Nie zabierajcie nam języka!

3 min. czytania

Redakcja

04 września 2020 r.

3 min. czytania

Redakcja

04 września 2020 r.

Komentarz Redakcji „Naszej Polski”

Paweł Bokiej w felietonie „Nie zabierajcie nam języka!” z 4 września 2020 r. rozprawia się z inflacją słów-wytrychów w polskiej debacie publicznej. Autor punktuje: „dyktatura”, „reżim”, „autorytaryzm” są odmieniane przez wszystkie przypadki w kraju, który – bądź co bądź – pozostaje wolny. Skutek? Kiedy naprawdę, oby nigdy, będą nam potrzebne – będą już wyprane z siły i znaczenia. Publicysta zwraca uwagę na osobliwą hipokryzję środowisk, które dziś prawią o „wolności” i „niezależności” – a przez lata rządów PO-PSL milczały wobec pacyfikacji Marszu Niepodległości i wobec interwencji służb specjalnych po niewygodnych publikacjach w tygodniku „Wprost”. Bokiej apeluje o odpowiedzialność za słowa i sugeruje, że polska debata publiczna od pewnego momentu straciła zdolność rozróżniania rzeczywistej agresji państwa od codziennego sporu politycznego. „Może czas już trochę zluzować i znaleźć wspólny język?” – pyta autor na zakończenie. Felieton stawia pytanie o granicę między krytyką władzy a jej dewaluowaniem, oraz o odpowiedzialność dziennikarzy i polityków za precyzję pojęć w sferze publicznej.

Komentarz Redakcji „Naszej Polski”

Paweł Bokiej w krótkim felietonie z 4 września 2020 r. staje w obronie polskiego języka przed presją „galopującej poprawności politycznej”. Autor przypomina wiersz Juliana Tuwima „Murzynek Bambo” – w którym poeta z fascynacją opisywał radosnego afrykańskiego chłopca – i wskazuje, że dziś sama nazwa staje się przedmiotem podejrzeń o rasizm. Podobnie z „tęczą”, która przestała być zjawiskiem atmosferycznym, a stała się politycznym symbolem. Bokiej pokazuje, jak najbardziej neutralne słowa – „sushi”, „latte”, „rower” z koszykiem – nabierają kulturowych konotacji i wskazują na przynależność do „prawdziwych Polaków” lub „lewaków”. Autor apeluje o zluzowanie sporu semantycznego i wspólny język, w którym „Konstytucja” nie jest zawłaszczona przez KOD, a „patriotyzm” nie jest odmawiany innym.

Słowa przestały znaczyć to, co znaczyły. Obrażają, mimo że nigdy nie obrażały. Niektóre zostały zawłaszczone przez określone grupy i używanie ich świadczy o naszej przynależności, często wbrew naszym intencjom.  

Moje dzieci co rusz z przedszkola “przynoszą” do domu nowy wierszyk czy piosenkę. Kiedy recytują “Murzynka Bambo” nie znaczy, że są rasistami, a gdy śpiewają “Tęcza, tęcza, jaka ładna” nie podejrzewam, że to akt solidarności z mniejszościami LGBT. Julian Tuwim, tworząc swój chyba najpopularniejszy utwór, był zafascynowany Afryką, a tytułowego “Murzynka” przedstawił jako fajnego, radosnego dzieciaka, równego naszym maluchom, ze swoimi przywarami i zaletami. Również tęcza nie musi kojarzyć nam się z osobnikami pokroju Margot, tylko z pięknym zjawiskiem, zwiastującym spokój i nadzieję. 

Zapraszamy do działu Felietony…

Kulturowych konotacji określonych słów jest więcej i tych przykładów można mnożyć bez końca. Zjesz “sushi” albo popijasz “latte”, to jesteś warszawskim snobem. Nawet „rower” (nie daj Boże taki z koszykiem z przodu!) to już nie jest zwykły środek lokomocji – jak wybierzemy się nim do miasta, to zaraz zrobią z nas “lewaka” albo „eko-świra”, każdy inny zjechałby przecież do centrum dwulitrową limuzyną. 

O ile przytoczone słowa zmieniają swoje znaczenia albo określają przynależność do danej grupy pod wpływem galopującej poprawności i czynników kulturowych, o tyle z części pojęć okradliśmy się sami, przy okazji naszej politycznej wojenki. Zaczęliśmy rozróżniać “Polaków” – na tych “prawdziwych” i “nieprawdziwych” czy odmawiać prawa do “patriotyzmu” osobom o innym niż my światopoglądzie. “Konstytucja” stała się symbolem najbardziej radykalnej bojówki Koalicji Obywatelskiej spod znaku KODu, zamiast opoką każdego obywatela od prawa do lewa. Słowa “dyktatura”, “reżim”, czy “autorytaryzm” odmieniamy przez wszystkie przypadki, w wolnym bądź co bądź kraju, dezawuując zupełnie ich znaczenie i pozbawiając siły wtedy, kiedy naprawdę (oby nigdy) będą nam potrzebne.  O „wolności” i „niezależności” najczęściej prawią ci, którzy przez całe lata ją tłamsili i nie przeszkadzała im pacyfikacja Marszu Niepodległości czy interwencje służb specjalnych po niewygodnych publikacjach w tygodniku „Wprost”.

 Może czas już trochę zluzować i „znaleźć wspólny język”? 

Paweł Bokiej

Felietony i komentarze nie zawsze odzwierciedlają poglądy i opinie redakcji. 

Udostępnij

Cykl

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Czy Europa popełnia samobójstwo po raz drugi? Felieton z 2015 roku, który sprawdził czas

Protest bez głowy

Czy nasze serwery wyborcze są nadal w Rosji? Felieton z 2014 roku, który sprawdził czas

Mordobicie „ruskich onuc”

Czy jesteśmy kondominium niemiecko-rosyjskim? Felieton z 2013 roku, który sprawdził czas

Naród zdecydował

Dlaczego Tusk został szefem Rady Europejskiej? Felieton z 2014 roku, który sprawdził czas

Endeckie rozważania

Inne kategorie

Czytaj także