W Warszawie osoby ubogie; bezdomne, chorzy, samotni i nie tylko świętowali pod
Świątynią Opatrzności Bożej. Wydarzenie zgromadziło osoby, które są dotknięte
problemem ubóstwa, tych, którzy niosą im pomoc, a także wszystkich, pragnących
im towarzyszyć.
Adam wychodzi z bezdomności. Mieszka w „mieszkaniu treningowym”, zorganizowanym
przez Kamiliańską Misję Pomocy Społecznej. Mówi, że drogę życia, którą idzie
zawdzięcza pracownikom i mieszkańcom Pensjonatu „Św. Łazarz” w warszawskim
Ursusie. Pracuje. Znalazł pracę sam, ale przyznaje, że jego życie wyglądałoby
inaczej, gdyby nie podano mu ręki w „Św. Łazarzu”. – Kiedy przyszedłem, nikt nie
zapytał mnie od razu o dowód osobisty. Zostałem zapytany, czy jestem głodny. W
mojej sytuacji to było jak uderzenie w policzek – powiedział Adam. – Gdy zjadłem
posiłek, rozpoczęła się procedura przyjmowania mnie do Pensjonatu – dodał.
Święto Ubogich, w którym uczestniczyli ludzie z różnych środowisk i wszyscy,
którzy chcieli przyjść – w Warszawie odbyło się po raz pierwszy. Całą imprezę
przygotowały Wspólnota Sant’Egidio, Wspólnota Chleb Życia i Kamiliańska Misja
Pomocy Społecznej. Kierującą całym wydarzeniem była siostra Małgorzata
Chmielewska ze Wspólnoty Chleb Życia, która zorganizowała pierwsze Święto
Ubogich na Świętym Krzyżu, a później w Ostrowcu w województwie świętokrzyskim.
Przeglądaj pozostałe teksty z działu Polska…
Pod Świątynią zagrali m. in. Muniek Staszczyk i Przyjaciele i Tomasz Budzyński.
Były tańce, jedzenie i oglądanie na żywo przez telebim meczu Polska – Szwajcaria
z mistrzostw Europy. Na placu przed Świątynią rozstawione były stoiska
organizacji, które wspierają osoby najuboższe. Był namioty instytucji, które
pomagają najuboższym tj. Rzecznik Praw Obywatelskich, Lekarze Nadziei i Centrum
Myśli Jana Pawła II.
Wydarzenie rozpoczęła msza święta pop przewodnictwem metropolity warszawskiego
kardynała Kazimierza Nycza. Ważnym elementem było wspólne przechodzenie przez
Bramę Miłosierdzia.
Fundusze na zorganizowanie święta były zbierane poprzez datki na konto KMPS.
fot.: facebook/Szymon Hołownia



