Prezes UOKiK postawił zarzuty czterem spółkom koncernu w związku z negocjacjami płatności dla krajowych wydawców prasy. Google przekonuje, że działa zgodnie z prawem i ma już umowy z ponad 20 wydawcami. Dla urzędu to jednak za mało, a argumenty firmy nie zakończyły sprawy. Finał tego postępowania może być dla Big Techa niezwykle kosztowny – maksymalna kara to aż 10 proc. obrotu firmy. O co dokładnie chodzi?
Nadużywanie pozycji dominującej
Zarzuty obejmują Alphabet Inc, Google LLC, Google Ireland Limited i Google Poland, jak wynika z komunikatu UOKiK. Postępowanie dotyczy wykorzystania artykułów prasowych w wyszukiwarce Google oraz w serwisach Google News i Google Discover. Urząd opisał role spółek w grupie:
- spółka dominująca grupy Google: Alphabet Inc
- spółka od usług reklamowych, która wcześniej prowadziła wyszukiwarkę w Europejskim Obszarze Gospodarczym (EOG): Google LLC
- spółka, która prowadzi wyszukiwarkę w EOG: Google Ireland Limited
- spółka sprzedająca miejsce reklamowe w internecie: Google Poland
UOKiK podkreśla, że samo posiadanie pozycji dominującej nie jest zakazane. Zakazane jest wykorzystywanie jej do narzucania innym uczestnikom rynku nieuczciwych warunków. Odpowiedzialność poszczególnych spółek urząd będzie analizował w trakcie postępowania.
UOKiK: Google nie przekazało wydawcom danych potrzebnych do oceny stawek
Według urzędu Google, proponując wynagrodzenie, nie przedstawiło wydawcom danych wymaganych prawem. Koncern nie wskazał, w jaki sposób korzysta z publikacji prasowych i jakie przychody z tego uzyskuje. Nie wyjaśnił też parametrów przyjętych w kalkulacji i nie przekazał dokumentów, które pozwalałyby sprawdzić jej założenia.
Urząd nazywa skutek asymetrią informacji: wydawcy nie mogą ocenić opłacalności oferty ani zaproponować własnej, popartej danymi. Negocjacje Google prowadziło z organizacjami skupiającymi wydawców, a z większością polskich wydawców prasy nie podpisało umów.
W grę wchodzi ruch na stronach wydawców. Użytkownicy coraz częściej czytają w wynikach wyszukiwania fragmenty wiadomości albo podsumowania przygotowane przez sztuczną inteligencję i nie klikają w link do pełnego tekstu. Reklamy obok przynoszą wtedy przychód Google, a wydawca traci odwiedziny i wpływy z reklam na własnej stronie, co opisuje UOKiK.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny skomentował zarzuty w komunikacie urzędu:
Big techy nie mogą stawiać się ponad prawem. Przepisy jasno określają, jakie informacje Google powinien przedstawić wydawcom, aby móc uczciwie rozliczyć się z nimi za treści, z których korzysta. Brak tych danych prowadził do sytuacji, w której negocjacje stawały się pozorne i zmierzały do narzucenia warunków przez rynkowego dominanta.
Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, komunikat urzędu z 5 października 2026 r.
UOKiK opublikował wpis o zarzutach wobec Google także na swoim profilu na X:
Google: umowy z ponad 20 wydawcami. Chróstny: to nie rozwiewa wątpliwości
Biuro prasowe Google Polska przekazało w oświadczeniu, że koncern jako jedyna platforma wynagradza wydawców wiadomości według uporządkowanego modelu i na dużą skalę. Google podaje, że podpisało umowy z ponad 20 polskimi wydawcami, a wśród nich z Polską Agencją Prasową, która według firmy odpowiada za około 60 proc. treści newsowych w Polsce.
Google podało, że we wszystkich umowach stosuje tę samą metodę, która uwzględnia między innymi częstotliwość wyświetlania treści oraz przychody reklamowe z ich podglądu. Firma deklaruje też umowy licencyjne obejmujące ponad 5,5 tys. europejskich serwisów informacyjnych, w tym ponad 70 polskich.
