W czasie, kiedy mieszkańcy Aten wychodzą na ulice w geście protestu przeciwko
niemieckiej polityce, trwa intensywna gra na obniżenie realnej wartości
prywatyzowanych w Grecji podmiotów poniżej ich wartości rynkowej. Zgodnie z
założeniami Grecja ma uzyskać dochód z prywatyzacji w wysokości 19 mld euro do
końca 2015 roku, już jednak wiadomo, że będzie on mniejszy od zakładanego. Do
chwili obecnej udało się sprzedać aktywa za zaledwie 1,6 mld euro.
Zagraniczni inwestorzy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że Ateny muszą
wyprzedać swój majątek narodowy, jeżeli chcą szybko pozbyć się zadłużenia i tę
sytuację starają się maksymalnie wykorzystać, przy poklasku ze strony rządzącej
w Grecji ekipy. Ostatniej wizycie kanclerz Angeli Merkel towarzyszyła świta
niemieckich biznesmenów, liczących na łakome kąski. Oprócz nich zainteresowanie
inwestycjami w Grecji przejawiają Rosjanie i Chińczycy. Do sprywatyzowania czeka
wiele kluczowych dla greckiej gospodarki przedsiębiorstw, w tym dochodowy
kompleks Ellinko, na miejscu którego było niegdyś lotnisko, czy operator
kolejowy TrainOSE – oboma tymi inwestycjami zainteresowani są Niemcy, którzy już
od dłuższego czasu realizują w Atenach swoje interesy. I tak niemiecki Deutsche
Telekom pozyskał 10 proc. akcji w Hellenic Telecommunications (OTE) za około 400
mln euro, co daje niemieckim firmom 40 proc. udziałów. Ateny zamierzają sprzedać
kolejne 6 proc. akcji OTE Deutsche Telekom, lecz niemiecka firma
telekomunikacyjna oświadczyła, że dokona dalszych inwestycji tylko w sytuacji,
jeżeli otrzyma pełną kontrolę nad polityką pracy w OTE. Przykłady podobnych
wymuszeń można by mnożyć. Wszystko przez służalczą postawę rządu w Atenach,
nastawionego na promowanie wśród potencjalnych inwestorów sprzedawanych zakładów
i określanie prywatyzacji mianem „najważniejszego priorytetu” rządu. Po tego
typu sygnałach trudno się spodziewać innej reakcji potencjalnych nabywców, jak
tylko gry na obniżenie wartości. W końcu zawsze jest to okazja do zarobienia.
Wprawdzie opozycja zarzuca koalicji rządzącej, że działa na korzyść
zagranicznego biznesu i wysuwa postulaty zamrożenia długu Grecji do czasu, kiedy
kraj ten odnotuje wzrost, nikt nie bierze tych propozycji poważnie – w grę
wchodzą zbyt wielkie interesy. A naród? Któż by się przejmował narodem. Niech
skanduje antyniemieckie hasła na pokojowych demontracjach – w końcu od tego
zysku nie ubędzie.
Anna Wiejak
Artykuł ukazał się w najnowszym numerze tygodnika „Nasza Polska” Nr 42 (885) z
16 października 2012 r.
Fot. za newshour24.com
Więcej tekstów w dziale Polska…
Na zdjęciu Marta Eleni Tutunidis



