo mniej stosowni do podejmowania właściwego wyboru.
Mają skłonności do wulgarnego słownictwa, do nałogów, do wywoływania awantur, do
bicia żon i dzieci. Powiedziała mi pewna samotna młoda osoba: „ Jak się męża na
studiach nie znajdzie, to pozostają tylko kandydaci z odzysku”. To znaczy albo
rozwiedzeni, albo z jakimś „felerem”…
Czasopisma pełne są ogłoszeń panów szukających pań, rzadziej panie szukają
panów. Minione „związki partnerskie” nie są korzystne dla przyszłych związków
trwałych. Zdarza się, że lata mijają i nikogo odpowiedniego znaleźć nie można.
Usłyszałem od trzydziestoletniego znajomego, że woli pozostać samotnym, niż
wchodzić w niekorzystny związek z osobą, która szczęścia nie zapewnia. Może ma
rację, a może źle szukał? Kto wie?…
Czytaj więcej w dziale Felietony…
Zbigniew Żmigrodzki