Chróstny odpowiedział 6 października w programie „Newsroom” Wirtualnej Polski, że oświadczenie Google absolutnie nie rozwiewa wątpliwości urzędu, bo UOKiK zna wydawców, z którymi umów nadal nie zawarto. Prezes zaznaczył, że samo zawarcie umowy nie świadczy jeszcze o uczciwych warunkach. Podmiot o pozycji dominującej może narzucić stawki bez liczenia się z kontrahentami, a wydawca może dostać wtedy wynagrodzenie niższe, niż przewidywała nowelizacja prawa autorskiego, albo żadne.
Chróstny wskazał też, że wydawca pokazuje czytelnikowi pełną treść i reklamy tylko wtedy, gdy ten kliknie w link. Gdy Google podaje skrót przetworzony przez algorytm, przychody z reklamy trafiają według niego wyłącznie do Google. Od koncernu oczekuje wyjaśnienia, z czego wynikało jego zachowanie w negocjacjach. Jako przykład podał Francję, gdzie działania regulatorów zmusiły Google do uczciwego wynagradzania twórców.
Prawo pokrewne wydawcy prasy: kiedy platforma płaci za artykuły i kto rozstrzyga o stawce
Prawo pokrewne wydawcy prasy to uprawnienie wydawcy do wynagrodzenia, gdy platforma internetowa, na przykład wyszukiwarka, korzysta z fragmentów jego publikacji prasowych. Wprowadziła je ustawa z 26 lipca 2024 r. (Dz. U. 2024 poz. 1254), która wdrożyła dyrektywę (UE) 2019/790 o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym, zwaną dyrektywą DSM.
Platforma powinna uzgodnić z wydawcą warunki korzystania z fragmentów artykułów i przekazać mu informacje niezbędne do ustalenia wysokości wynagrodzenia, co potwierdza komunikat UOKiK. Jeśli strony nie dojdą do porozumienia, mogą zwrócić się do prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) z wnioskiem o mediację w sprawie wynagrodzenia.
Prezes UKE może też na wniosek strony wydać orzeczenie o wysokości wynagrodzenia albo o sposobie jej ustalenia i powołać w tym celu biegłego. Orzeczenie jest ostateczne i podlega wykonaniu w drodze egzekucji sądowej, o ile wynagrodzenie jest wymagalne. Prezes UOKiK nie jest stroną sporu o stawki i nie ocenia ich wysokości, ale bada, czy platforma o pozycji dominującej uczciwie prowadziła negocjacje.
Komisja Europejska prowadzi osobne postępowanie o treści wydawców w usługach AI Google
Komisja Europejska wszczęła w grudniu 2025 r. formalne postępowanie wobec Google, aby sprawdzić, czy koncern wykorzystuje treści wydawców w usługach opartych na sztucznej inteligencji bez odpowiedniego wynagrodzenia i bez możliwości sprzeciwu. Postępowanie UOKiK dotyczy natomiast wyników wyszukiwania Google oraz serwisów Google News i Discover. Urząd podał, że oba postępowania są niezależne, co uzgodniono z Komisją przed wszczęciem sprawy.
UOKiK prowadzi też inne sprawy wobec dużych platform. W końcowej fazie jest postępowanie antymonopolowe wobec Apple, dotyczące możliwych działań na niekorzyść wydawców konkurencyjnych aplikacji mobilnych. Wobec spółki Meta trwa postępowanie wyjaśniające w sprawie zmiany sposobu prezentacji odnośników do publikacji prasowych.
Co dalej?
Komunikat z 5 października nie wyznacza terminu zakończenia postępowania antymonopolowego. Urząd podał jedynie, że Google nie podpisało umów z większością krajowych redakcji, podczas gdy sam koncern ripostuje, że zawarł już porozumienia z ponad 20 wydawcami w Polsce.
Choć UOKiK w swoim oświadczeniu pominął wątek formalnych sporów przed regulatorem rynku telekomunikacyjnego, wiadomym jest, że wydawcy nie czekali na ruch urzędu antymonopolowego. Organizacje reprezentujące media – w tym Związek Pracodawców Wydawców Cyfrowych oraz Repropol – skierowały już wcześniej sprawy do prezesa UKE.
Mediacje z częścią wydawców zakończyły się fiaskiem, a urzędnicy UKE prowadzą obecnie postępowania, które mają odgórnie określić wysokość stawek, jakie Google powinno płacić za polskie artykuły.





