Zbigniew Żmigrodzki w recenzyjnym felietonie „Nauka w PRL” z 10 stycznia 2018 r. omawia książkę Ziemowita Miedzińskiego „Tryumf czerwonych miernot” – publikację wrocławskiej oficyny „Wektory”. Autor – emerytowany profesor kilku szkół wyższych – analizuje w niej komunistyczne szkodnictwo w polskiej nauce w okresie PRL i jego kontynuację w III RP (PRL-bis). Publicysta wymienia z nazwiska profesorów-agitatorów liberalnego lewactwa: Jana Hartmana z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Stefana Niesiołowskiego (Uniwersytet Łódzki, następnie Sejm) i innych. Żmigrodzki podkreśla, że książka Miedzińskiego jest pozycją koniecznie do przeczytania „aby rozszerzyły się choć trochę – wciąż zawężone – umysłowe horyzonty Polaków”. Felieton wpisuje się w polską konserwatywną refleksję nad wpływem komunistycznych kadr akademickich na współczesną polską humanistykę.
Ziemowit Miedziński, emerytowany profesor kilku szkół wyższych, wydał we wrocławskiej oficynie „Wektory” książkę „Tryumf czerwonych miernot”, poświęconą komunistycznemu szkodnictwu w polskiej nauce i jego kontynuacji w Trzeciej RP/PRL-bis, z takimi profesorami – agitatorami liberalnego lewactwa, jak Jan Hartman (UJ), Stefan Niesiołowski ( UŁ) czy Magdalena Środa oraz Hanna Gronkiewicz-Waltz (UW).
Jest to już druga pozycja tego autora o podobnym kierunku tematycznym – pierwsza to „Dyktatura ciemniaków,” opublikowana w wydawnictwie „Capital”. Warto zwrócić uwagę, że znalezienie wydawcy dla tych tytułów było dla Miedzińskiego dużym problemem: w naszej rzeczywistości obowiązuje wobec ludzi i zjawisk z tamtych lat oraz w stosunku do ich kontynuatorów „miękki kurs”, natomiast ten autor mówi o nich bezwzględną prawdę, i to niepokornym językiem. Usunięty z uczelni i pozbawiony pracy na szereg lat ( wszelkie próby zatrudnienia pozostawały bez rezultatu), poznał perfekcyjnie środowisko, o którym pisze. „Proszę pana, ja nawet w bibliotece nie mogę pana zatrudnić,” powiedział mu rektor uniwersytetu, w którym przedtem Miedziński jako docent pracował. . Że książkę tę spotkają napaści ze strony zakamieniałego uczelniano-medialnego lewactwa, trudno wątpić. Jak i w to, że przeczytać ją koniecznie trzeba, aby rozszerzyły się choć trochę – wciąż zawężone – umysłowe horyzonty Polaków.
Przeglądaj pozostałe teksty z działu Felietony…
Zbigniew Żmigrodzki




