„Nowe Otwarcie” – pod takim hasłem odbyła się 10 listopada konwencja Partii
Demokratycznej. Jakiej partii? – zapyta wielu Czytelników. Tak, jest taka
partia. Powstała w 2005 r. jako kolejna mutacja Unii Wolności, do której
przyłączyło się wówczas kilku postkomunistów (Marek Belka, Jerzy Hausner). Ale
zaraz potem z kretesem przegrała wybory – zarówno parlamentarne, jak i
prezydenckie, w których wystawiła Henrykę Bochniarz – i słuch po niej zaginął.
No, może nie do końca, bo w 2007 r. w ramach koalicji Lewica i Demokraci dawna
udecja wprowadziła do Sejmu trzech posłów (Bogdana Lisa, Jana Widackiego i
Mariana Filara), ale po jakimś czasie wszyscy się gdzieś porozchodzili.
Temat kontynuujemy w artykule: Kim są maślarze i kim są harcerze
Ożywienia Partii Demokratycznej podjął się Andrzej Celiński. Postać wielce
charakterystyczna dla tego środowiska: siostrzeniec masona-socjalisty Jana
Józefa Lipskiego, członek KOR-u, sekretarz Lecha Wałęsy, senator i poseł UD,
który w 1999 r. trafił do SLD, gdzie został zastępcą Leszka Millera, a potem
ministrem kultury. Później przyłączył się do rozłamu Marka Borowskiego i
strasznie gardłował przeciw prawicy w komisji „orlenowskiej”. Karierę
parlamentarną zakończył (na razie) rok temu.
Kilkanaście lat temu Jarosław Kaczyński celnie scharakteryzował tę postać: „On
ma taki charakter, że nie akceptują go nawet w Unii. Facet jest trochę po
czterdziestce, ale wrzody żołądka od nadmiernych ambicji to on ma od zawsze.
Dziwne, jak on te swoje nie zaspokojone jeszcze ambicje przeżywa. Całkowicie
chorobliwy przypadek. (…) A przecież to jest człowiek na swój sposób
inteligentny i gdyby nie miał takiego charakteru, to przy jego bardzo bliskich
swego czasu związkach z Geremkiem mógł zajść daleko. Miał cenną w swoim
środowisku cechę: tolerował katowanie go przez Geremka. (…) To było takie
intensywne, złośliwe pomiatanie. Złośliwe bicie faceta, który to zresztą
spokojnie znosił”.
Polecamy także: Rozwój Plus Morawieckiego ma klub parlamentarny. Rozłam w PiS
Teraz jednak Geremka już nie ma, inni „historyczni” liderzy udecji są już za
starzy, padło więc na Celińskiego. I 62-letni Celiński ogłosił właśnie „Nowe
Otwarcie”. W tym celu zaprosił Aleksandra Kwaśniewskiego, Włodzimierza
Cimoszewicza, Ryszarda Kalisza, dostał też list z poparciem od Lecha Wałęsy. Sam
zaś obwieścił: – Musimy odbudować filozofię „okrągłego stołu” i nie wstydzić się
tej filozofii. Po czym dodał, że Polsce potrzebna jest „zmiana warty” na scenie
politycznej.
Warto zastanowić się nad tą zapowiedzią. Na pierwszy rzut oka brzmi ona
śmiesznie w ustach lidera pozaparlamentarnej partyjki. Ale to nie jest zwykła
partyjka. To zewnętrzna emanacja środowiska, które stworzyło fundamenty III RP.
Przez całą pierwszą dekadę nowego ustroju udecja odgrywała zasadniczą rolę w
kreowaniu pomysłów, reform, norm i obyczajów, pokornie akceptowanych przez
większość sceny politycznej. Zwłaszcza przez lewicę Kwaśniewskiego i
Cimoszewicza. Głównym narzędziem tego kreowania była „Gazeta Wyborcza”, która
nadawała ton innym mediom. Na początku nowego wieku ta hegemonia udeckiego
„salonu” zaczęła się kruszyć. Także ze względu na jego błędy i zadufanie w
sobie. Dlatego starą Unię z łatwością zastąpiła nowa Platforma.
Ale partia Tuska rządzi już długo, a rządzenie – zwłaszcza tak marne – zużywa.
Za jakiś czas może się okazać, że PO nie jest już w stanie skutecznie bronić
interesów establishmentu III RP. Dlatego coraz większa część tego establishmentu
znów szuka czegoś nowego. Stąd słowa Celińskiego o „zmianie warty”, co należy
rozumieć jako powrót do idei LiD-u, tyle że bardziej skutecznie niż w 2007 r.
Byłaby to więc już trzecia „zmiana warty” w tej sztafecie, która ciągnie się od
„okrągłego stołu”.
Polecamy także: Grzegorz Lorek wraca do PiS. Kim jest poseł z Piotrkowa?
Paweł Siergiejczyk
Artykuł ukazał się w najnowszym numerze tygodnika „Nasza Polska” Nr 47 (890) z
20 listopada 2012 r.




