Zbigniew Żmigrodzki w felietonie „Dyktatura unijna” z 4 listopada 2017 r. rozprawia się z pierwotnymi warunkami polskiego wstąpienia do Unii Europejskiej i z jego rzeczywistą konsekwencją. Publicysta przypomina: do wstąpienia namawiał Ojciec Święty Jan Paweł II, a za nim hierarchowie polskiego Kościoła. Czy spodziewano się wówczas, czym ta „Unia” faktycznie się stanie? „Wiedziało już wtedy z pewnością nasze krajowe, ukryte i jawne lewactwo, licząc na uruchomienie w nowej postaci podobnego mechanizmu przymusu” – pisze Żmigrodzki. Autor obserwuje: Unia Europejska nakłada kary, utrudnia, szkodzi. Co prawda, daje jakieś pieniądze, ale inne – jako składki – zabiera. Publicysta stawia pytanie: czy mniejsze? Felieton wpisuje się w polską konserwatywną dyskusję o kosztach członkostwa w UE i o roli hierarchii kościelnej w decyzji z 2003 r.
Do wstąpienia w szeregi państw – członków Unii Europejskiej namawiał nas Ojciec Święty, a za Nim i hierarchowie Polskiego Kościoła. Czy spodziewano się wówczas, czym się ta „Unia” stanie? Wiedziało już wtedy z pewnością nasze krajowe, ukryte i jawne lewactwo, licząc na uruchomienie w nowej postaci podobnego mechanizmu przymusu, jakim dla krajów Europy Wschodniej była Rosja Sowiecka.
Więcej tekstów w dziale Felietony…
Czy jednak ktokolwiek przewidywał, że tym nowym urządzeniem kierować będą Niemcy? A tak się niewątpliwie stało i tak właśnie dzisiaj jest. Rolę dyrygenta pełni w tym osobliwym, nierównym związku, niemiecka kanclerz Angela Merkel, była czołowa działaczka komunistycznego ruchu młodzieżowego NRD. W Unii Europejskiej królują wojujący ateiści, laicyzatorzy, zajadli lewacy. Jej rząd, tzw. Komisja Europejska, to wypełniony nimi organ wykonawczy tej instytucji – wszelkie jej inne instancje mają podobny charakter. Trybunał sprawiedliwości UE to też podobny organ. Nieliczni przyzwoici deputowani, broniący interesu swojego państwa i narodu w zdominowanym przez funkcjonariuszy politycznej poprawności parlamencie, robią wrażenie tonących, którzy usiłują utrzymać głowy na powierzchni wrogich fal. Polska, po utracie władzy hołubionych przez Unię lewicowych liberałów, stała się przedmiotem zorganizowanych napaści, inicjowanych przez polskich europosłów z „Platformy”, a wspieranych przez ich przywódcę, którego pani Merkel wprowadziła na stanowisko przewodniczącego Rady Europy. Co tylko nasz obecny rząd w ramach naprawy państwa podejmuje, spotyka się z agresywnymi atakami ze strony Unii, które podsycają platformiani europosłowie. Codzienna praktyka Unii polega na dyktowaniu projektowanych przez jej urzędników nakazów, zakazów i ograniczeń – kontrowersyjnych, kłopotliwych, a często bez sensu. Wyszliśmy spod sowieckiej dyktatury, mamy drugą – pod innym zarządem. Unia grozi, nakłada kary, utrudnia, szkodzi. Co prawda, daje jakieś pieniądze, ale inne – jako składki – zabiera. Czy mniejsze? Tego nie wiadomo… Zbigniew Żmigrodzki

