Paweł Skutecki w felietonie „Brakujące ogniwo?” z 5 sierpnia 2020 r. bierze na warsztat głośną wypowiedź Sylwii Spurek – europosłanki Zielonych i doktor prawa – która na łamach polskich mediów publicznie stawiała w hierarchii zwierzęta pozaludzkie WYŻEJ niż ludzi. Publicysta zwraca uwagę, że nawet klasyczni myśliciele komunizmu – którzy próbowali wprowadzać w życie ideę egalitaryzmu totalnego – nie posunęli się nigdy tak daleko, jak Spurek: mimo wszystko byli przekonani, że coś ich różni od zwierząt. Skutecki punktuje wyraźnie: „Komuniści nie poumierali razem z upadkiem zbrodniczych państw, które próbowały wprowadzić w życie tę chorą ideę”. Autor stawia problem szerszy – porządku aksjologicznego współczesnej lewicy ekologicznej i tzw. „praw zwierząt” jako nowej wersji filozoficznego zamachu na godność osoby ludzkiej. Felieton wpisuje się w polską debatę wokół relacji człowiek-zwierzę, aktywizmu ekologicznego Partii Zieloni oraz obecności byłych funkcjonariuszy PRL w dzisiejszej lewicy. Klauzula końcowa: „Felietony i komentarze nie zawsze odzwierciedlają poglądy redakcji”.
Paweł Skutecki w felietonie z 5 sierpnia 2020 r. odnosi się do głośnej wypowiedzi europosłanki Sylwii Spurek z frakcji Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim, w której polska prawnik i doktor nauk prawnych wprowadziła termin „zwierzęta pozaludzkie” i przeciwstawiła je „zwierzętom ludzkim”, stawiając te pierwsze wyżej w hierarchii. Autor – z ironicznym odwołaniem do teorii ewolucji Karola Darwina, „brakującego ogniwa” i astronoma sir Freda Hoyle’a („wiara ateistów w przypadkowe powstanie wszechświata jest tak absurdalna, jak wiara, że tornado w składowisku złomu zbuduje boeinga”) – pokazuje, że to nie ewolucja doprowadziła do Sylwii Spurek, tylko degeneracja logiki i języka w epoce późnego neomarksizmu.
Przyznam się: nie jestem zwolennikiem teorii ewolucji. Jak wiadomo, nie jest ona dostatecznie udowodniona, w odróżnieniu od teorii mówiącej o stworzeniu. Nawet gdyby się skupić na eliminowaniu koncepcji alternatywnych.
Tak jak to robi np. Profesor Fred Hoyle, astronom, kosmolog, matematyk, astrofizyk teoretyczny, który powiedział, że „wiara ateistów w przypadkowe powstanie całego Wszechświata jest tak absurdalna, jak wiara w to, że przejście tornada przez składowisko złomu spowoduje powstanie gotowego do logu boeinga”. Darwiniści mają problem między innymi z brakującym ogniwem i pani europoseł Sylwia Spurek, mimo jej usilnych starań, nie jest w stanie domknąć tej teorii.
Tak czy inaczej warto się przy pani Sylwii Spurek zatrzymać na parę chwil, bo o ile teoria ewolucji jest bujdą na resorach i zestawem mało zgrabnie pokleconych opowieści z mchu i paproci, przynajmniej w porównaniu z koncepcją stworzenia świata przez wszechmocnego Boga, to logika jest nauką dość solidnie opracowaną. Jeśli królową nauk nazywa się czasem matematykę, to logika byłaby cesarzową.
A to, co robi z nią pani Spurek, można byłoby porównać do zbiorowego, brutalnego i brzydkiego potraktowania szlachetnie urodzonej damy przez pijaną bolszewicką dzicz.
Niestety, nie mogę oszczędzić szczegółów, żeby być dobrze zrozumianym.
Pani europoseł Spurek Sylwia nie wypadła spod czerwonej gwiazdy przypadkiem. To wydawałoby się poważny człowiek: doktor nauk prawnych, absolwentka City University of New York i Uniwersytetu Łódzkiego. Była zastępcą rzecznika praw obywatelskich. Chciałem napisać, że wykłada na Uniwersytecie Warszawskim, ale byłoby to spore nadużycie semantyczne: w rzeczywistości za pieniądze opowiada tam studentom bajki w ramach jednego z najpopularniejszych na świecie programów wyłudzania dotacji i stypendiów pod nazwą „genderstudies”.
Od roku jest posłem do Parlamentu Europejskiego, gdzie zasila swoim potencjałem intelektualnym frakcję o nazwie – nie zmyślam, naprawdę tak się nazywa! – Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów.
Dobrze, wiemy mniej więcej z jakiego formatu tytanem myśli mamy do czynienia, przejdźmy do meritum. Nie mam sumienia dłużej trzymać Państwa w niepewności odnośnie tego, czy właśnie odkryliśmy brakujące ogniwo, czy jednak teoria stworzenia została nietknięta.
Pani Spurek Sylwia, doktor nauk prawnych – przypomnę, podzieliła się ze światem następującym przemyśleniem, cytuję absolutnie wiernie i dosłownie: „Nie tylko ludzie ponoszą konsekwencje pandemii. Okrutną cenę za pandemię zapłaciły także zwierzęta pozaludzkie. Zwierzęta wykorzystywane w laboratoriach zostały poddane eutanazji. To kolejny argument za tym, żeby skończyć z testami na zwierzętach”.
Zwierzęta pozaludzkie. Według pani doktor istnieją zwierzęta ludzkie i zwierzęta pozaludzkie, co stawia ją w opozycji do kilku tysięcy lat rozwoju (czyli jednak ewolucja?) myśli, której źródłem była antynomia świata zwierząt i świata człowieka.
Pani Spurek czuje się częścią świata zwierząt. Jej sprawa, nieprawdaż? Nie takie dziwactwa dochodzą do głosu, kiedy zbyt długo dobrobyt i pokój mieszają w ludzkich umysłach, ale dotychczas przypadki tego typu były gromadzone w specjalnych placówkach. Niekoniecznie na uniwersytetach i w parlamentach.
Czytaj więcej w dziale Felietony…
To jednak bym mimo wszystko jakoś przemilczał. Baba z brodą, czy pies z dwoma ogonami, to od zawsze była atrakcja dla gawiedzi i w poważnej redakcji zajmować się tym nie wypada. Ale druga część wypowiedzi pani doktor nauk prawnych dowiodła niezbicie, że żyjemy w czasach ostatecznych.
Pani Spurek jednak nie stawia na jednej płaszczyźnie zwierząt ludzkich i pozaludzkich. Te pierwsze są dla niej niżej!
Komuniści nie poumierali razem z upadkiem zbrodniczych państw, które próbowały wprowadzić w życie tę chorą ideę. Oni poubierali się w nowe piórka i wciąż mówią to samo. Choć robią to coraz mocniej, bo tak daleko nieludzko nielogicznej wypowiedzi jak pani Spurek nie dałoby się znaleźć u klasycznych myślicieli komunizmu. Oni mimo wszystko byli przekonani, że jednak coś ich różni od zwierząt.
Paweł Skutecki
Przedruk za zgodą ![]()
Felietony i komentarze nie zawsze odzwierciedlają poglądy redakcji




